Dragon Age 2

Opis:

dragon-age-2-1

 

Dragon Age 2 - kobiecym okiem

 

Zacznę od ostrzeżenia: ocena gry będzie bardzo subiektywna, kobiecym okiem raczej skupimy się na aspektach wizualnych, niż technicznych :)
Dragon Age 2 to druga część wydanej w 2009 roku gry Dragon Age: Początek. Początkowo wydarzenia pokrywają się z tymi z części pierwszej, fabuła obejmuje jednak kilka lat z życia bohatera, zatem toczy się również po unicestwieniu Arcydemona. Zaczynamy w dobrze nam znanym, ale zupełnie innym już Lothering. Wcielamy się w postać Hawke, mieszkańca miasteczka, który/a ucieka z rodziną przed atakiem mrocznych pomiotów.

 

 

dragon-age-2-2

 

Po kilku niezbyt wymagających przygodach trafiamy poza granice ogarniętego Plagą Fereldenu - do Kirkwall, które od teraz będzie naszym domem.
Tutaj zaczyna się przygoda. Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze, jaki jest nasz cel w tym wszystkim. Otrzymujemy strzępki informacji w postaci przesłuchania prowadzonego przez kobietę zwaną Poszukiwaczką, w którym uczestniczy Varrik - jeden z naszych towarzyszy. Okazuje się bowiem, że cała historia już się wydarzyła, a my jesteśmy tylko figurami w opowieści. Mimo to mamy (na szczęście!) prawo do podjęcia wielu decyzji, począwszy od tak błahych, jak wygląd i klasa bohatera, na decyzjach mogących zmienić świat gry skończywszy. Zdarzają się questy, w których nasze zdanie niestety się nie liczy, a każda opcja prowadzi do tego samego finału. Ale zdecydowana większość z nich ma wpływ na dalszy rozwój akcji.
Taka konsekwencja wnosi dużo realizmu, według mnie bardzo fajnym rozwiązaniem jest odniesienie do wydarzeń z pierwszej części. Tworząc postać możemy wybrać jeden z trzech domyślnych scenariuszy DA: Początek albo zaimportować własnego save'a z końcówki gry. Ta ostatnia opcja to coś pięknego, chociaż zwykle są to drobiazgi, jakieś napomknienia w rozmowach (np. w moim przypadku coś o tym, że Szara Strażniczka została żoną króla :)), ale sprawiają one, że czujemy się jak u siebie, znamy otaczający nas świat. Poza tym wybieramy klasę czy imię, a także (chociaż zapowiadano, że nie będzie takiej możliwości) wygląd naszego bohatera.

 

Kiedy zaczynałam DA2, widziałam w niej same minusy. Z czasem niektóre z nich polubiłam, niektóre zaakceptowałam, ale w trakcie grania znalazło się ich jeszcze więcej. W porównaniu do poprzedniej części, przynajmniej w moich oczach, wypada słabo, dlatego trzeba na nią spojrzeć jak na coś odrębnego, bo właściwie nie jest to kontynuacja, lecz zupełnie inna bajka. I właśnie patrząc w ten sposób powiem Wam, co mi się podobało, chociaż porównań na pewno nie uda się uniknąć.
Na pierwszym miejscu mojej listy plusów znajdują się bezkonkurencyjnie towarzysze. To jedna z niewielu cech, która przebija DAO. Mamy tylko trzy klasy, więc tych NPC-ów nie ma znowu aż tak wielu, ale każdy jest inny. Mają swoje historie i charaktery. Można ich naprawdę polubić albo znienawidzić. Każdy ma swoje specyficzne umiejętności, do których tylko on ma dostęp. Są też relacje, z tym że teraz nikt nie opuści drużyny tylko dlatego, że nie zgadza się z naszymi decyzjami. Wtedy zostanie rywalem, ale nadal może z nami podróżować. No i oczywiście romanse, chociaż z tego, co zauważyłam nawet u osób o tej samej płci (sic!) w rozmowach pojawiają się opcje romansowe!

 

Dziwne i trochę odstręczające, przynajmniej dla mnie. Ale ogółem romanse jak najbardziej na plus.
Zaletą jest też spora ilość questów pobocznych (tutaj podzielonych na trzy kategorie: zadania towarzyszy, uzupełniające i poboczne), a także ich treść. W większości są ciekawe i nowatorskie, nie sprawiają wrażenia spisanych z innych gier (a spotkałam się ostatnio z takim przypadkiem w cRPG). Niektóre bardziej rozbudowane, inne tylko na zasadzie "przynieś, podaj, pozamiataj". Jednak mimo ilości wykonuje się je z przyjemnością.
SI drużyny jest na bardzo sensownym poziomie - wiadomo, nikt sam się nie uleczy ani umierający nie ucieknie z pola bitwy, ale w walce sprawdza się świetnie. Nieaktywne postaci same podejmują decyzje, przemieszczają się na lepsze pozycje i używają specjalnych zdolności. W większości walk operowałam tylko moją bohaterką, reszta robiła, co chciała. Grunt, że robiła to skutecznie, może pięć walk w całej grze musiałam powtórzyć, bo za pierwszym podejściem się nie udało.
Również tutaj, podobnie jak w DAO mamy do zdobycia różne osiągnięcia. Nie mają one żadnego wpływu na grę, ale obrazują nasze dokonania. A na koniec możemy się nimi pochwalić w BioWare Social Network i porównać z innymi graczami. Tym razem jest ich mniej, ale i tak uważam, że jest to bardzo dobry pomysł.
Na tej liście jeszcze muzyka i dźwięki - klimatyczne, dopasowane. Głosy towarzyszy pasują do nich, niektórych wręcz bardzo przyjemnie się słucha. Inteligentne, pełne ironii dialogi, najbardziej zasługują na uwagę te pomiędzy postaciami, które za sobą nie przepadają ;) Ale tutaj też minus ode mnie (chociaż to sprawa dyskusyjna) - brak pełnej polskiej wersji językowej. Niektórzy uważają to za plus, ja wolę pełny dubbing, same napisy to tylko cięcie kosztów, co jest nie na miejscu w przypadku produktu, który już przed wejściem na rynek był skazany na sukces.
Tłumaczenia też można by się uczepić, były rozmowy, gdzie ktoś mówił pełnym zdaniem, a nam wyświetlało się samo "Powodzenia!". Niektóre wypowiedzi sformułowane są w taki sposób, że gdyby nie dziennik, nie wiedziałabym nawet, na czym polega powierzone mi zadanie. W wielu przypadkach więcej można zrozumieć z oryginalnych angielskich dialogów. Niestety, nie każdy gracz musi znać akurat ten język.
W kwestii wypowiedzi denerwował mnie jeszcze jeden szczegół: na kole wyboru opcji dialogowych pojawiają się tylko skróty myślowe, nie cała wypowiedź, jak to zwykle w eRPeGach bywa. Czasem również niedokładne, wybieramy jakąś opcję, a nasz bohater okazuje się nieposłuszny i mówi coś zupełnie innego.
Był już największy plus, teraz największy minus. W pracy grafików jest jedna wielka dziura - powtarzające się obszary. Na początku wszystko wyglądało nawet ładnie, bardzo podobało mi się, że poza mapą w oddali widać jakieś drzewa czy płonące domy. Do czasu, aż zaczęłam odwiedzać okoliczne jaskinie. Pierwsza była OK, nie wyróżniała się niczym szczególnym. Po wejściu do drugiej miałam uczucie déjà vu. Trzecia też była identyczna, tylko jej początek znajdował się tam, gdzie w poprzedniej koniec. Przy czwartej uznałam, że dalsza gra nie ma sensu, bo czuję się, jakbym od kilku godzin utknęła w jednym miejscu. Magazyny, piwnice - wszystko na jednym szablonie. To samo z ekwipunkiem - przymierzam kilka szat zdobytych podczas wyprawy, a każda wygląda na postaci tak samo.

 

dragon-age-2-3

 

Tę skromność (czy też raczej skąpstwo) widzimy także na mapie świata - większa część gry toczy się w kilku dzielnicach Kirkwall, niewiele jest lokacji poza miastem, a większość z nich pojawia się tylko do konkretnych zadań, po czym znika bez możliwości powrotu. W każdym akcie błądzimy wciąż po tych samych ulicach, przeszukując od nowa opróżnione już beczki i kufry. Ta monotonia czasem potrafi mocno zniechęcić do dalszej gry.

 

dragon-age-2-4

 

Bardzo mi też brakowało zagadek logicznych, gra nie wymaga zbyt wiele myślenia, właściwie wszystko mamy podane na tacy, każdy punkt czy osoba do questa jest zaznaczona na mapie. Tak 'na już' przypominam sobie tylko dwa zadania wymagające jakichkolwiek poszukiwań (które notabene kończyły się w kolejnej jakby znajomej jaskini).
Co do poziomu trudności nie jestem pewna, może miałam po prostu dużo szczęścia, ale zawsze gram na średnim/normalnym i spodziewam się, że będą i łatwe walki i trudne. Tymczasem głównego bossa pierwszego aktu położyłam za pierwszym podejściem i nie użyłam przy tym ani jednej mikstury. W finale drugiego aktu kilka poszło, ale głównie lyrium. Na drugą rozgrywkę wybiorę trudny poziom z nadzieją, że będzie to wyzwanie. A propos walk - jeszcze jeden szczegół, który mnie rozbawił. Jak można zabijać tego samego gościa kilka razy w trakcie jednej misji? Jak można w ogóle kogoś zabijać kilka razy? Bo wyobraźcie sobie: idę, zagradza mi przejście banda wrogów, na jej czele przywódca, którego imienia nie wspomnę, gdyż doskonale go znamy z DAO. Zabijam wszystkich, wchodzę do budynku, a tam znowu on. I tak chyba z pięć razy. Nie jest to w sumie żadna wada, co za różnica, czy zabijemy go jeden raz czy dziesięć. Tylko głupio wygląda. Swoją drogą efekty specjalne w walce powalają. Zaklęcia i umiejętności specjalne naprawdę robią czasem wrażenie, ale już cała uliczka zalana krwią czy ciała rozpadające się na kawałki mięsa są mocno przesadzone.
I jeszcze dwie rzeczy, które na początku mnie odrzucały, ale się przyzwyczaiłam. W sumie nie miałam wyjścia ;) Pierwsza z nich to interfejs. Jakiś taki nowoczesny, zupełnie nie pasuje mi do gry osadzonej w świecie na poziomie średniowiecza.

 

dragon-age-2-5

 

Mapa jakby naszkicowana, proste linie na czarnym tle. Może to i jakiś postęp, ale nie w moim guście. A druga - zbroje towarzyszy. Nie da się ich zmienić, można jedynie znaleźć ulepszenia do nich w trakcie eksploracji świata.

 

Podsumowując: Dragon Age 2 sama w sobie jest dobrą grą. Nie da się jednak jej nie porównywać do poprzedniczki, a DAO ustawiła poprzeczkę tak wysoko, że nie wyobrażam sobie gry, która mogłaby ją przeskoczyć. I chociaż cena, jak na moje możliwości była trochę przesadzona (w Empiku w dzień premiery widziałam za 169zł), mimo wszystko uważam, że warto w nią zagrać, bo można naprawdę przyjemnie spędzić czas. A ja właśnie przymierzam się do drugiego podejścia :)

 

dragon-age-2-6

 

by Ladyinfantille.

Podziel się!

Okładka gry:

Dragon Age 2

Dodatkowe informacje:

  • Ocena: -

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!