Noe - 1 - Za Niegodziwość Ludzi

Opis:

Falka

„A potem Pan rzekł do Noego: «Wejdź wraz z całą twą rodziną do arki, bo przekonałem się, że tylko ty jesteś wobec mnie prawy wśród tego pokolenia. Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa - po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. Bo za siedem dni spuszczę na ziemię deszcz, który będzie padał czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyniszczyć wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi – cokolwiek stworzyłem».
I spełnił Noe wszystko tak, jak mu Pan polecił"

 

Rdz, 7, 1-5

 

Na ziemi spalonej mocą dwóch słońc, w otoczeniu barbarzyńskich hord wyniszczających resztki życia planety, mieszka Noe – mag, wojownik, ostatni z praworządnych. Ochrania potrzebujących, wierzy w przeżycie w zgodzie z naturalnym rytmem dni.
Ziemia nie przyjęła deszczu od tak dawna, że nikt już nie pamięta jego zapachu, mimo tego Noego zaczynają nawiedzać sny o zbliżającym się potopie.

 

Co może wyjść, jeśli połączyć biblijny kanon i wyobraźnię Darrena Aronofskiego? Traktując składniki, jako jakość samą w sobie, można spodziewać się dzieła wybitnego. I tak jest w pewnym sensie. Wydany przez SQN komiks, bazujący na scenariuszu Aronofskiego, to przedsmak tego co widzowie ujrzą na wielkim ekranie na początku przyszłego roku.

 

Zapowiedziany na cztery części komiks o przygodach Noego, nie przypomina dotychczasowych dzieł Aronofskiego (por. np. „Pi", „Requiem dla snu", „Czarny Łabędź"). Pierwszy rzut oka na tom rozpoczynający serię dość jednoznacznie udowadnia, że kreowany świat będzie różnił się od pierwowzoru jedynie detalami. Te jednak genialnie rozbudują klimat łączący w sobie klasyczną fantastykę, postapokaliptyczne krajobrazy, zdehumanizowane potwory i uniwersalne wartości: ludzkie zło niezależne od czasu i miejsca, wieczną siłę cyklu życia, herosów ukrytych pod płaszczami włóczęgów.

 

O ile o jakości komiksu jako takiego służy siła wyrazu ilustracji, to grafiki do „Noego" autorstwa Niko Henrichona świadczą o genialnym przekazaniu maksimum treści fabularnej, przy minimalnym użyciu słów. Klimat zagłady budowany sepią i kontrastujące z nim błękity potopu, niesamowity dynamizm scen, precyzyjna kreska i konsekwencja jej użycia, świadczą o warsztacie na naprawdę wysokim poziomie. Przez typowy digital przebija się klasyczny ołówkowy szkic, całość łączy minimalizm w miejscu niedopowiedzeń. Rzetelnie zbudowane postacie i poprawna kompozycja kadrów są ilustracją przesłania – w miejsce tekstu, ten w istocie znany, staje się bazą do interpretacji, dla której kontekstem są z kolei grafiki Henrichona.

 

Jeśli ktokolwiek odważyłby się przywłaszczyć sobie kanoniczną historię i wyciągnąć z niej kolejne, zaskakujące dno, to tylko Darren Aronofsky. Dotychczasowe filmy ukazują, że potrafi wiele, komiksowa wersja Noego rozbudza jednak apetyt na znacznie więcej. Zaproszenie do współpracy Henrichona okazało się strzałem w dziesiątkę – jeśli ekranizacja chociaż w połowie dorówna komiksowi – sukces murowany. Pomijając bowiem wielkie nazwiska i podobnych rozmiarów nadzieje, trzeba szczerze przyznać, „Noe" to naprawdę dobry komiks. Wyróżnia się grafiką, pięknym wydaniem i nieprzegadaną treścią. Coś nowego w dzisiejszych komiksowych publikacjach.

 

Za komiks dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non oraz portalowi Sztukater

CzarnyKapturek

Niby nie lubię interpretować jakiś ważnych, przełomowych i zarazem archaicznych dzieł światowej literatury, ale bardzo lubię, niczym dziecko, obserwować co się wokół mnie dzieje. Może i dobrze nazw epok i przedstawicieli nie zapamiętuję, ale widzę różnice pomiędzy następującymi po sobie okresach. To bardzo ekscytujące i czuję się niemal jak Kolumb, kiedy odkrył Amerykę.
Tak samo mam w przypadku naszej kochanej blogosfery i szeroko pojętej kultury. Od pewnego czasu zauważam, że, podobnie jak w modzie, zmieniają się „trendy". Kiedy pojawiła się Stephenie Meyer z jej Zmierzchem cały świat oszalał na punkcie wampirów, potem przez jakiś czas widziałam, że ludzie zachwycają się upadłymi aniołami i takimi tematami. Nieśmiertelne są chyba romanse paranormalne, ale oczywiste jest to, że nie każdy lubuje się w takiej tematyce. Mówię ogólnie, o kręgach, w których ja się obracam jakkolwiek głupio to brzmi.

 

Ostatnimi czasy moje oczy i trochę przymulony umysł spostrzegły, że „na salonach" królują tematy dotyczące zombie oraz apokalipsy. Dla mnie koniec świata to trochę straszny temat i nie należy do moich ulubionych, głównie przez mojego brata (tyrana), który „karmił" moją młodszą wersję straszliwymi opowieściami na temat tego wydarzenia. Od tamtej pory staram się w ogóle nie rozmyślać na ten temat i skupiam na tym co mam i jest a nie na tym co będzie.

 

Jednak lęki są po to, aby je eliminować! Dlatego podjęłam się zadania zrecenzowania Noe. Za niegodziwość ludzi, co prawda nie znajdziecie tutaj jakiś rozkładających się ciał, ale temat końca świata jest jak najbardziej żywy.

 

Głównym bohaterem jak sam tytuł wskazuje jest Noe. Podobnie ja ten biblijny jest wybrańcem. Żyje on wraz ze swoją rodziną na ziemiach, które nie dają plonów, są suche. Praktycznie nie mają życia. Oczywiście oprócz nich są jeszcze inni ludzie. Główny bohater od pewnego czasu na wizje. Czytelnik może „zagłębić się" w nie i jest wciągany w te obrazy podobnie jak Noe co według mnie jest ciekawym zabiegiem. Nie będę rozwodzić się nad fabułą i co w niej znajdziecie, bo ku mojemu zmartwieniu komiks ten jest zdecydowanie za krótki i nie da się nim nasycić. Jednak zabiegiem, który mi się spodobał to definitywnie kreacja Aniołów, którzy nie są pięknymi istotami, ale czymś trochę strasznym i nienawidzącym ludzi.

 

Co do rysunków – szczerze mówiąc nie jestem przyzwyczajona do takiej „kreski". Nauczyłam się czytania, oglądania czy konsumpcji komiksów na podstawie tych o Kaczorze Donaldzie, gdzie wszystko wyglądało strasznie perfekcyjnie. Nie mówię, że Nico Henrichon się nie postarał, bo jego rysunki są również cudowne jednak jak wspominałam wcześniej nie jestem do takiej formy przyzwyczajona. Rysunki są przemyślane i szczegółowe, kolory są raczej ciemne co nadaje tajemniczości i niepokoju tej powieści.

 

Nie zapominajmy też o całości – twarda oprawa nadaje tylko uroku, o ile można coś takiego powiedzieć o historii nawiązującej do końca świata. Fabuła jest ciekawa, obrazy też. Zdecydowanie dla osób, które nie przepadają za licznymi opisami i dialogami. Tekstu jest niewiele, ale nie jest to jakimś strasznym minusem.

 

Noe. Za niegodziwość ludzi czyta i ogląda się z zawrotną prędkością. Te sześćdziesiąt parę stron przeczytałam w kilkanaście minut, które było dla mnie niezłą przygodą. Jestem ciekawa dalszych części i filmu, który wkrótce ma się pojawić na ekranach kin.

 

Polecam entuzjastom komiksów i tematów apokaliptycznych. :)

 

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Okładka wydania:

Noe - 1 - Za Niegodziwość Ludzi

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: Darren AronofskyAri Handel
  • Rysunek: Niko Henrichon
  • Tłumaczenie: Marta Duda Gryc
  • Wydawnictwo: Sine Qua Non
  • Rok Wydania Polskiego: 10/2013
  • Rok Wydania Oryginału: 2011
  • Tytuł Oryginału: Noé: Pour La Cruauté Des Hommes
  • Wydawca Oryginalny: Lombard
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 72
  • Format: 210x270 mm
  • Dystrubucja: 3
  • ISBN: 978-83-7924-080-7
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: 36,90 zł
  • Papier: Zwykły
  • Druk: Kolor
  • Ocena: 4/5 5/6

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 2 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial