Pirackie Porachunki

Opis:

Bacha85

Arrrr!

 

Piraci mają swoje szczególne miejsce w popkulturze, zdecydowanie odbiegające od historycznego, często okrutnego pierwowzoru. Mają też silną reprezentację pośród gier karcianych i planszowych. Na rynku znajdziemy ich całe mnóstwo i prawie każde wydawnictwo ma w swej ofercie coś dla miłośników morskich rozbójników. Najnowszą propozycją od wydawnictwa FoxGames są „Pirackie PoRachunki”, będące znacznie utrudnioną wersją klasycznej karcianej gry w wojnę.

 

Skrzynia pełna skarbów

 

A może tylko mały kuferek? W niewielkim pudełku, znajdziemy talię osiemdziesięciu kart w czterech kolorach, instrukcję i tabele punktacji (dodatkowe można sobie ściągnąć i wydrukować z podanego w instrukcji linku).

 

Karty bardzo przypominają zwykłą talię, różnią się jedynie ilością – po dwadzieścia w jednym kolorze, zamiast trzynastu i tym, że nie mamy tu rozróżnienia na figury i blotki. Wszystkie karty mają swoją wartość numeryczną i tylko ona decyduje o ich sile. Każdą kartę zdobi wizerunek pirata, począwszy od pokładowego majtka Ryśka, aż po kapitana Wieszaka z obowiązkowym hakiem zamiast jednej ręki. Ilustracje autorstwa Wesly’ego Gibsa są zabawne i miłe dla oka. Brakuje mi nieco różnorodności, gdyż niezależnie od koloru karty pojawiają się na nich identyczne postacie.

 

Wykonanie kart nie budzi zastrzeżeń, choć mogłyby być odrobinę grubsze. Załączone tabele punktacji wydrukowane są na zwykłym, białym papierze, dzięki czemu nie ma problemów, czym prowadzić zapis, by się nic nie starło. Instrukcja jest krótka, ale bardzo przystępnie napisana. Dowiemy się z niej nie tylko, jak grać w Pirackie PoRachunki, ale również, jakie sztuczki mogą nam czasem pomóc, by osiągnąć zwycięstwo. Zastrzeżenia budzi jedynie pudełko. O ile zewnętrzne opakowanie jest wykonane z grubej i trwałej tektury, o tyle już wkładka wewnątrz, rozdzielająca talię na dwie części jest stosunkowo cienka i łatwo się odkształca. Karty swobodnie latają w swoich częściach pudełka, co sprzyja ich wycieraniu się.

 

Do abordażu!

 

Rozgrywka w „Pirackie PoRachunki” jest stosunkowo prosta i łączy w sobie zbieranie lew (zwanych w grze Szajkami) z licytacją. Jedna partia składa się w dwudziestu rozdań, w których dysponujemy różną liczbą kart. O tym, kto weźmie lewę decyduje najwyższa liczba na zagranych kartach piratów, niezależnie od ich koloru. Jeśli w jednej Szajce pojawią się dwie karty o takiej samej mocy, lewę zdobywa gracz, który zagrał ją jako pierwszy. Na początku każdego rozdania losowana jest karta, której kolor będzie atu (w nomenklaturze gry Roger) i to ono zawsze ma starszeństwo bicia lewy.

 

O ile mechanika rozgrywki jest banalnie prosta, o tyle kłopoty może sprawić licytacja. Po odkryciu kart i odsłonięciu atu, każdy z graczy musi zadecydować ile Szajek zbierze. Za każdą zebraną lewę przyznawany jest jeden punkt, dodatkowo gracze, którzy zbiorą zadeklarowaną liczbę Szajek otrzymują dziesięć punktów. Jeśli gracz zadeklarował zero lew i nie wziął żadnej przyznawane mu jest dwadzieścia punktów. Każde odstępstwo od zadeklarowanej liczby karane jest Czarną Plamą, za każdą odejmuje się pięć punktów od końcowego wyniku.

 

Rozgrywka zaczyna się dość skromnie, gdyż na początku zaczynamy tylko z jedną kartą, w związku z czym nie ma zbyt wielu lew do wzięcia. Z każdym rozdaniem jednak kart przybywa aż do liczby dziewięciu kart na starcie. Następnie liczba Szajek do wzięcia maleje. Ilość rozdanych kart można na bieżąco śledzić w tabeli zapisu, dzięki czemu można w pełni skupić się na jak najskuteczniejszym zbieraniu lew.

 

Jak to do abordażu?

 

„Pirackie PoRachunki” mimo prostoty rozgrywki budzą sporo emocji i zmuszają graczy do dobrego planowania. Oczywistym jest, że ze słabą ręką lepiej nie deklarować wzięcia dużej liczby lew. Zachowanie nadmiernej ostrożności jest równie nieopłacalne, co przeszarżowanie w licytacji. O zwycięstwie więc decydować będzie w równej mierze szczęście, co zdolność przewidzenia, na podstawie ich deklaracji, jakie karty trafiły do naszych przeciwników. Z drugiej strony niewielka ilość kart jakimi dysponujemy i ich spora ilość w talii sprawia, że nigdy nie możemy być pewni co mają i co zagrają pozostali gracze, co nadaje grze ogromnej losowości i sprawia, że jest nieprzewidywalna. Gra z jednej strony nie pozwala na zbyt dalekosiężne planowanie, z drugiej zaś, zwłaszcza przy rozdaniach na dziewięć kart, zmusza do rozsądnego gospodarowania posiadanymi kartami.

 

W „Pirackie PoRachunki” może grać od dwóch do siedmiu osób i w zależności od ilości graczy zmienia się też dynamika i przewidywalność rozgrywki. O ile przy kilkorgu graczach dość łatwo oszacować siłę swoich kart, a co za tym idzie poprawnie określić ilość zebranych lew, o tyle znacznie trudniej jest trafnie przewidzieć ile szajek uda się zwerbować, gdy graczy przy stole jest więcej. Nie jest to gra, w którą trzeba „nauczyć się grać”, karty nie posiadają żadnych dodatkowych właściwości, trudno też mówić o jakichś konkretnych kombinacjach, czy sposobach na wygraną. Jednak, to jak długo rozgrywa się „Pirackie PoRachunki” ze znajomymi ma znaczenie o tyle, że jesteśmy bogatsi w wiedzę, kogo cechuje nadmierna ostrożność, a kto woli zaryzykować przeceniając swoją rękę.

 

„Pirackie PoRachunki” to dobra gra integracyjna, choć niekoniecznie imprezowa – notowanie wyników wymaga nieco skupienia zwłaszcza przy większej ilości graczy. Proste i łatwe do wytłumaczenia zasady sprawiają, że gra sprawdzi się nawet w nowym towarzystwie. Rozgrywka nie wymaga zbyt wiele umiejętności poza liczeniem i trafnym szacowaniem własnych sił. Poszczególne rozdania są silnie oparte na losowości a mnogość kart sprawia, że nasze przewidywania mogą okazać się błędne, z drugiej zaś strony dzięki nie żadne rozdanie nie będzie takie samo, a karta w każdej chwili może się odwrócić.

Opis Wydawcy

W "Pirackich poRachunkach" gracze wcielają się w kapitanów pirackich okrętów. Rzecz dzieje się w portowym mieście pełnym piratów. Zadaniem kapitanów jest zdobyć nową załogę. Wysyłają w tym celu swoich zaufanych marynarzy, którzy werbują pirackie szajki na ich statki. Jednak owi marynarze mają różny dar przekonywania, wyrażony liczbą - im wyższa wartość na karcie pirata, tym silniejszy. Tymczasem kapitanowie siedzą wspólnie w portowej tawernie, omawiają plany i przechwalają się, ile szajek uda się ich marynarzom zwerbować.

 

Nie zapominaj o dwóch istotnych szczegółach. Po pierwsze czasem lepiej jest, jeśli pozwolimy innym kapitanom, zwerbować jakąś bandę do niczego nie nadających się patałachów. Niech oni się nimi martwią. Po drugie, za źle przewidzianą liczbę swoich szajek, gracz dostaje Czarną Plamę - wyraz braku zaufania pirackiej braci. A to źle wróży Twoim interesom…

 

ZAWARTOŚĆ:

80 kart piratów
arkusze punktacji (oprócz tych w pudełku, arkusze punktacji są również dostępne do pobrania online)
instrukcja

Podziel się!

Okładka gry:

Pirackie Porachunki

Dodatkowe informacje:

  • Autor: Lena Kappler
  • Tytuł Oryginału: Pirackie Porachunki
  • Ilustracje: Wesly Gibs
  • Wydawca: FoxGames
  • Premiera Polska: 2017
  • Gatunek: Gry Karciane
  • Format: 40x130x180mm
  • Liczba Graczy: 2-7
  • Czas Gry: 40 minut
  • Przedział Wiekowy: 8-100
  • Ocena: 4/6
  • ISBN: 5907078169453

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: