Giants

Opis:

Michał Lipka

POTWORY NIE Z TEJ ZIEMI

 

Dla miłośników "Godzilli" i "Pacific Rim" - takim hasłem reklamowana jest jedna z październikowych nowości o Non Stop Comics, album "Giants". I takie też były moje pierwsze skojarzenia, kiedy tylko zobaczyłem jego okładkę. Środek jedynie je spotęgował, pokazując że dziełu braci Valderrama bliżej jest do drugiej ze wspomnianych wyżej historii, nawet jeśli nie mamy tu gigantycznych mecha walczących z potworami. I chociaż całość wydaje się być wtórna, to jednak komiks okazuje się całkiem udaną, niezobowiązującą rozrywką, której szybkie tempo sprawia, że czytelnik nie ma czasu na zastanawianie się.

 

Przyszłość. Z kosmosu spadła kometa, przynosząc ze sobą katastrofalne dla ludzi konsekwencje. Świat, jaki znamy przestał istnieć, na powierzchni planety rządza gigantyczne potwory, a ludzkość kryje się pod ziemią. I taka jest właśnie codzienność dwóch braci, Gogiego i Zedo, dwóch złodziejaszków, którzy aspirują do bycia członkami Krwawych Wilków, gangu rządzącego Podziemnym Miastem. By ich marzenie się ziściło, muszą zdobyć czarny bursztyn, ale żeby tego dokonać, będą musieli wyruszyć w niebezpieczną podróż. Niestety, czekają tam na nich nie tylko potwory, ale także próba charakterów i przyjaźni, która może nie przetrwać...

 

Nie spodziewajcie się, że będzie to komiks ambitny. Nie spodziewajcie się też, że będzie oryginalny. Oczywiście nie sądzę by ktokolwiek po opisie sądził inaczej, ale dodam to dla formalności. Na szczęście nie o to tutaj wcale chodzi. Bracia Valderrama nie chcą odkrywać nowych lądów, nie szukają nawet nowych tras wiodących przez stare. To, co ich interesuje, to odtwarzanie ulubionych motywów, zabawa schematami gatunkowymi niczym zabawkami w piaskownicy i radość, jaka z tego wynika. Radość, która udziela się nam - i to właśnie podoba mi się w całości.

 

Bo nie ma się co oszukiwać. Fabularnie rzecz jest skomplikowana jak konstrukcja cepa, akcja bez żadnych zakrętów wiedzie z dobrze znanego punktu „a” do punktu „b”, do tego bohaterowie też są nieskomplikowani, a klimat każdemu miłośnikowi SF jest doskonale znany. Ale wszystko to sprawdza się nieźle. Nie wybitnie, jak np. w pierwszej "Godzilli" z 1954 roku, nie tak widowiskowo, jak w "Pacific Rim", ale też i nie tak źle, jak w amerykańskim remake'u "Godzilli" z 2014. Całość potrafi zagrać na sentymentach i ma swój urok, nawet jeśli wszystko to jest dość naiwne.

 

Do tego dochodzi całkiem niezła szata graficzna. Oczywiście rysunki utrzymane są w mangowej stylistyce, bo jakżeby inaczej. Ale są sympatyczne,, mają swój urok i przyciągną szczególnie nastoletnich czytelników. Starsi zresztą, sentymentalnie podchodzący do opowieści typu kaijū na pewno także nie będą zawiedzeni – również z fabuły. I chyba nic więcej w tym wypadku nie trzeba.

Jarosław Drożdżewski

Wielkie roboty, wojny gangów, wierni przyjaciele i śmiertelni wrogowie, zdrady i zawiązywane sojusze. W „Giants” braci Valderrama dzieje się naprawdę dużo, przez co komiks ten, wydany w Polsce przez Non Stop Comics, ma zadatki na naprawdę przyjemną lekturę.

 

Inspiracje, którymi kierowali się scenarzysta Carlos i rysownik Miguel są bardzo łatwo dostrzegalne, natomiast nie należy traktować tego jako wadę. Japońskie mangi na czele z Akirą czy filmy o potworach w stylu Godzili to tylko część z nich. Ta, którą można bez trudu zauważyć już od pierwszych stron komiksu. Stron, na których widać pojedynek na zgliszczach miasta dwóch potężnych stworów. Bardzo szybko Hiszpanie wprowadzają nas w klimat tej całej historii, który nie opuszcza nas aż do przysłowiowego the-end. Stwierdzenie, że to komiks tylko o potworach byłoby jednak niewybaczalnym „spłaszczeniem” tego, z czym mamy w nim do czynienia.

 

Miasto zbudowane na gruzach powstałych po zagładzie, którą przeżyli nieliczni. Pomimo trudnej dla wszystkich sytuacji, gangi prowadzą ze sobą wojny nie tylko na śmierć i życie, ale też o wpływy. Górą jest ten, który zdobywa zapasy pewnego, dającego moc bojową, surowca. I właśnie wówczas, tzn. w momencie próby jego kradzieży poznajemy głównych bohaterów komiksu, dwójkę przyjaciół, niemalże braci. Dążą oni do tego, aby zdobyć uznanie i szacunek starszyzny i w konsekwencji dostać się do jednego z gangów. Sprawa jednak bardzo szybko się komplikuje, niosąc za sobą naprawdę diametralną zmianę sytuacji. Dochodzi do nowych sojuszy, do zdrad i niezwykłych pojedynków.

 

Komiks duetu Hiszpanów przepełniony jest akcją i to w takiej bardzo skondensowanej formie. „Giants” to zamknięta historia, może niezbyt obszerna, natomiast wyciskająca ostatnie soki z każdej kolejnej planszy albumu. Scenarzysta od początku wprowadza do niego mnóstwo akcji, walk, ale też pełną galerię bohaterów. Jednocześnie nie można napisać, że całość opiera się tylko na dynamice. Nie jest to żaden komiks wydmuszka, który pod płaszczykiem efekciarstwa nie oferuje nic innego. Bardzo ciekawy jest wątek dwójki bohaterów, u których wraz z rozwojem akcji dochodzi do zmian charakterów, którzy dorastają, biorą odpowiedzialność za swoje czyny i, którzy są przy tym niezwykle charakterystyczni. Łatwo dostrzec, że scenarzysta chcę nie tylko nas zachwycić dynamiką, szeregiem pojedynków, czy mnóstwem akcji, ale chce też pokazać treść. Treść poważniejszą, będącą ukoronowaniem całej rozrywki. I to mu się udaje, bo choć często wykorzystuje dość zgrane już patenty, to jednocześnie zręcznie wplata je on we własny zamysł na historie. Efekt finalny jest taki, że jest to uczta dla tych czytelników, którzy lubią, gdy dużo się w komiksie dzieje, ale usatysfakcjonowani powinni być również ci, którzy liczą na nieco głębszą treść i interesujący scenariusz. Fakt, że do jednego komiksu wrzucono ogromne potwory, gangi i postapo, okraszone rozmyślaniem na tematy niemalże egzystencjalne też o czymś świadczy. Moim zdaniem całość komponuje się naprawdę dobrze i „Giants” staje się dla mnie nie lada pozytywnym zaskoczeniem w tym roku.

 

Zresztą i oprawa rysunkowa tego komiksu stoi na wysokim poziomie. Od głównych młodocianych bohaterów, poprzez genialne projekty potworów, a kończąc na świetnej i klimatycznej scenografii. Całość wypada naprawdę dobrze. Czytelnik niemalże fizycznie odczuwa chłód bijący z tych plansz, na których widzi miasto pogrążone w zimowej scenerii. Podobnie jest z tymi planszami, gdzie akcja toczy się w klaustrofobicznych miejscówkach jak żywcem wyjętych z serii „Metro”. Kwintesencją są oczywiście wszelkiego rodzaju sceny pojedynków, pościgów czy walk samych potworów. Na tych planszach dzieje się mnóstwo dobrego i co ważne pomimo swojej szczegółowości nawet na moment nie tracą one na czytelności. Co niektórych czytelników może nieco drażnić fakt, że bohaterowie mają tak młodzieńcze oblicze co nie do końca współgra z ta ostatecznie poważną tematyką, natomiast to jak ukazuje ich Miuel Valderrama sprawia, że w pewnym momencie zapominamy o tym i staje się to dla nas naturalne. Plusem jest też to, jak nałożone na plansze są kolory. Te są niezwykle naturalne, współtworząc tak oczekiwany nastrój postapo.

 

„Giants” jest bez wątpienia komiksem, który warto poznać. Obfitujący w bardzo dużo akcji, ze świetnymi pomysłami i bohaterami. Wielkie potwory i poważne treści zamknięte w jeden album powodują, że lektura albumu jest czystą przyjemnością.

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Giants

Dodatkowe informacje:


Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 1 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!