Gargulce. Tom 7. Ostatni Portal
Michał Lipka
„Gargulce”, tom siódmy i ostatni zarazem. Co to za seria? A no europejskie fantasy dla młodszych czytelników. Dziecięcy bohater, akcja, przygody, humor, nieco dydaktyzmu. Do tego szata graficzna: nowoczesna, pełna komputerowych tricków – pod tym względem przypomina animacje, ręcznie rysowane gry albo komiksy Disneya adaptujące znane kinowe hity – która dzieciakom, szczególnie współczesnym, w oko wpadnie i się spodoba. Ot jeszcze jeden komiks tego typu na rynku, podobny poziomem, ale wart uwagi. Czy się wybija? Nie, ale ekipa, którą pamiętamy z komiksów o Myszce Miki wie, jak rzetelnie robić takie rzeczy i po raz kolejny to potwierdza.
Grześ spędza czas z ojcem. Najpierw grill, potem wypad rowerowy do cioci Agaty, gdzie mama i Chloe pojechały samochodem… No i wszystko idzie nie tak, jak trzeba. Do tego chłopaka zaczynają nawiedzać wizje śmierci i zniszczenia, jakie dzieją się w przeszłości. Wie, że będzie musiał wrócić do siedemnastego wieku i zmierzyć się z tym, co tam na niego czeka, ale jednocześnie chce to zrobić samemu. Przecież przeznaczeniem jego siostry jest stać się mroczną czarodziejką i dokonać wielu złych rzeczy, a na to nie może sobie pozwolić. Los – i przebiegłość Chloe – chce jednak, że w czasie przenoszą się mimo wszystko oboje i zaczynają podążać swoimi drogami. A w tych czasach źle się dzieje: miasto jest oblężone, wojna trwa, a szkołę czarów atakują stwory czarnego maga, obracając wszystko w ruinę i pozbawiając życia kolejnych ludzi. Co na Grzesia i Chloe czeka w całym tym szaleństwie? I jak zakończy się ich przygoda?
Co tu dużo mówić: „Gargulce” to taki komiks, który ogólnie czyta się to szybko i lekko, a jednocześnie twórcy wiedzą, że zło nie jest łagodne i wcale nie tak łatwo je pokonać, więc i padają tu trupy (spokojnie, nie ma niewłaściwych czy brutalnych rzeczy na stronach) czy w ruinę obracane są całe budynki. Ale całość mimo to jest klasyczna, prosta i niewymagająca, acz sympatyczna. Na czterdziestu sześciu planszach dzieje się sporo nie tylko samej wypełnionej po brzegi przygodami i wydarzeniami akcji, ale i dość gęstemu upakowaniu kadrów na stronach, a także i samej narracji w nie wciśniętej. Ale nic na siłę. Wszystko tu jest przemyśleń, treść płynie, a czytelnik wraz z nią.
Twórcy starają się, by album oferował całe mnóstwo atrakcji. Magia, niezwykłe istoty i równie niezwykłe, piękne miejsca, tu szybkie tempo i widowiskowe wybuchy, gdzie ogień i latające odłamki, tam spokojne, niemal bajkowe (są tu disnejowskie elementy – nikt mi nie powie, że gargulce tylko przypadkiem przypominają te z „Dzwonnika z Notre Dame”) i całkiem nastrojowe. Jest dramatycznie, jest z humorem, na nudę nie ma natomiast tutaj miejsca. postacie? Proste, ale fajnie skrojone, wyraziste. A otoczenie naprawdę dobrze ujęte i realia – histeryczne i fantasy – nie są jedynie tłem, a pełnoprawnym bohaterem całej historii.
W tym wszystkim dużą rolę odgrywają rysunki i te, jak pisałem, są niezłe, ale mocno podkręcone komputerowo. Dzieciakom się spodobają, bo to jednak taka estetyka, do jakiej przywykli patrząc na telewizyjne czy komputerowe ekrany, ale starsi czytelnicy pewnie woleliby coś innego – bardziej klasycznego, ręcznie zrobionego, gdzie mniej efekciarstwa, a więcej serca. Z tym, że to nie do nich, a dzieciaków jest kierowane, a że seria fajna jest całkiem, a ten tom dobrze ją wieńczy, nie ma co czepiać się drobiazgów, zwłaszcza, że te rysunki i tak mają pewien swój urok.
Informacje:
-
Scenariusz:Denis-Pierre Filippi
-
Rysunek:Silvio Camboni
-
Tłumaczenie:Maria Mosiewicz
-
Wydawnictwo:Egmont
-
Rok Wydania Polskiego:2025
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Komiks, Fantastyka
-
Liczba Stron:48
-
Papier:kredowy
-
ISBN:9788328174139
-
Wydanie:
-
Cena Z Okładki:34,99 zł
-
Ocena:4/6