Gipf: 5 PUNCT

Opis:

Dariusz S. Jasiński

O PÜNCT słowem wstępu

 

W 2017 roku na polskim rynku pojawiły się cztery gry będące częścią projektu GIPF. Każda jest z gatunku logicznych, bez jakiegokolwiek tematu i wyłącznie dla dwóch graczy. Ale, co najważniejsze wszystkie propozycje z serii GIPF są bez wyjątku niesamowicie wciągające. Z każdą kolejną rozgrywką gracze poszerzają swój warsztat taktyczny, dzięki czemu partie stają się coraz ciekawsze, a zagrania coraz wymyślniejsze.

 

Nie inaczej jest z PÜNCT, trzecią po ZĖRTZ i DVONN grą, która wylądowała na naszym stole. O ile zasady obu są dość proste i dopiero skuteczne ich wykorzystywanie w zabawie nastręcza problemy, w PÜNCT już tak łatwo nie jest. I pewnie dlatego przez pierwsze dwa tygodnie posiadania sięgnęliśmy po nią tylko raz. Wszystko zmieniło się nieco później...

 

Co znajdziemy w pudełku? Tym razem plansza do gry wymagała wypchnięcia kilkudziesięciu małych kółek, dzięki czemu wygląda jak szwajcarski ser. W otworach będą miały swoje miejsce zaczepienia pionki składające się z trzech pól (kropek), z których jedno jest wyjątkowe. To czym będziemy grali jak zwykle wykonane jest w bardzo estetyczny sposób. Nie dostajemy tandety, ale ciężkie i solidne pionki, które prezentują się znakomicie, a frajdę sprawia już samo trzymanie ich w rękach.

 

Pionków jest po osiemnaście w kolorach białym i czarnym, do tego otrzymujemy po jednym pomocniczym (do zaznaczania PÜNCTu na planszy, o czym napiszę dalej), woreczek pozwalający trzymać porządek w pudełku i instrukcję w kilku językach, w tym także polskim – co najważniejsze – napisaną bardzo przystępnie i czytelnie.

 

Na czym polega PÜNCT

 

Jak już wspomniałem gra jest trudna, choć same zasady nie są bardzo skomplikowane, to dzieci miały duże problemy, żeby się z nimi w pełni oswoić. Ja zresztą też nie czułem się w pierwszych partiach zbyt pewnie.

 

Plansza do PÜNCT jest w kształcie sześcioboku. Naszym zadaniem jest połączenie naszymi pionkami dwóch przeciwległych jej krańców. Każdy pionek składa się z trzech wypukłych pod spodem i wklęsłych od góry pól/kropek. Wypukłości pasują do dziurek w planszy, zaś wklęsłości pozwalają nam kłaść pionki na już leżących, tworząc kolejną warstwę.

 

Pionki mają trzy różne kształty – proste, zakrzywione i trójkątne. Jednak w przypadku pierwszych dwóch rodzajów niezwykle istotne jest to w którym miejscu znajduje się specjalne pole zaznaczone, w zależności od koloru, którym gramy, całkiem na biało lub czarno (pionki mają marmurową fakturę). To ono jest tytułowym PÜNCTem.

 

Pionki na planszy układamy w dowolny sposób, by osiągnąć cel. Z puli możemy je jednak dokładać tylko bezpośrednio na planszę. Te które już się na niej znajdują można przesuwać w dowolnym kierunku wzdłuż linii prostej przebiegającej od PÜNCTu na pionku. Podczas ruchów testowych po planszy możemy zaznaczyć pierwotne położenie PÜNCTu dodatkowym znacznikiem, który dostajemy w zestawie – nie możemy go używać by połączyć brzegi planszy. Oprócz samego ruchu wzdłuż linii możemy pionki obracać, byle tylko pamiętać o zasadzie, że obrót dokonywany jest zawsze wokół PÜNCTu.

 

Mało tego – pionki leżące już na planszy możemy przenieść na wyższy poziom, czyli położyć je na już leżących pionkach, czym przede wszystkim przecinamy połączenia przeciwnika. Tu znów obowiązuje zasada, że PÜNCT układanego na innych pionka musi leżeć na dowolnym pionie w tym samym kolorze. Pozostałe mogą już znajdować się na pionach przeciwnika. Dodatkowo przepisy zezwalają, by tylko skrajne pola leżały na innych pionkach, środkowe może znajdować się nad pustą przestrzenią tworząc tzw. most. Nie da się tego przepisu oczywiście zastosować do pionów trójkątnych.

 

Na planszę zawsze patrzymy z góry. Piony jednego gracza leżące na różnych warstwach, jeśli ze sobą sąsiadują są traktowane jako połączone.

 

Jeszcze tylko jedna ważna zasada – w pierwszych ruchach nie kładziemy pionków na środku planszy (pole w ciemniejszym kolorze). Zauważyliśmy, że uzyskanie przewagi tam właśnie jest głównym kluczem do zwycięstwa.

 

Przepisów regulujących możliwości w grze nie jest wiele i choć po przeczytaniu instrukcji nie wydawały mi się mocno skomplikowane, to jednak sam potrzebowałem kilku partii, żeby się z nimi oswoić. Dzieci, a szczególnie Iga, która ostatnio wyciąga na stół głównie PÜNCT potrzebowała blisko dziesięciu gier, by dopracować się skutecznej taktyki i wreszcie mnie pokonać.

 

Ogólne wrażenia po grze w PÜNCT

 

Najwięcej problemów na początku sprawia budowanie wyższych warstw. Do tego wymagana jest odrobina wyobraźni przestrzennej. Jednak jest to do opanowania w kilku partiach. Później znacznie więcej kłopotu sprawiać będzie umiejętne ocenienie czy bardziej powinniśmy blokować przeciwnika czy też próbujemy szybko sami połączyć wybrane przeciwległe brzegi planszy.

 

Iga w pierwszych partiach zupełnie nie radziła sobie z układaniem warstw. Kiedy już to opanowała za wszelką cenę starała się utrudnić mi życie przecinając swoimi pionkami moje połączenia. Jak się jednak szybko zorientowała taka taktyka niezmiennie kończyła się jej porażkami.

 

Zaczęła więcej energii poświęcać na zdobycie przewagi w środku pola, a przynajmniej nie pozwalała mi zdominować tego obszaru. Dzięki temu właśnie zaczęła ze mną wygrywać, choć głównie wówczas, gdy sam testowałem nowe sposoby odniesienia zwycięstwa. Muszę jednak przyznać, że mam w dziecku coraz lepszego przeciwnika, a nasze rozgrywki stały się przesycone wręcz „główkowaniem”.

 

Gra na pewno nie jest tak wdzięczna jak DVONN czy ZĖRTZ, dłużej przebijała się na nasz stół, ale gdy już pokazała pełnię swoich możliwości – stała się jedną z ulubionych. Zresztą każda gra projektu GIPF to świetna zabawa wymuszająca wykorzystanie tej części mózgu, która odpowiada za logiczne myślenie. Ja to uwielbiam i cieszę się, że przynajmniej jedno z moich dzieci też dobrze się przy tym bawi.

 

Oczywiście możecie powiedzieć, że gra z dzieckiem to żadne wyzwanie, ale jestem pewien, że jeśli nigdy nie graliście w PÜNCT, przegracie z moją córką przynajmniej pierwsze trzy do pięciu partii, a może i więcej... W grach projektu GIPF liczy się doświadczenie, jak i w szachach. Gra sprawia przyjemność wyłącznie, gdy mierzycie się z równym, albo lepszym przeciwnikiem. W pierwszym przypadku wywołuje spore emocje, w drugim możecie się czegoś nauczyć.

 

Jednego jestem pewien – z naszej kolekcji żadna z gier z tej serii długo nie wypadnie...

 

Ocena końcowa PÜNCT

 

Poziom trudności – umiarkowany, potrzeba kilku partii by oswoić się z zasadami, dopiero potem można zacząć uczyć się je wykorzystywać jak najwydajniej.

 

Wykonanie – jak w każdej grze projektu GIPF wydanej w 2017 roku – wyjątkowo estetyczne pionki, które same w sobie podnoszą poziom doskonałej i tak zabawy.

 

Czas gry ok. 10 minut – jednak szybkie rozgrywanie partii sprawia, że chce się grać kolejny raz i nie schodzimy ostatnio poniżej 30 minut na jednorazowe posiedzenie, a czasem trwa ono znacznie dłużej!

Podziel się!

Okładka gry:

Gipf: 5 PUNCT

Dodatkowe informacje:

  • Autor: Kris Burm
  • Tytuł Oryginału: PÜNCT
  • Wydawca: Rebel
  • Premiera Świat: 2005
  • Gatunek: Gry Planszowe
  • Liczba Graczy: 2 osoby
  • Czas Gry: ok. 30 minut
  • Przedział Wiekowy: od 10 lat
  • Ocena: 5/6

Galeria:

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: