Maus, Opowieść Ocalałego

Opis:

Ruda Recenzuje

Maus to niezwykła historia, którą powinni poznać wszyscy czytelnicy, bez wyjątków i bez wykrętów. Nietypowa forma może zastanawiać, dziwić, a nawet odstraszyć, jednak to jeden z elementów, na których opiera się wyjątkowość tej powieści. To pierwszy komiks, który przeczytałam, zawsze unikając tego typu opowiadań. Nie przekonywały mnie małe kwadraciki, w których schowani byli bohaterowie. Przeszkadzały mi także małe, jakby okrojone wypowiedzi poszczególnych postaci. Nigdy nie rozumiałam fascynacji, której się poddają czytelnicy komiksów. Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy sięgnęłam po Mausa'a, przedstawionego właśnie za pomocą małych obrazków.

 

Wątpliwości zniknęły, kiedy zaczęłam czytać i przestałam zastanawiać się nad formą tej opowieści. Zupełnie urzekli mnie mali bohaterowie. Słowa mali użyłam tutaj nie bez powodu, bowiem Spiegelman w roli bohaterów obsadził zwierzęta. To kolejny świetny i trafiony pomysł, który podkreśla innowacyjność tej powieści. Każdy naród kryje się pod przedstawicielstwem innej rasy- pod postacią myszy występują Żydzi, koty obrazują Niemców, Polacy zaś zostali przedstawieni jako świnie. Ten metaforyczny wydźwięk w prosty sposób podkreśla ciężką sytuację, w jakiej znaleźli się Żydzi w czasie Holocaustu. Autor obrazowo pokazuje relacje między nimi, a Niemcami, zaznaczając, że myszy zawsze, prędzej czy później, stają się trofeami kotów.

 

Książka przedstawia historię polskiego Żyda- Władka Szpigelmana. Syn głównego bohatera, Art, wielokrotnie spotyka się ze swoim ojcem, żeby zgromadzić materiał potrzebny mu do wydania powieści o jego życiu. Poznajemy piękną historię młodości Władka, przybliżona nam zostaje postać jego żony, a następnie scenografia, w której wszystko zostało mu odebrane przez Niemców. Kolejne kartki komiksu pokazują próby przetrwania i ból porażki, przyjaźnie i zdrady. Przede wszystkim jednak poznajemy historię człowieka, który walczył o przetrwanie. Czytelnik, który spodziewa się spokojnej bajki, zostaje rzucony na głęboką wodę i pozostawiony sam na sam ze swoimi refleksjami, a w trakcie czytania pojawia się ich naprawdę dużo.

 

Niesamowitym jest, że można opowiadać o poważnych sprawach w taki sposób. Historia myszy jest naprawdę przejmująca i rozdziera serce. Autor jest oszczędny w środkach wyrazu, cała magia opiera się na graficznej formie i przedstawieniu bohaterów pod postacią zwierząt. Uczestnicy tej historii wypowiadają się prostym językiem, można nawet powiedzieć, że korzystają z potocznej polszczyzny, a jednak ta krzywda wyrządzona polskości obecna jest w każdym komiksowym dymku. Wszechobecna jest tutaj także zmiana zachowania Władka, będąca jego nieświadomą odpowiedzią na przeżyte dramaty. Mimo że mężczyzna ocalał, sprawia wrażenie nieobecnego i wycofanego, nie potrafi cieszyć się z prostych spraw i radości dnia codziennego. Na początku ta opowieść całkowicie mnie sparaliżowała, nie pozwalając zasnąć i odciąć się od natłoku myśli. Jednak z czasem, paradoksalnie zrozumiałam, jak wielkie mam szczęście, że urodziłam się tyle lat po wojnie, w wolnym kraju.

Michał Lipka

TEN KOMIKS KRWAWI HISTORIĄ

Są dzieła, o których nie trzeba nic mówić, bo już wszystko zostało powiedziane, a i zrobiły to całe rzesze ludzi – zarówno mądrzejszych, jak i głupszych. Ale są też takie dzieła, o których mimo to mówić wciąż się chce. Jednym z nich bezwzględnie jest „Maus” Arta Spiegelmana, kameralne komiksowe arcydzieło. Absolutne mustread nawet dla tych, którzy opowieści rysunkowych po prostu nienawidzą.

 

Mieszkający w Nowym Jorku Art Spiegelman wpada na pomysł stworzenia komiksu opowiadającego losy jego ojca, Władysława, któremu udało się przeżyć Holocaust. Zaczyna więc wypytywać rodzica o szczegóły życia zarówno tuż przed wojną, jak i w jej trakcie. Ich wspólne, bardzo intymne rozmowy prowadzą obu w przeszłość, na tereny Polski. Pierwsze miłości, spotkanie przyszłej żony, kłopoty z firmą… Nagłe wezwanie do wojska zwiastuje wybuch konfliktu, Władek trafia na front, musi walczyć, musi zabijać, trafia do niewoli, próbuje przetrwać katorżniczą pracę, zyskuje wolność, ale to zaledwie początek. Wojna dopiero się zaczyna, tak jak opowieść. Opowieść ocalałego, którą po latach jego syn, Art, stara się opowiedzieć na swój sposób.

 

Od pierwszego polskiego wydania „Mausa” minęło już piętnaście lat. Jego odświeżenie więc to strzał w dziesiątkę ze strony Wydawnictwa Komiksowego, chociaż zarazem bardzo odważny krok. Może nie wszyscy o tym pamiętają, ale przed laty komiks ten wywołał wiele kontrowersji. Winnym było sportretowanie w nim Polaków jako cartoonowych świń. Nie miało znaczenia, że Spiegelman nie zrobił tego by kogokolwiek poniżyć czy obrazić, posypały się oskarżenia o antypolskość, a sam komiks długo nie mógł znaleźć wydawcy – aż w końcu dziennikarz „Gazety Wyborczej” zdecydował się opublikować go na własną rękę. Co więcej, kiedy „Maus” pojawił się wreszcie na polskim rynku, protestujący palili jego egzemplarza przed redakcją „Wyborczej…”. Brzmi, jak duża przesada? I tak właśnie jest. Równie dobrze można by uznać, że dzieło Spiegelmana propaguje nazizm, bo Niemcy przedstawieni są jako koty, a koty przecież nie kojarzą nam się negatywnie, prawda? „Maus” to jednak nic innego, jak relacja z Holocaustu, prawdziwa i dla wielu pewnie niewygodna, ale tak akurat mogą uznać wszystkie zainteresowane strony – łącznie z bliskimi autora, który przedstawia ojca z jego wadami i złymi stronami.

 

Poza tym to po prostu wielki komiks. Opowieści rysunkowe nigdy nie były szczególnie szanowane na tle innych dziedzin sztuki, „Maus” udowodnił, że absolutnie niesłusznie. Że za jego pomocą można opowiadać o najtrudniejszych tematach. I że powieść graficzna może dostać Pulitzera. Zasłużonego zresztą. Komiks Spiegelmana to solidny kawał rzetelnej historii o osobistej tragedii, stanowiącej jednocześnie tragedię całego świata. Porażkę i triumf humanitaryzmu i hartu ducha. „Maus” nie ocenia, nie komentuje – ogranicza się do pokazania prawdy, cała reszta jest zbędna.

 

Graficznie w komiksie dominuje mroczna prostota. Cartoonowe przedstawienie postaci dodaje opowieści intensywności. Dziecięca infantylność zderzona zostaje z szokiem i brutalnością, przejmując do szpiku kości. W rysunkach pobrzmiewa także pewna undergroundowa nuta, brud i prostota, które do „Mausa” pasują znakomicie.

 

I nie jest to może komiks łatwy, na dodatek podany specyficznym językiem Władka, który angielskiego nigdy do końca nie opanował (ukłony dla tłumacza!), ale wart przeczytania pod każdym względem. Docenili go krytycy zarówno literaccy i komiksowi (ci drudzy przyznali mu m.in. dwie nagrody festiwalu w Angoulême, Eisnera i Harvey Award), jak również czytelnicy, a album trafił na pierwsze miejsce listy stu najlepszych wg magazynu „Wizard” pokonując takie legendy, jak „Powrót Mrocznego Rycerza” czy „Strażnicy”. Sięgnijcie więc koniecznie i przekonajcie się na własnej skórze o jego wartości. Ja ze swej strony polecam gorąco, szczególnie, że zbiorcza edycja została wydana w rewelacyjny sposób w doskonałej cenie.

Anna Wójcik

Komiks na poważnie

 

Art Spiegelman jako pierwszy postanowił przenieść komiks na literackie salony. „Maus” został uznany za arcydzieło, które zachwyca nie tylko precyzją pociągnięć ołówka, ale i historią w nim zawartą. W końcu przedstawienie zagłady Żydów poprzez historię komiksowych myszy to nie lada wyzwanie.

 

Spiegelman opisał historię swojego ojca Władka, Żyda który ocalał z Holocaustu. Komiks składa się z dwóch części. W pierwszej poznajemy historię Władka jeszcze przed tym jak trafił do Auschwitz. W kolejnej jesteśmy świadkami jego walki o przetrwanie, miłość i nadzieję. Spiegelman zilustrował Żydów jako myszy, hitlerowców jako koty, a Polaków – świnie.

 

W komiksie poznajemy nie tylko historię Władka. Na jakiś czas stajemy się członkami rodziny Spiegelmanów. Widzimy kulisy powstawania komiksu, trudne relacje Arta z ojcem, problemy w związkach itp. „Maus” to spowiedź kilku pokoleń. Fragment ich życia, nieprzemilczane fakty. Spiegelman bowiem nie pomija niczego, co niesie ze sobą przekaz, który może pomóc czytelnikowi w zrozumieniu tej historii. Jego ilustracje mówią nam wszystko, nawet jeśli prawda jest niewygodna lub wstydliwa. Otrzymujemy więc szczere wyznanie, które być może miało działać oczyszczająco na jego uczestników.

 

A jaką prawdę przekazuje nam „Maus”? Przede wszystkim o Holocauście. Na własne oczy możemy zobaczyć bezwzględność, nienawiść i przedmiotowość w stosunku do drugiego człowieka. Widzimy strach, wyczerpanie i gasnącą nadzieję w oczach ofiar. Doświadczamy ich bólu i cierpienia, smutków i trosk. Doceniamy każdą decyzję, którą z trudem podejmują, gdyż każdy błąd może zakończyć ich życie. Cieszymy się z drobnych sukcesów i przede wszystkim... marzymy o tym, by wojna dobiegła końca, a oni doczekali jej szczęśliwie.

 

„Maus” gra na emocjach. Nie da się tego komiksu czytać z dystansem, na szybko. On pochłania czytelnika całkowicie. To nie jest lektura ani łatwa ani przyjemna. Wszystko wydarzyło się naprawdę - to fotografia II wojny światowej, zagłady Żydów, śmierci, której żniwo zdawało się nie kończyć. I to jest chyba w tym wszystkim najbardziej bolesne – ta autentyczność, świadomość, że nie czytamy fikcji.

 

Przekaz jest mocniejszy, gdy widzimy poszczególnych bohaterów w postaci kolejnych zwierząt. Spiegelman gra na skojarzeniach i co najważniejsze pokazuje, że nie wszyscy są źli lub dobrzy. Możemy zwalać winę z siebie na innych, z jednego kraju na drugi. „Maus” jednak pokazuje, że liczy się jednostka, pojedyncze zachowania. Nie każdy Polak jest w tej historii dobry, podobnie jak nie każdy Niemiec jest zły.

 

Kilka słów o ilustracjach – urzekła mnie ich prostota. Autor nie stara się przekombinować, jego obrazki są stonowane i czytelne. Teksty w chmurkach ograniczają się tylko do najpotrzebniejszych informacji. I więcej nie trzeba, bo historia w którą się łączą broni się sama. Czytelnik spaja ze sobą te dwa elementy tworząc w swojej głowie obraz, którego nie trzeba dodatkowo komentować czy przedstawiać na niezliczonej ilości ilustracji. Tu najważniejsza jest refleksja, a do niej nie trzeba wymyślnych środków.

 

„Maus” to komiks niezwykły, który zabiera nas w podróż do przeszłości – tej przepełnionej smutkiem, strachem i cierpieniem. Rozliczenie z tym, co minęło? Przestroga na przyszłość? Lekcja historii? O tym decyduje czytelnik. Jedno jest pewne - dzieło Arta Spiegelmana to zdecydowanie pozycja, którą każdy z nas powinien znać. Polecam!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Okładka wydania:

Maus, Opowieść Ocalałego

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: Art Spiegelman
  • Rysunek: Art Spiegelman
  • Tłumaczenie: Piotr Bikont
  • Wydawnictwo: Pruszyński i Ska
  • Rok Wydania Polskiego: 2016
  • Rok Wydania Oryginału: 1991
  • Tytuł Oryginału: Maus: A Survivor's Tale
  • Wydawca Oryginalny: Pantheon Books
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 304
  • Format: 160x230 mm
  • Oprawa: Twarda
  • ISBN: 9788380970052
  • Wydanie: II
  • Cena Z Okładki: 54,90
  • Papier: Offsetowy
  • Druk: Czarno-biały
  • Ocena: 6/6 5,5/6 6/6

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 1 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto