Torment: Tides Of Numenera

Opis:

Paweł Warowny

Długo czekałem na coś, co będzie w stanie wzbudzić we mnie zapomnianą już sympatię do gier cRPG. Jak zagorzały fan Baldur'sGate od zawsze uważałem, że w tym temacie nie pojawiło i nie pojawi się nic, co mogłoby zdetronizować absolutnego mistrza komputerowych rpgów. Aż tu nagle zdarza się Torment: Tides of Numenera!

 

Myślę, że mogę być z siebie dumny! Zajawka recenzji wyszła mi iścieonetowska i mam nadzieję, pomimo drobnego kłamstewka skłoniła Was do przeczytania całej recenzji. Torment: Tides of Numenera, pomimo, że jest dobrym tytułem pozostaje nadal daleko za moim prywatnym faworytem tej kategorii gier. Baldur'sGate nadal wygodnie zajmuje swój tron, nie zmienia to jednak faktu, że Torment to gra, przy której ciekawie spędziłem kilka wieczorów. Biorąc pod uwagę fakt, że w świecie gier komputerowych gatunek cRPG jest praktycznie na wymarciu, dla starego fana premiera tej gry była dużym wydarzeniem.

 

Na długo przed oficjalną premierą można było już usłyszeć, że Tides of Numenera ma być godnym następcą kultowego Planescape: Torment. Nie mogę odmówić temu tytułowi miana godnego następy, jednak nie byłbym szczery gdybym nie wspomniał, że zgodnie z zasadą - sequel gorszy od oryginału – Torment: Tides of Numenera na kiku płaszczyznach mogłaby być lepsza.

 

Pierwszym strzałem jaki byłem zmuszony przyjąć na klatę to skomplikowany i bardzo długi prolog do całej historii. Nie pomyślcie, że to wada, prolog to naprawdę interesująca opowieść, fantastycznie podana i okraszona dubbingiem mistrza Piotra Fronczewskiego. Po prostu, po bardzo długiej diecie, podczas której w menu nie znalazła się ani jedna gra gatunku cRPG, tego typu wstęp był dla mnie niezłym szokiem. W dobie gier, które są upraszczane do granic możliwości (serio, zauważyliście, że nawet mapy w FPS'ach są proste jak drut?) przedarcie się przez tony tekstu, jest naprawdę niespotykane. Kiedy jednak wczytamy się w oferowane nam opisy świata i uruchomimy wyobraźnie staje przed nami ogromny świat pełen fascynujących opowieści. To właśnie jest największa zaleta tej gry. Scenarzyści stanęli na wysokości zadania, świat w którym musimy się odnaleźć jest nieprzewidywalny i trudny do porównania z jakimkolwiek jaki do tej pory spotkałem czy to w grach czy komiksach i książkach. Praktycznie każda postać ma do opowiedzenia swoją fantastyczną, zapierającą dech w piersiach historię.

 

W grze wcielamy się w postać jednego z (nazwijmy to) awatarów Pana Wcieleń. Na początku niewiele wiemy ani o nim, ani o samym sobie. Twórcy pomysłowo podeszli do problemu przedstawienia postaci, okazuje się bowiem, że nasz bohater ma amnezję i sam nie do końca wie kim jest. Podczas gry odkrywamy różne, często zaskakujące fakty ze swojego życia. Ale nie tylko, nasze moce są naprawdę nietypowe, twórcy zadbali o to żeby gracze lubiący grzebać głęboko w fabule nie czuli się zawiedzeni. Większość konfliktów można zażegnać bez wdawania się w walkę. Jak się okazuje jest to ogromna zaleta nie tylko fabularna, ale też systemowa. Dlaczego? Ponieważ walka ssie. Niestety jeden z najważniejszych aspektów gier został totalnie zepsuty systemem walki turowej. Nawet najprostsza walka, nie stanowiąca zbyt dużego wyzwania dla naszych postaci potrafi się dłużyć w nieskończoność. W dodatku walka nie jest zbyt taktyczna, co powinno być normą w systemie turowym. Długie oczekiwanie na zakończenie ruchu przeciwnika i nie do końca czytelne zasady sprawiają, że gra bardzo traci kiedy zasiada do niej osoba lubiąca rozlew krwi.

 

Zadowoleni na pewno będą pacyfiści, jak się okazuje twórcy przewidzieli na tyle dużo różnych możliwości rozwiązywania fabularnych zagwozdek, że w praktyce można przejść całą grę nie wyciągając miecza z pochwy.

 

Twórcy starali się skierować uwagę gracza na dialogi, rozwiązywanie zagadek oraz eksplorację przebogatego świata. Udało się im to wprost śpiewająco, zadania stawiane przed naszym bohaterem często są wielowątkowe i przeplatają się z innymi questami. Na wiele odpowiedzi można trafić badając sprawę na pierwszy rzut oka zupełnie nie związaną z naszym zadaniem. Często trafiamy na rozwiązanie zadania zupełnym przypadkiem. Bardzo fajnym motywem jest też fakt, że scenarzyści powiązali fabułę z upływającym czasem. Zadania wpisane do naszego dziennika nie będą w nieskończoność czekały na naszą uwagę, niektóre mogą rozwiązać się same, inne rozwiną się o kolejne wątki, a jeszcze inne wymagają właśnie tego upływu czasu, aby móc je rozwiązać.

 

Dużą zaletą gry jest też na pewno wiele możliwości odgrywania postaci. Mamy do wyboru naprawdę sporo opcji dzięki czemu Torment jest regrywalny. Wybory jakich dokonamy podczas rozgrywki mają realny wpływ na to jak potoczy się fabuła oraz na samą postać. Jeśli cenisz bogactwo świata, działający system interakcji na linii świat – bohater oraz zależy Ci bardziej na wspaniałej opowieści niż przepięknych widokach Torment: Tides of Numenera to naprawdę dobry wybór. Jeśli jednak chcesz, aby w parze z genialną fabułą szła piękna oprawa graficzna musisz wziąć pod uwagę, że to drugie w przypadku tej gry może Cię nieco zawieść. Oprawa wizualna jest okropnie nierówna. Zdarzają się przejścia z pomysłowych, zapierających dech w piersiach lokacji do innych, które są albo słabo narysowane albo po prostu wieją tandetą. Portrety postaci, animacje podczas walki i niektóre elementy świata psują efekt. Można to było zrobić lepiej, ale nie ma się co oszukiwać, to nie grafika jest najważniejsza w tym gatunku.

 

Interface, zasady gry, mechanika rozwoju postaci w moim przekonaniu też mogłyby być nieco bardzie klarowne. Na początku rozgrywki przez dobre pół godziny szukałem sposobu na odpoczynek. Najpierw błądziłem po interfejsie, potem szukałem w karcie postaci, aż na końcu wpadłem na babkę prowadzącą hotel... Sam rozwój postaci jest pomysłowy, ale moim zdaniem lekko niedopracowany. Pod koniec rozgrywki nie czułem już praktycznie żadnej różnicy po awansowaniu postaci na kolejny poziom.

 

Torment: Tides of Numenera to ciekawa pozycja i naprawdę warto w nią zainwestować. Moimi oczekiwaniami ustawiłem dla tego tytułu wysoką poprzeczkę. Wynik w prawdzie oczekiwań nie spełnił, ale nie jestem zawiedziony. Bawiłem się podczas pierwszej rozgrywki ponad 28 godzin i był to naprawdę ciekawie spędzony czas, co więcej mam już w planach kolejną przygodę. Zachęcam również i Was.

Podziel się!

Okładka gry:

Torment: Tides Of Numenera

Dodatkowe informacje:

  • Tytuł Oryginału: Torment: Tides Of Numenera
  • Producent: Inxile Entertainment
  • Wydawca: Techland
  • Wydawca Oryginału: Techland
  • Premiera Polska: 2017
  • Gatunek: Fabularne
  • Przedział Wiekowy: od 16 lat
  • Ocena: 4/6
  • Wymagania Minimalne: Intel Core i3, 4 GB RAM, NVIDIA GeForce GTX 460 lub wyższa, 20 GB HDD, Windows 7/8/8.1/10 (64 bit)
  • Zalecane Sprzętowe: Intel i5, 8 GB RAM, NVIDIA GeForce GTX 560 lub wyższa, 20 GB HDD, Windows 7/8/8.1/10

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: