Fale

Opis:

Michał Lipka

Z MIŁOŚCI

 

„Fale”, najnowsza powieść graficzna od wydawnictwa Marginesy, to historia o miłości. Miłości do ukochanej kobiety, miłości do pasji swego życia, ale też i miłości do sztuki. Wzruszająca, wciągająca, urzekająca. Może i podobna do wielu innych albumów opartych na tym samym schemacie, ale i tak robiąca wrażenie i warta poznania – tak przez miłośników surfingu, jak i po prostu dobrych, życiowych komiksów.

 

Rok 1800. Pierwsi Polinezyjczycy zaczynają surfować, w wodzie znajdując ukojenie. Przybycie ludzi z Zachodu na chwilę zatrzymuje ich pasję, surfingowi grozi wyginięcie, ale wkrótce wyspiarze znów zaczynają uciekać do wody – tym razem przed najeźdźcą, który boi się oceanu.

 

Rok 2015. Aj Dungo przywozi swoją ukochaną Kristen nad kalifornijskie wody. Dziewczyna zmagająca się ze śmiertelną chorobą, miłośniczka surfingu, właśnie w wodzie znajduje część dawnej radości. Rozmawiają tylko o pływaniu, bawią się, odsuwają problemy, szukają nadziei. Czy będzie dane ją im znaleźć? I co przyniesie im ten niezwykły czas?

 

„Fale” to w równej mierze opowieść o surfingu, co miłości dwójki ludzi, którzy stawiają czoła tragedii, jaka wydarzyła się w ich życiu. Bywa smutno, bywa wesoło, cały czas jest ciekawie. Nieważne czy autor opowiada o początkach pływania na deskach, swoich własnych przemyśleniach na ten rodzaj aktywnego wypoczynku, chorobie czy miłości dwójki ludzi, za każdym razem robi to w znakomity, wciągający i trafiający tak do serca, jak i umysłu sposób. Świetne wykonanie nie jest bez znaczenia dla odbioru całości, przede wszystkim jednak o sile tej słusznych rozmiarów powieści graficznej decyduje coś zgoła innego.

 

A co takiego? Oczywiście miłość. Miłość do kobiety i surfingu, która sprawiła, że komiks w ogóle powstał. Miłość do sztuki. I prawdziwa pasja, którą widać od początku do końca. Dzięki temu to, co wtórne (nie ukrywajmy, w ostatnich latach wiele było albumów o zmaganiu się ze śmiertelną chorobą, zarówno zagranicznych, jak i polskich), zyskuje powiew świeżości i, nomen omen, drugie życie. Dla Dungo tworzenie „Fali” musiało być ciężkim przeżyciem, jakże trudną wyprawą w osobiste rejony, ale dzięki temu mają one wielką siłę wymowy. I kto wie, może praca nad całością stała się dla autora swoistą autoterapią? Miejmy nadzieję.

 

Wracając jednak do wspomnianej jakości „Fal” to naprawdę znakomicie wykonany album. Rzecz, którą świetnie się czyta i świetnie ogląda. Szata graficzna, choć też utrzymana w typowej dla podobnych utworów stylistyce, wpada w oko. Oszczędne barwy, ograniczone właściwie do jednokolorowych plansz, znakomicie uchwycone plenery, ciekawy klimat, czysta kreska… Może proporcje ciał czasem tu szwankują (szczególnie głowy), ale nie jest to absolutnie nic, co by przeszkadzało. Zatem jeśli szukacie dobrego, życiowego komiksu, który na pewno nie pozostawi Was obojętnymi, sięgnijcie po „Fale”. Nawet jeśli nie lubicie surfingu, nie pożałujecie.

Pani M

"Oparta na faktach opowieść o miłości, stracie i surfingu.

 

Zachwycająca wizualnie powieść graficzna, w której surfer i ilustrator AJ Dungo opowiada o swojej ukochanej i ich wspólnej miłości do surfingu, który pomógł im przetrwać najtrudniejszy w życiu czas – czas zmagania się ze śmiertelną chorobą.

 

Dungo po raz pierwszy spotkał Kristen na szkolnej dyskotece i od tamtego przypadkowego spotkania dziewczyna stała się nieodłączną częścią jego życia. Nie tylko była jego pierwszą miłością, ale odkryła przed nim niesamowity świat surfingu".

 

Niespecjalnie przepadam za komiksami. Bardzo rzadko po nie sięgam. Moja przygoda z tą książką była dość ryzykowna właśnie ze względu na ten fakt, choć nie tylko. Panicznie boję się głębokiej wody i niespecjalnie ciągnie mnie do książek o niej. Dlaczego więc zdecydowałam się na lekturę? Z powodu opisu. Zaintrygował mnie. Chciałam przekonać się, kim była dziewczyna, która zaraziła autora miłością do fal. Chciałam też dowiedzieć się, o jak miłość do surfingu pomogła tym ludziom w zmaganiu ze śmiertelną chorobą.

 

Nie miałam wobec tej książki żadnych większych oczekiwań. Na nic się nie nastawiałam i wiecie co? Moje serce po lekturze tej książki jest rozbite na setki małych kawałków, których długo nie będę w stanie poskładać. Dawno już żadna historia tak bardzo mnie nie poruszyła. Przy żadnej tak bardzo nie płakałam.

 

Nie chcę Wam streszczać tej książki. Zachęcam Was bardzo gorąco do jej przeczytania, bo to historia, która zapada w pamięć. Nie jest może i długa, ale zdecydowanie warto się z nią zapoznać. To opowieść nie tylko o miłości i pasji, ale też swego rodzaju lekcja historii, która pozwala poznać Hawaje. Nie wiem jak Wy, ale ja wciąż niewiele o nich wiem. Właściwie nie miałam o nich bladego pojęcia, zanim sięgnęłam po tę książkę.

 

W trakcie czytania w moich oczach niejednokrotnie pojawiały się łzy, o czym już Wam wspominałam. Wiele razy szlochałam tak, że musiałam sobie robić przerwy w czytaniu. Autor dotarł do najgłębszych zakamarków mojej duszy, odsłaniając przede mną swoją bardzo osobistą historię. Podziwiam go za to. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak trudne to musiało dla niego być. Ale z drugiej strony pewnie potrzebował takiego oczyszczenia po tym, co musiał przejść.

 

O ile przeważnie marudzę, jeśli w książkach przeplatają się ze sobą dwie płaszczyzny czasowe, bo często wytrąca mnie to z rytmu, o tyle w tym wypadku cieszę się, że pojawiały się inne wstawki. One dawały mi chwilę na pozbieranie się, otarcie łez i powrót do świata, w którym było wiele bólu.

 

Pisząc ten tekst i przypominając sobie przeczytaną przeze mnie książkę, mam łzy w oczach, niech to będzie najlepszą rekomendacją. Rzadko kiedy jestem aż tak poruszona po lekturze. Zdarza się, że mam łzy w oczach, ale płaczę rzadko. Ta historia głęboko mną wstrząsnęła. Były łzy wzruszenia, ale też żalu.

 

Jestem pod ogromnym wrażeniem warstwy wizualnej tej publikacji. To prawdziwy majstersztyk, dopracowany w najdrobniejszy szczególe. Treść i rysunki idealnie się uzupełniają. Wydawca wykonał kawał świetnej roboty. Czapki z głów.

 

Jeżeli szukacie komiksu, który Was poruszy, to idealna propozycja dla Was. Moim zdaniem to jedna z lepszych książek, jakie ukazały się w tym roku na rynku wydawniczym.

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Okładka wydania:

Fale

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: AJ Dungo
  • Rysunek: AJ Dungo
  • Tłumaczenie: Marcin Wróbel
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Rok Wydania Polskiego: 7/2019
  • Tytuł Oryginału: The Waves
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 376
  • Format: 170x226 mm
  • Oprawa: Miękka
  • ISBN: 9788366335073
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: 59,90 zł
  • Druk: Kolor
  • Ocena: 4.5/6 6/6

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 2 votes
Kolory: 100% - 2 votes
Scenariusz: 100% - 2 votes
Liternictwo: 100% - 2 votes
Tłumaczenie: 100% - 2 votes
Wydanie: 100% - 2 votes

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial