Heroes Reborn  Odrodzenie Bohaterów - Fantastyczna Czwórka — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Komiksy Recenzja

Heroes Reborn Odrodzenie Bohaterów - Fantastyczna Czwórka

Czas Czytania: Około 3 min

Informacje O Publikacji

Twórcy I Treść

Tłumaczenie
Marek Starosta
Tytuł Serii
Heroes Reborn

Wydanie I Dystrybucja

Wydawca
Egmont
Rok Wydania Polskiego
2026-09-09
ISBN
9788328175983

Parametry I Szczegóły

Liczba Stron
336
Papier
zwykły
Cena Z Okładki
149,99 zł

Recenzja:

Michał Lipka

FANTASTIC RETURN

Niedawno Egmont wydał event „Onslaught”, w którym wielu znanych bohaterów, w tym Fantastyczna Czwórka, Avengers i Iron Man, stracili życie. Przynajmniej pozornie, w rzeczywistości znaleźli się w innej rzeczywistości, gdzie na nowo, ale inaczej, przeżywają swoje życia. I właśnie o tym opowiada „Heroes Reborn”. Czy jest to wielka historia? Nie, ot typowy komiks dla tamtych lat, stanowiący retelling początków, jeszcze zanim uniwersum Ultimate powstało i zrobiło to na całego, ale jest całkiem fajny. No i znakomicie narysowany. Wiele lat temu TM-Semic dał nam liznąć nieco tego wszystkiego, wydając po pierwsze trzy zeszyty „Fantastycznej Czwórki” i „Iron Mana”, a potem wydarzenie „Powrót bohaterów” (za to pomijając „Onslaughta”, bo już wtedy nie wydawał „X-Men”), a teraz, Egmont po dwudziestu ośmiu latach poszedł za ciosem i nie tylko wydał dwanaście numerów „Fantastycznej Czwórki”, ale i zapowiedział też kolejne publikacje z „Heroes Reborn”. No i ci wychowani na Semicach mają tu mega porcję nostalgii i coś, co koniecznie powinni dodać na półkę, a reszta kawał fajnego komiksu o Czwórce. Wiadomo, że są lepsze albumy z tymi bohaterami, ale ten wyróżnia się dzięki wyśmienitym grafikom Jima Lee, który może i nie ilustrował całości, ale daje nam tyle graficznego dobra, że chyba nikt nie będzie narzekał.

Reed Richards wraz ze swoją ekipą, składającą się z jego żony Sue, jej brata Johny’ego i Bena Grimma, ma wyruszyć w kosmos zbadać anomalię, której skutki ciężko przewidzieć. Nikt z nich nie ma jednak pojęcia o prawdziwej naturze tego zjawiska i jakie stanowi ono zagrożenie. Gdy tajemniczy ludzie przejmują projekt i ruszają zniszczyć anomalię, Reed i jego ekipa, w prototypie rakiety, muszą podążyć ich śladem. Niestety dochodzi do wydarzeń, po których nic już nie będzie takie, jak dawniej, ale za to narodzi się drużyna superbohaterów i pierwsza superbohaterska rodzina! A to dopiero początek...

Brandon Choi. Pewnie znacie faceta, bo nawet na polskim rynku był swego czasu kojarzony, chociaż przede wszystkim z „WildC.A.T.s”, ale nigdy nie był wielką gwiazdą, a kiedy dostał pisanie tej serii, był w zasadzie nieznany. No i ostatecznie okazało się, że poza crossoverem „Gen¹³/Generation", dla Marvela miał nie napisać nic więcej. Skupił się na innych, bardziej autorskich projektach dla Image Comics. Ale to, co tu zrobił, to kawał rzetelnej roboty, gdzie nie brakuje wydarzeń, akcji, gościnnych spotkań z innymi postaciami uniwersum (zresztą te „Rebornowe” serie się przenikają) – pojawiają się tu Avengers, Inhumans (obowiązkowo, bo przecież debiutowali lata temu w klasycznej „Fantastycznej Czwórce”) etc. Oczywiście to komiks z lat 90. więc spodziewajcie się też sporej ilości czytania, bo dialogów jest tu masa, ale na tym urok tych dzieł polega.

A całe show i tak kradną rysunki. I ja wiem, że tu kolor jest nieco zbyt złożony i Jim Lee najdoskonalej wyglądał, kiedy rysował „X-Men” albo „WildC.A.T.s”, one zresztą to szczyt jego możliwości, ale i tak jest świetny. Sporo realizmu, mnóstwo detali i drobiazgów, fajne ukazanie postaci… Na kadrach dzieje się całe mnóstwo, jest dynamicznie, mimika jest wyrazista, bohaterowie umięśnieni (tak, do przesady, ale…), a bohaterki seksowne (też do przesady, ale… No to taki urok tych komiksów). Całość wieńczy świetne wydanie – kredowy papier, twarda oprawa (nie ma trzynastego zeszytu ale ten jest fragmentem większego wydarzenia, jak każdy trzynasty zeszyt tych „odrodzeniowych” serii i pewnie dostaniemy go przy innej okazji), szkice, grafiki – a sam album pięknie się prezentuje. Przede wszystkim jednak to rzecz, która wywołuje tyle nostalgii i sentymentu, że już dla nich byłaby warta. A że to po prostu kawał fajnej, rzetelnej rozrywki superhero, tym lepiej. Po prostu Fantastyczny powrót i tyle w temacie.

Dodaj komentarz

Wyślij