BAM: Big Ass Mini

Opis:

Bartek "godai" Biedrzycki

Kocięta w worku z łajnem

 

Na naszym rodzimym rynku ziny są solą ziemi – rodzajem nieformalnego przeglądu możliwości, zarazem wystawą próżności jak i zachętą, grafomańską orgią i katalogiem umiejętności przyszłych Starych Mistrzów.

 

Nie jestem pewien, jak wygląda to za oceanem, ale pewnie dość prężnie – w każdym razie tam też undergroundowe wydawnictwa się pojawiają. Jednym z nich jest antologia „BAM! Big Ass Mini" z 2006 roku.

 

Redaktorzy, Recine i Harker, podeszli do sprawy po ponoć długich przemyśleniach i o efekcie tychże – za moment. Najpierw powiem o dołączonej do zbioru filozofii, lub czymś na jej kształt. Piszący bowiem wstępniak ukuł termin mini-comics, który jest sam w sobie uprawniony, ale nie bardzo ma się do zjawiska drugiego obiegu, zinów i całej reszty za wyjątkiem faktu, że tego typu produkcje to zwykle szorciaki. Redakcja „BAM!" tworzy z nich niemal prąd artystyczny. Rozpływają się też chłopaki trochę nad samą ideologią undergroundu i jeszcze paroma sprawami. I tu, niestety, dochodzimy do sedna.

 

„BAM!" powstała jako przegląd możliwości artystów niezależnych i zarówno „artystów" jak i „możliwości" należy brać tu z przymrużeniem oka. Do antologii bowiem trafiło wszystko jak leci. Żaden zaproponowany materiał nie został odrzucony. Byli recenzenci, którzy zachwycali się tym niczym nieskrępowanym anarchizmem, punkowym duchem i wolnością, ale był też facet, który powiedział coś w stylu „Ta antologia to jak szukanie kociąt w worku z łajnem." I on miał rację, stwierdzam ze smutkiem.

 

„BAM!" robi ogromne wrażenie – przynajmniej na mnie zrobił. Wychowany na polskich chudziutkich, ledwo nawet nie stustronicowych tomikach wziąłem do ręki tę mającą pół tysiąca stron cegłę z wielką przyjemnością. Żal mi się też trochę zrobiło, że tam, po drugiej stronie sadzawki, mają chłopaki takie print-on-demand, a u nas, cóż, nikt nie pomyślałby nawet o wydaniu zina na 500 stron, bez wizji wtopienia strasznej kasy.

 

Niestety, te 500 stron to droga przez mękę, przerywana co jakiś czas małym objawieniem. Większość komiksów jest przeciętna – czytałem, zapominałem, szedłem dalej. Kilka nie powinno w ogóle ujrzeć światła dziennego. I tylko kilka było naprawdę dobrych. Być może jednak jakaś redakcja by się tej ciekawej inicjatywie przydała.

 

Co gorsza, materiał jest podzielony na sekcje - czasem z sensem, często nie. Tom kończy się sekcją „komiksów artystycznych" – i rozumiem, że rzeźba z gówna pt. „5 penisów na wiolonczeli" może być sztuką, ale niekoniecznie musi się podobać. Wrzucenie na koniec kilku takich potworków zniechęca. Kuriozum jest też sekcja „american manga" która z mangą wspólnego ma tyle, co wstęp od redaktora (i w której znajduje się na przykład jedyna praca z Polski, o tyle mangowa, że czarno-biała – jak zresztą cała antologia).

 

Ciężko jest mi ocenić jednoznacznie tę antologię – pomysł zrobienia jej bez żadnej redakcji stanowczo uważam za poroniony. Z drugiej strony taki przekrój przez wszystkie warstwy, także przez komiksowy muł zalegający dno szuflad i getta – na pewno rzecz ciekawa i warta uwagi. Czy warta jest akurat 25 dolców (a dla czytelnika z naszego obszaru geograficznego dodatkowo ściągnięcia zza oceanu) – tego nie wiem. Uczciwie powiem, że swoją kopię dostałem w prezencie, więc takich rozterek nie miałem. Gdyby nie to, prawdopodobnie nie zdecydowałbym się na zakup, szczególnie w ciemno.

 

Chociaż przyznam szczerze, dla mnie BAM jest też swoistym sentymentalnym kamieniem milowym, bo to mój zagraniczny, amerykański debiut w druku. Przed Oleksickim, Kudrańskim i Adlerem. I żaden portal nawet się nie zająknął. Ale to nie był debiut zbyt udany, więc ma znaczenie wyłącznie sentymentalne, wyłącznie dla mnie i nie mam nikomu za złe, że nie wiedział.

 

Marzec 2010

Źródło: www.gniazdoswiatow.net

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

BAM: Big Ass Mini

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: David RecineInni
  • Rysunek: David RecineInni
  • Rok Wydania Oryginału: 2006
  • Tytuł Oryginału: BAM: Big Ass Mini
  • Wydawca Oryginalny: Vanity Press
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 501
  • Oprawa: Miękka
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: ok. 25$
  • Papier: Offsetowy
  • Druk: Czarno-biały
  • Ocena: -

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 1 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!