Rani Tom 4 Kochanka

Opis:

Jarosław Drożdżewski

Kończąc recenzję trzeciego tomu serii „Rani”, napisałem, że mimo wad, które tytuł ten posiada, czekam na następną odsłonę z uwagi na interesujące zakończenie tamtego tomu. Po lekturze kolejnej odsłony mogę stwierdzić, że sytuacja się powtarza tzn. po raz kolejny sam finał historii, jest tym, co ciekawi najbardziej i co staje się największą zaletą scenariusza napisanego przez komiksowego mistrza Jean'a Van Hamme'a do spółki z Alcante.

 

„Niewolnica” kończyła się scena, w której główna bohaterka otrzymuje tajemniczą przesyłkę z jej sygnetem, który dotychczas uważała za zaginiony i, który miał świadczyć o tym, że Jolanna nie żyje. Ktoś jednak dowiedział się, że jej śmierć została sfingowana, aby uniknąć kary i postanowił się jej przypomnieć. W tym miejscu zaczyna się kolejna część całej historii. Jolanna zmaga się w niej z prześladowcą, a dodatkowo jeszcze musi prowadzić swój „interes” no i jak to ma w zwyczaju planować ucieczkę. W międzyczasie jeszcze stara się wyciągnąć z więzienia kogoś, komu zawdzięcza życie. Jak więc widać bohaterka ma co robić, tym bardziej że otaczający ją mężczyźni robią wszystko, żeby uprzykrzyć jej życie.

 

Trochę szokujące wręcz może się wydawać, jak dużą wagę scenarzysta poświęca tu ukazywaniu przemocy i to zarówno fizycznej, jak i psychicznej, której dopuszczają się mężczyźni względem kobiet. W jakiś sposób fakt ten wynika ze scenariusza, w końcu kobiety, które ukazane są na planszach komiksu, trudnią się prostytucją, ale z drugiej strony, aż dziwi zamiłowanie do prezentowania tego typu scen. Jedna sytuacja, w której kobieta jest bita czy wykorzystywana goni drugą. Zresztą i główna bohaterka nie jest tu bez winy, gdyż przedstawiona została jako osoba, która jest zrobić dosłownie wszystko, aby dostać to, czego potrzebuje. To z pewnością nie byłby komiks, który spodobałby się feministkom.

 

Wydaje mi się, że w zamian za tak częste ukazywanie tego typu scen, warto byłoby skupić się na innych elementach, których rozwinięcia nieco brakuje. Najlepszym przykładem jest osoba, byłej właścicielki domu publicznego, która w całym komiksie pojawia się bodajże na dwóch kadrach, a w konsekwencji (co zresztą jest dość przewidywalne) odgrywa ona w całej opowieści niemalże kluczową rolę. Podobnie ma się sprawa z prowadzeniem przybytku przez Joanne. Scenarzysta w żaden sposób nie wyjaśnia, dlaczego umieszczone w nim kobiety nie starają się uzyskać wolności, mimo że przecież pomagały w pozbyciu się poprzedniej właścicielki. Tego typu niejasności jest tu więcej, przez co lektura komiksu traci nieco na płynności i nie intryguje tak mocno czytelnika, jak powinna. Największą wadą tego komiksu są więc pewne nie do końca racjonalne rozwiązania fabularne, co dziwi szczególnie ze względu na osobę Belga.

 

Fabuła toczy się tu nieco w stylu telenoweli, gdzie niekiedy dialogi są dość drętwe, a pomysły nie do końca rozsądne i racjonalne. Do tego jeszcze mocno na siłę zostaje wciśnięty wątek miłości między dwoma kobietami, w którym jedna z nich otwarcie mówi, że kocha innego mężczyznę. Co jest więc tym magnesem, który może do komiksu przyciągnąć? Na pewno duża dawka przygody i spora ilość zwrotów akcji. Jeśli bowiem przymknie się oko na niektóre elementy to przy „Rani” można się całkiem nieźle bawić. To trochę tak jak właśnie z telenowelami, których poziom jest, jaki jest, które niekiedy irytują, a które przyciągają przed telewizory rzeszę ludzi. Na pewno na plus należy zaliczyć też umiejętność budowania finału poszczególnych części. To właśnie one sprawiają, że chce się sięgnąć po kontynuację, aby dowiedzieć się, jak zakończy się historia. Osobiście jeszcze wskazałbym na brak przywiązania do postaci, przejawiający się tym, że duże ich grono zostaje...uśmiercone. To dość odważne posunięcie, które nie zdarza się przecież przesadnie, często co należy podkreślić.

 

Na przyzwoitym poziomie jest też warstwa graficzna. Zaskoczeń w stosunku do trzeciego tomu co prawda nie ma, ale kadry przygotowane są z dość dużą dbałością. Francis Valles dobrze radzi sobie z realistyczną kreską, ale także z przedstawieniem scen dynamicznych. Niekiedy tylko tła są zbytnio uproszczone i z nieco sztucznie wyglądającymi nałożonymi na nie kolorami, co można było już zaobserwować w poprzedniej odsłonie.

 

Cóż, po lekturze „Kochanki” muszę więc podtrzymać poprzednio wystawioną ocenę i stwierdzić, że „Rani” jest serią, która z pewnością nie zawojuje rynku w Polsce i nie będzie pozycją obowiązkową. Część osób może się przy niej nieźle bawić, ale absolutnie brakuje tu tego Van Hamme'a, którego pokochały tysiące czytelników na całym świecie. Pytanie, czy udane zakończenia poszczególnych tomów będą wystarczającym pretekstem, aby dotrwać do końca tej serii?

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Okładka wydania:

Rani Tom 4 Kochanka

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: Jean Van Hamme
  • Rysunek: Francis Valles
  • Tłumaczenie: Jakub Syty
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
  • Rok Wydania Polskiego: 4/2017
  • Rok Wydania Oryginału: 2013
  • Tytuł Oryginału: Rani: Maîtresse
  • Tytuł Serii: Rani (Tom 4)
  • Wydawca Oryginalny: Le Lombard
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 48
  • Format: 215x290 mm
  • Oprawa: Twarda
  • ISBN: 9788364638480
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: 39,90 zł
  • Papier: Kredowy
  • Druk: Kolor
  • Ocena: 3/6

Podziel się!


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial