Ariol P Jak Petula

Opis:

Michał Lipka

O JAK OSIOŁ

 

Tradycja europejskiego humorystycznego komiksu dla dzieci jest bardzo długa. Ale jednocześnie jest to tradycja dzieł niezwykle udanych, kultowych nie tylko na starym kontynencie. Trudno więc się mierzyć z jej klasyką czy też największymi hitami, a jednak wciąż powstają serię, które udowadniają, że możliwe jest godne kontynuowanie ich spuścizny. Jedną z nich zdecydowanie jest „Ariol”, niepozorna opowieść potrafiąca dostarczyć satysfakcjonującej rozrywki zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

 

Zanim omówię co konkretnie dzieje się w tym tomie, przypomnijmy sobie o co w tym wszystkim właściwie chodzi. Świat, w którym toczy się akcja „Ariola” to świat, gdzie nie ma ludzi, a są gadające zwierzęta. Tytułowym bohaterem jest mały osiołek (Ariol to w językach berberyjskich określenie osła właśnie), który chodzi do szkoły, uwielbia komiksy o „Super-Koniu”, marząc by samemu zostać bohaterem i kocha się w pięknej śwince Petuli, pozostając ślepym na uczucia, jakimi darzy go mucha Scysja. Jego najlepszym przyjacielem jest prosiak Ramono i razem miejsce do zabaw potrafią znaleźć wszędzie, nie zależnie od tego czy jest ono bezpieczne, czy też nie, albo czy takie, w którym rzeczywiście powinni się bawić.

 

Co no bohaterów czeka w tym tomie? Ariol i Ramono spędzają czas u dziadków tego pierwszego, ale naszemu osiołkowi spać nie dają komary. Postanawia coś z tym zrobić, jednak tylko pogarsza sytuację. W końcu dochodzi do problemów, które osiągną poziom niemalże rodem z filmu kryminalnego. Potem, już po powrocie do szkoły, wybucha epidemia ptasiej grypy, a że w klasie nie brak uczniów-ptaków, niektórzy zaczynają panikować. Ale nie Kwaks, kaczor, który chciałby zachorować… żeby dostać pianino.

 

A to zaledwie początek tego, co czeka na bohaterów. Dla Ariola nawet wyprawa na stację benzynową potrafi zmienić się w komedię pomyłek, rodzinę odwiedzi wujek, nasz osioł odkryje uroki graffiti, a wraz z Ramono pójdą do kościoła, gdzie, oczywiście, narozrabiają. W skrócie: jak zwykle będzie się działo.

 

A czytelnicy będą znakomicie bawić się, czytając ten album. Seria nie traci ani klimatu, ani jakości, ani tym bardziej werwy. Najsłabiej ze wszystkich albumów wypada jak dotąd pierwszy, ale i on był naprawdę znakomity i wciągający. Kolejne tylko podniosły poprzeczkę i trzymają znakomity poziom, bawiąc, trochę ucząc – ale nie za dużo – a przede wszystkim w ciekawy sposób ukazując prawdę. Bo „Ariol” nie jest komiksem grzecznym, tematyką bliżej mu np. do „Titeufa” niż typowych komiksów dla najmłodszych. Bohaterowie bawią się, czasem pojawiają się nago, poruszają też nieszczególnie grzeczne tematy i na pewno nie są wzorem do naśladowania. Ale takie są dzieci i najmłodsi czytelnicy z pewnością rozpoznają w Ariolu i jego kolegach samych siebie. Starsi natomiast z pewnością przypomną sobie swoje własne wcielenia sprzed lat.

 

I właśnie ta prawda jest taka ujmująca. Pazur, jaki ma ta seria też wyróżnia się na tle podobnych, ale często nijakich komiksów dostępnych na rynku. Całość znakomicie poprawia humor, jest ciekawa, a przy okazji ma naprawdę znakomitą szatę graficzną. Rysunki są proste i cartoonowe, ale często potrafią zachwycić genialnie w swej prostocie oddanymi plenerami. Całość podkreśla równie prosty, ale udany kolor, a na koniec jest też naprawdę dobre wydanie, na grubszym papierze offsetowym (lepiej pasującym do „Ariola” niż kredowy). Dlatego też polecam gorąco – zarówno ten tom, jak i całą serię. Są tego naprawdę warte, nie ważne ile macie lat.

Pani M

Znacie Ariola? To taki mały, sympatyczny osiołek, który na pewno nie może narzekać na nudę. W jego życiu całkiem sporo się dzieje. Jeśli macie dzieci, myślę, że ta książka mogłaby je zainteresować. Pamiętajcie tylko, że to czwarta część jego przygód i lepiej zacząć lekturę od początku.

 

Ariola pokazała mi Panienka H., która kiedyś dostała pierwszą część jego przygód na urodziny. Co prawda ona średnio przepada za komiksami, ale ten jej przypadł do gustu. Uważa, że jest śmieszny. Miała też fazę na posiadanie takiego osiołka. Na szczęście przeszła jej, bo nie wiem, gdzie ona by go trzymała.

 

W tej części Ariol dowiaduje się, ile razy musi z tatą zatankować samochód, żeby dostać nagrodę. Ma okazję, by przekonać się, jakiej muzyki słuchała kiedyś jego mama. Spędza noc z dziadkami, z którymi z wielu względów nie można się nudzić. Przy okazji dowiadujemy się o nim, że nie potrafi sikać i myśleć jednocześnie. A tak w ogóle, to jesteśmy świadkami jego zauroczenia. Szkoda tylko, że niektórzy byli tą sytuacją nieco pokrzywdzeni. Co mam na myśli? O tym musicie przekonać się sami.

 

Ten komiks czyta się błyskawicznie. To kilka historii o Ariolu, jego rodzinie i przyjaciołach. Wspomniałam wcześniej, że żeby zacząć go czytać, trzeba poznać wcześniejsze przygody osiołka, ale tak na dobrą sprawę i bez tego można się całkiem dobrze bawić. Tylko tak, jak napisałam, lepiej poznać jego wcześniejsze przygody.

 

To książka, którą spokojnie mogą czytać samodzielnie dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Powinny sobie poradzić z tymi historyjkami bez większych problemów, bo nie ma tutaj żadnego skomplikowanego słownictwa. Jedynie opowieść o ptasiej grypie może im trochę nastręczyć trudności, ale nie są one kosmicznie duże i nie do przejścia. W każdym razie siedmioletnia Panienka H. bardzo dobrze radzi sobie z lekturą. Plusem tego komiksu jest to, że można czytać go na wyrywki i nie trzeba się stresować tym, że nie będzie się wiedziało o tym, co działo się wcześniej.

 

Trudno jest mi powiedzieć, komu przygody Ariola spodobają się bardziej – chłopcom czy dziewczynkom. Myślę, że w sumie dzieciaki będą bawić się równie dobrze, choć główny bohater jest płci męskiej i zachowuje się jak chłopak w jego wieku. Jest nieco nieogarnięty, ale nie da się go nie lubić. Mnie i Panience H. w każdym razie przypadł do gustu. Trudno było się nam z nim rozstać i pewnie jeszcze wiele razy do niego wrócimy. Czas w jego towarzystwie mija bardzo szybko i przyjemnie.

 

W tym świecie nie ma ludzi, ale nie powiem, żeby to w jakimś stopniu mi przeszkadzało. Panienka H. też na to nie narzekała. Jeśli wasze dzieciaki lubią zwierzęta, myślę, że będą dobrze bawić się podczas lektury. Ariol i jego przyjaciele zachowują się jak dzieci, które chodzą do szkoły podstawowej, więc myślę, że mali czytelnicy szybko nawiążą z nimi nić porozumienia.

 

Moim zdaniem jest to książka, która dostarczy rozrywki zarówno starszym, jak i młodszym czytelnikom. Ja polubiłam nie tylko Ariola, ale też jego rodziców, zwłaszcza mamę. Dzień Dziecka co prawda jest już za nami, ale warto zrobić swojemu dziecku niespodziankę i kupić mu tę książkę. Mam nadzieję, że nie pożałujecie tego wyboru.

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Ariol P Jak Petula

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: Emmanuel Guibert
  • Rysunek: Marc Boutavant
  • Tłumaczenie: Tomasz Swoboda
  • Wydawnictwo: Adamada
  • Rok Wydania Polskiego: 4/2018
  • Rok Wydania Oryginału: 2011
  • Tytuł Oryginału: Ariol: Une Jolie Vache
  • Tytuł Serii: Ariol
  • Wydawca Oryginalny: Bayard BD
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 128
  • Format: 160x200 mm
  • Oprawa: Miękka
  • ISBN: 9788374208284
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: 39,90 zł
  • Papier: Offsetowy
  • Druk: Kolor
  • Ocena: 5/6 6/6

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 3 votes
Kolory: 100% - 2 votes
Scenariusz: 100% - 2 votes
Liternictwo: 100% - 2 votes
Tłumaczenie: 100% - 2 votes
Wydanie: 100% - 2 votes

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!