Przejdź do głównej treści

Komiksy

Neil Gaiman
Bartek Neil Gaiman cieszy się podwójną sławą. Dla pewnej grupy fanów jest komiksowym bogiem, inni szanują go raczej za książki, które napisał. Osobiście jestem wielkim fanem opublikowanych dwa lata temu przez Egmont dwóch opowieści o Śmierci, będących spin-offem najbardziej znanej serii Brytyjczyka czyli "Sandmana", którego nie zmęczyłem, bo wirtuozerska intelektualna masturbacja nie pozwoliła się przyswoić ze względu na koszmarne miejscami rysunki.   Oryginalna książkowa…

Gerlinde Althoff
Bartek Am besten nichts neues     Dziecięciem będąc zaczytywałem się w powieściach przygodowych i awanturniczych, wielbiąc Curwooda, Szklarskiego i Londona. O tej fascynacji było zresztą w innej recenzji komiksowej. Faktem jest, że z powieści awanturniczych przerzuciłem się dość szybko na opowieści o wojnie – opowieści wszelkie, prawdziwe i wymyślone, paradokumenty i beletrystykę, o nazistach, Japończykach, ludziach radzieckich, wojsku carskim i wszelkim innym.   Być m…

Edvin Volinski
Bartek Według Edvina von Volinskiego     Parę razy słyszałem głosy, że polscy czytelnicy komiksów czekają na dzieła równie wielkie i epokowe, jak „Funky Koval" czy „Ekspedycja". Pomijając kampowość i totalne zestarzenie się przygód kosmicznego pilota i żałosną naiwność i miernotę scenariuszową przygód dzielnej laski z Des i jej kumpli, w sumie rozumiem, że te produkcje budziły dużo emocji – sam je nadal uwielbiam, mimo tych wszystkich lat i obnażenia pewnych bolesnych sp…

Rumiko Takahashi
Bartek Pod jednym dachem     Chciałem zacząć sentymentalnie, od tego, jak wyglądał fandom mangowy, gdy powstawał w Warszawie na początku lat 90-tych. Z tamtych lat w sumie, ze znajomości, to mi się przypadkiem całkiem odnalazł Tench z Hanami po latach – jakoś tak odpadłem od „mangowców", mimo, że nadal czytam sporo tych nie-komiksów [1].   Pomyślałem jednak, że takie wspominki będą nudne, więc większość z nich pominę. Od razu przejdę (no, prawie od razu) do rzeczy i dz…

Neal Shaffer
Bartek Przynudzenie     W ramach prezentu gwiazdkowego, prócz nadzwyczaj udanego „Little Star", dostałem także „Awakening".   W sumie, to miałem nadzieję na dobry kawałek sensacji. Nic może nadzwyczaj ambitnego, ale przynajmniej na coś „w porządku".   Niestety. Dobrze zapowiadająca się fabuła skończyła się na dobrym zapowiadaniu. Oto Franceska, nowa uczennica w ekskluzywnej szkole dla dziewcząt. Dobry początek, nie spieprz tego.   W wyniku napadu zapada w śpiączkę…

Bruce Jones
Bartek Strefa kliszy     Chwaliłem się już ostatnio, że w „prezencie gwiazdkowym" dostałem za friko dwa komiksy. Godne to i sprawiedliwe. Na pierwszy ogień wziąłem „Arenę" Bruce'a Jonesa, z podtytułem „Feel the terror". Autor ten polskiemu czytelnikowi znany jest chociażby z „Hulk / Wolverine: 6 godzin" i zdaje się, że to w miarę uznany twórca.   Niestety, po prawdzie, to nie poczułem nie tylko strachu, ale też i zachwytu po lekturze. Chociaż nie jest to album, który n…

Julien Neel
Bartek No to Lou!     Są tacy, co twierdzą, że dorosły poważny facet czytający komiksy spod znaku „Klubu Dziewczyn" to coś ma nie halo. Z drugiej strony są tacy, co twierdzą, że jakikolwiek, poważny czy nie, dorosły facet czytający takie pierdoły dla gówniarzy jak komiksy to coś bardzo nie halo. Jedni i drudzy mogą się zamknąć i zachować swoje poglądy dla siebie. A najlepiej komiksów (spod znaku „Klubu Dziewczyn" albo i żadnych) nie czytać i nie narażać się na posądzenie…

Grant Morrison
Bartek Możecie mówić, że jestem uprzedzony do Granta. Może i jestem. Czytałem jego parę komiksów: „Azyl Arkham" był dobry, „Szmatman i syf" pobił poziomem idiotyzmu, żenady i loebowszczyzny samego Loeba, a „Misterium" było najnormalniej w świecie cienkie. Tak objętościowo jak scenariuszowo. Bo, jak w przypadku „Hard Boiled", graficznie było zacne.   „Misterium" to taka, dla mnie, scenariuszowa wprawka z tematu „pokażmy im, jak się robi postmodernistyczny, intertekstu…

Marzena Sowa
Bartek Czekałem na drugi tom „Marzi" długo i wytrwale, bo pierwszy bardzo mi się spodobał. Cierpliwie czekałem na wydanie czwartego oryginału, potem na poprzesuwane terminy, aż w końcu położyłem łapy.   No i nie wiem teraz.   Znaczy, no wiem... Jestem trochę zawiedziony. Stanowczo z ostatnio czytanych komiksów o życiu dziewczyn bardziej podeszła mi trzecia „Lou!" o której przy innej okazji.   Sowa pisze swój komiks konsekwentnie i to trochę właśnie mnie…

Różni twórcy
Bartek Dwa słowa: trochę rozczarowany. Ale tylko odrobinkę.   Pojawiło się kilka głosów w internecie ostatnio, że „Maszin" to najlepszy polski zin, ale po przeczytaniu nowego numeru nie jestem aż tak skłonny przyłączyć się entuzjastycznie do chórku. Bo to numer taki trochę nierówny, sporo dobrych rzeczy, ale też sporo zawodu mnie w nim spotkało.   Przede wszystkim zawiódł mnie naczelny. Mikołaj miał bardzo charakterystyczny, ciekawy styl, ale od jakiegoś czasu porzucił…