Doktor Strange Tom 1

Opis:

Michał Lipka

STRANGE-WERSUM

 

Jason Aaron nigdy nie był i nie będzie jakimś wybitną scenarzystą. Zrobił kilka dobrych komiksów, reszta jednak to nic innego, jak powtórka z rozrywki i kopiowanie motywów, które wszyscy doskonale znają. Do głosu dochodzi tutaj prawda z „Rejsu”, że lubimy to, co już znamy. I tak też jest z jego „Doktorem Strange’em”. Akurat komiks ten wyszedł mu nieźle, ale oparty został na mocno zgranym motywie, który nawet polscy czytelnicy, mający dostęp zaledwie do ułamka komiksów wydawanych na amerykańskim rynku (przynajmniej w rodzimym języku) w ostatnim tylko czasie mogli czytać kilka razy w różnorakim wykonaniu.

 

Doktor Strange, potężny magik, ma problem. Pewnego dnia jego zaklęcia przestają działać, a na dodatek okazuje się, że ktoś poluje na czarnoksiężników z innych wymiarów. Cela ma jeden: wymordować ich wszystkich. Strange będzie musiał stanąć do walki, ale co może zrobić w obecnej sytuacji?

 

Całkiem niedawno temu Spider-Meni z różnych rzeczywistości musieli połączyć siły, bo potężny wróg mordował ich w różnych wymiarach (w Stanach niedawno wrócono – znów! – do tego tematu). Superman wraz z ze swymi alternatywnymi wersjami też musiał stawić czoło polującemu na nich tajemniczemu przeciwnikowi. To oczywiście tylko dwa przykłady, zresztą mocno oparte na pomysłach, które w komiksowej branży znane są od dekad. W końcu nawet „Kryzys na nieskończonych Ziemiach” (bohaterowie ze wszystkich wymiarów łączą siły w walce z wrogiem chcącym ich zniszczyć) czerpał z wątków wymyślonych przez poprzedników. Pomiędzy tymi opowieściami znajduje się całe mnóstwo im podobnych. Aaron dokłada do nich swoją cegiełkę, robiąc to w sposób całkiem niezły, ale nie wybijający się szczególnie na tle bogatej tradycji.

 

Ten temat zawsze dobrze się sprzedaje, zawsze pociąga czytelników (nie będę ukrywał, że i ja w pewnym stopniu dałem się wciągnąć), a scenarzysta nieźle wykorzystał jego potencjał. Stworzył w ten sposób szybką i przyjemną w odbierze lekturę, przy której nie da się nudzić, nawet jeśli jest bezrefleksyjna. Samą wtórną tematykę spróbował przełamać tym i owym, jak mu wyszło, każdy już będzie musiał ocenić sam. Nie zawiódł na szczęście, tak jak się tego obawiałem i mogłem przeczytać naprawdę przyzwoity komiks superhero, w którym nie brakowało też paru całkiem dobrych momentów, a solidna ilość stron dostarczyła mi rozrywki na parę nieźle spędzonych godzin. Lepszej od wspomnianego już Supermana.

 

Najlepiej jednak i tak wypadła szata graficzna. Pamiętam czasy, kiedy Bachalo rysował realistycznie i szczegółowo. Pamiętam też okres, kiedy jego pierwsze próby z cartoonowymi ilustracjami niestety mnie nie kupiły. W ostatnich latach jednak jego uproszczony styl z mangowymi naleciałości ma swój urok, wpada w oko i był bodajże najlepszym, co pod względem graficznym przytrafiło się serii „Uncanny X-Men” Bendisa z MarvelNow. Tu dostajemy dużo tego, co artysta ma najlepsze w swoim repertuarze i oglądanie „Doktora Strange’a” staje się czystą przyjemnością, podnoszącą wartość całego tomu. Do tego mamy standardowo świetne wydanie (jak to dobrze, że w linii MarvelNow 2.0 ukazuje się tyle grubych albumów, jest bowiem co czytać) i dobra cena. Miłośnicy Strange’a koniecznie powinni całość poznać. A i po prostu fani opowieści Marvela nie poczują się raczej zawiedzeni, bo album nadaje się do czytania bez znajomości losów bohatera.

Lukardis

Multiversum Marvela ma to do siebie, że o ile większość serii da się czytać samodzielnie, tak im więcej ich znasz, tym lepiej wszystko się łączy, a „resetowanie” uniwersum nie pomaga w połapaniu się, zwłaszcza, jeśli chodzi o serie sprzed „restartu”. Jednym z rebootów było Marvel Now! 2.0, w ramach którego wydano czwarty cykl z udziałem Doktora Strange'a, rozpoczęty w 2015.

 

W pierwszej jego części znajdzie się miejsce na dwie opowieści – The Way of The Weird, przedstawiająca postać Strange'a oraz początki jego znajomości z bibliotekarką z Bronksu, Zelmą Stalton oraz zajmująca większą część tomu The Last Days of Magic,rozpoczynającego, ale nie w całości pokrywającego arc o technokratycznej rasie empirikulów, chcącej położyć kres wszelkiej magii. O ile sam zamysł fabularny ciężko nazwać oryginalnym, i tak warto docenić jego egzekucję, choćby ze względu na to, że schemat przekształcono w coś naprawdę wciągającego i przykuwającego uwagę. Nie da się jednak ukryć, że w dużej mierze jest to zasługa uniwersum.

 

Chociaż Doctor Strange bez wątpienia przynależy do nurtu superbohaterskiego, włączenie w to koncepcji magii ukazywanej w sposób gaimanowski (bar dla magów nieodparcie przypominał mi podziemia Londynu z Nigdziebądź), lekkość przedstawienia równoważąc jednak poprzez silne wykorzystanie motywu „z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność”. W zestawieniu ze zróżnicowanym światem magów, którego członkowie posiadają indywidualne motywacje i wyróżniki, jedyną myślą, jaka wydaje się stać za stworzeniem antagonisty historii jest kontrast. Z zemsty za bycie skrzywdzonym przez magów tworzy swoją własną utopię wysławiającą chwałę nauki, której jest jedynym imperatorem. Jego przydupasy nie mają swojego charakteru, to zasadniczo roboty wykorzystywane tylko w celu siania pożogi wśród magów. Innymi słowy, to jeden z wielu złodupców odrysowanych od szablonu, których raczej ciężko będzie pamiętać po dłuższym czasie od lektury za coś innego niż ich design. Ponadto, o ile udało się dobrze zbudować wrażenie równowagi sił pomiędzy stronami (co daje autentyczny suspens), nie wykorzystano okazji do jakiegokolwiek zachwiania osądem moralnym czytelnika – od początku widać tu, kto dobry, a kto zły, niezależnie od paru niewygodnych momentów, które zostały przedstawione, pod tym względem wciąż jest bardzo „amerykańsko”.

 

Trzeba jednak poświęcić chwilkę na docenienie strony graficznej tego Strange'a, ponieważ to ona w dużej mierze buduje siłę przyciągania uniwersum w tym tomie. Chris Bachalo, rysownik, znany jest między innymi ze współpracy z Gaimanem nad jego tomem Śmierć – i o ile daleko do gotyckiej i onirycznej atmosfery z tamtego tomu, tak tutaj również wyśmienicie udało się oddać atmosferę,a to wszystko przede wszystkim za sprawą świetnego doboru kolorów – dość nasyconych i kontrastowych – oraz projektów magicznych stworzeń, czyniących chociażby świat empirikulów z jego cyberpunkiem w czarno-białych barwach, łączącym sterylność futurystycznych przestrzeni z organicznymi kształtami, naprawdę porywającym graficznie. Ponadto, o ile w warstwie fabularnej kontrast między światem magów a antagonistami był dość odpychającym banałem, tak wizualnie jest atrakcyjny. Do gustu nie przypadł mi sposób rysowania postaci ludzkich oraz ich mimika, ale to nie znaczy, że mają niedostatki techniczne, to po prostu kwestia charakterystycznego stylu autora.

 

Ostatecznie, pierwszy tom Doktora Strange'a to dynamiczna historia opowiedziana w świetnym stylu, chociaż niespecjalnie oryginalna. Dobrze zarysowuje samego protagonistę, prezentując ciekawy jego obraz, można to również powiedzieć o jego towarzyszach, ale niekoniecznie o przeciwnikach. Niemniej jednak, choćby ze względu na kreskę oraz uniwersum jest to udany komiks z nurtu superbohaterskiego.

Opis Wydawcy

Stephen Strange – niegdyś chirurg o wybujałym ego, a dziś mistrz sztuk mistycznych – rozwiązuje paranormalne zagadki i codziennie zmaga się z demonami, pożeraczami dusz i stworami, na których widok zwykli ludzie popadliby w obłęd. Jednak pewnego dnia jego zaklęcia przestają działać, a z innych wymiarów dochodzą niepokojące wieści. Ktoś morduje czarnoksiężników i nie spocznie, póki nie oczyści z magii wszystkich światów. Doktor Strange musi stanąć do nierównej walki... w której każdy czar ma wysoką cenę.

 

Scenariusz tego tomu napisał Jason Aaron, zdobywca najważniejszych komiksowych wyróżnień, znany z serii takich jak Skalp, Thor czy Wolverine i X-Men. Rysunki stworzył Chris Bachalo (Śmierć, Uncanny X-Men).

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Okładka wydania:

Doktor Strange Tom 1

Dodatkowe informacje:


Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 1 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial