Pan Tu Nie Stał! Cinkciarz

Opis:

Michał Lipka

CZINCZ MANY?

 

W dobie cyfryzacji, w czasach, w których słowo „gra” z automatu poniekąd kojarzy się z komputerową rozrywką, świat tym bardziej potrzebuje atrakcyjnych gier karcianych i planszowych. Gier, które wymagają interakcji z innymi osobami i to nie tylko ograniczonych do przypadkowych spotkań podczas szukania Pokémonów. A przy okazji mogą zainteresować czymś więcej, na przykład... najnowszą historią Polski.

 

PRL to temat atrakcyjny w każdej dziedzinie sztuki popularnej od wielu lat. Na temat tego szarego okresu, jak zwykło się go portretować, powstało mnóstwo książek i filmów, powstały piosenki i komiksy, dlaczego więc miałby zapomnieć o nim rynek gier? Oczywiście komputerowa rozrywka to nie byłoby to, nie w przypadku tak mocno splecionej z przeszłością zabawy. I tak na rynku pojawiła się najpierw gra planszowa, „Pan tu nie stał!”, potem jej kontynuacja „Pan tu nie stał! Demoludy” a wreszcie także i karciana propozycja – „Pan tu nie stał! Cinkciarz”, którą miałem okazję przetestować. I w którą Wy w każdej chwili możecie zagrać. Czincz many? Nic prostszego, wystarczy zwołać kolegów i przekonać się, kto lepiej potrafi blefować i z głową „inwestować” w zdobycie pieniędzy.

 

Zacznijmy jednak od tego, co składa się na niniejszą propozycję. Niewielkie pudełeczko zawiera równie niewielką planszę z wizerunkiem banku NBP, do tego 80 kart (pocięte gazety, karty różnych nominałów w siedmiu walutach dostępnych w czasach PRL-u oraz karty monet srebrnych i złotych), a wreszcie – oczywiście – instrukcję obsługi. Zasady są proste, 3-5 graczy wcielających się w cinkciarzy dostaje pewną pulę pieniędzy, którymi może obracać. Wymieniając je na inne waluty, każdy z nich stara się zdobyć jak największą fortunę, jednocześnie mogąc blefować pokazując zamiast banknotów pocięte gadżety. Cel jest oczywisty, wygrać. Pokonać innych. Stać się najlepszym cinkciarzem. Kto by tego nie chciał?

 

W „Pan tu nie stał! Cinkciarz” gra się naprawdę przyjemnie. To prosta gra o prostych zasadach, nie wymaga ani wiele miejsca, ani czasu (i wbrew regułom doskonale można się nią bawić w dwie zaledwie osoby), a po wszystkim zostaje niedosyt. Ochota by poznać pozostałe propozycje z serii.

 

Zresztą nie sama „fabuła” gry jest tutaj ważna, a interakcja z ludźmi. Można by było zrobić to jako grę komputerową, nie mniej jednak straciłaby wówczas bardzo wiele. W czasach PRL zabawy skupiały się przecież na, w mniejszym bądź większym stopniu, kontaktach z innymi. Dzieci nie miały zbyt wiele opcji samotnych rozrywek, a przynajmniej nie tyle, co w obecnych czasach. Teraz, jak wszyscy wiemy, wygląda to nieco inaczej, więc tym bardziej nie można zapomnieć o grach, które zmuszają do włączenia w nie innych. A co za tym idzie trzeba dbać by podobne propozycje nie zniknęły z rynku, a co więcej prezentowały się atrakcyjnie dla młodych. Czy „Pan tu nie stał!” spełnia to wszystko? Ciężko mi odpowiedzieć, jak wygląda to z perspektywy młodego pokolenia, ale mam wielką nadzieję, że tak. Że dzieci i nastolatkowie sięgną po te gry choćby tylko z ciekawości, by przekonać się jak to było stać w kolejkach czy być cinkciarzem. A może ktoś dorosły kupi je z sentymentu, pokaże dzieciom/wnukom, a te odkryją, że to naprawdę ciekawe? Oby tak się stało, bo warto. A przy okazji jest szansa, że przyjrzą się nieco przeszłości, bo przecież gra nie wyjaśni dlaczego cinkciarze wymieniali waluty i na jakiej zasadzie było to dla nich opłacalne, i odkryją wiele ciekawych rzeczy.

 

Dlatego też polecam bardzo gorąco. Nie zawiedziecie się. I jeśli jeszcze tego nie wiecie, przekonacie się, że tradycyjna rozrywka jest co najmniej tak dobra, jak komputerowa. Wystarczy tylko dać jej szansę.

Opis Wydawcy

Stałeś w kolejkach po towary w grze „Pan tu nie stał”? Wyjeżdżałeś na saksy w grze „Pan tu nie stał! DEMOLUDY”? Teraz czas na wymianę walut! Sprawdź najnowszy hit serii „Pan tu nie stał – CINKCIARZ”.

 

Gracze stają się cinkciarzami w czasach PRL i starają się zarobić jak najwięcej na nielegalnej wymianie walut. Do dyspozycji mają dolary, złotówki, ruble, forinty… oraz równo pocięte gazety.

Kto nie ryzykuje, nic nie ma, a kto gra grubo, wygrać musi! Albo i nie

 

„Pan tu nie stał! CINKCIARZ” to kontynuacja tematyki znanej z największych bestsellerów Egmontu - „Pan tu nie stał!” oraz „Pan tu nie stał! DEMOLUDY”

 

„Pan tu nie stał! CINKCIARZ” to klimatyczna gra, która przenosi graczy do czasów PRL i dostarcza wyśmienitej rozrywki.

 

„Dla nas to nie tak dawno, jednak dla pokolenia nastolatków to lata świetlne. Każdy z nas ma własne doświadczenia związane z tamtym okresem. Warto podzielić się tym z najbliższymi. Być może przy planszy łatwiej będzie się nam porozumieć i porozmawiać o tym, co powinno łączyć pokolenia – o historii.” - prof. Jerzy Kochanowski.

 

„Pan tu nie stał! CINKCIARZ” to produkt deficytowy, nie wprowadzono jednak na niego reglamentacji ani cła i każdy kto ukończył 10 lat może go dostać bez konieczności zakupu obcych walut u cinkciarza.

 

Cechy gry:
liczba graczy: 3-5 osób
czas gry: 30 minut
Gra planszowa dla 3-5 graczy
Wiek: 10-110 lat
Autor: Reiner Knizia
Ilustracje: Marek Szyszko

Podziel się!

Okładka gry:

Pan Tu Nie Stał! Cinkciarz

Dodatkowe informacje:

  • Autor: Reiner Knizia
  • Tytuł Oryginału: Pan Tu Nie Stał! Cinkciarz
  • Ilustracje: Marek Szyszko
  • Wydawca: Egmont
  • Premiera Polska: 2016
  • Gatunek: Gry Karciane
  • Format: 43 x 136 x 137
  • Liczba Graczy: 3-5
  • Czas Gry: 30 min.
  • Przedział Wiekowy: 10-110 lat
  • Ocena: 5/6

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: