Vampire. The Masquerade: Bloodlines

Opis:

Osian

Nim z trumny wyszła książka z dłońmi trzymającymi jabłko na okładce, wampiry miały reputację dostojnych lecz przerażających kreatur, niepotrafiących zadbać o własną garderobę. Niektóre nosiły obciachowe peruki, inne z kolei powiewne szaliki kryjące braki w uzębieniu. Były jednak też takie którym nie w smak było ujawniać swoje powiązania z nietoperzami i trzymały się cienia.

 

Trzech muszkieterów

 

Troika Games nie miała zbyt wiele szczęścia, na rynku gier. Założona została przez Tima Caina, Leonarda Boyarskyego i Jasona D. Andersona, mających duży wkład przy produkcji Fallouta. Zawdzięczamy jej trzy klasyczne tytuły cRPG, każda cechująca się świeżym podejściem i nagrodzona pozytywnymi recenzjami. Wszystkie dorobiły się również imponującej liczby bugów i miernych wyników sprzedaży. Docenić jednak należy, że pomimo ich przynależności do jednego gatunku, różniły się od siebie dość znaczącą. Pierwszą był steampunkowy Arcanum: Przypowieść o maszynach i magyi wykorzystujący system S.P.E.C.I.A.L. znany z Opadów. Później otrzymaliśmy dziejącą w jednym z pierwszych głównych światów Dungeons and Dragons – Greyhawku, Świątynie Pierwotnego Zła. Perfekcyjnie przenosiła papierowy system na ekrany komputerów, lecz była niechlujna pod względem interfejsu. W końcu przyszła pora na wykorzystanie kolejnego znanego papierowego systemu. Tym razem był to Świat Mroku, gdzie przy świetle księżyca na ulicę wychodzą poczwary z wampirami, wilkołakami i zombie na czele.

 

Krewni i znajomi wampira

 

Mający swoją premierę w 2005 roku Vampire: the Masquerade – Bloodlines nie był pierwszym tytułem przenoszącym nas do Świata Mroku. Miano to należy przypisać Vampire: the Masquerade – Redemption z 2000 r., pozytywnie przyjętego przez krytykę hack'n'slasha, w którym śledziliśmy losy przemienionego nie z własnej woli Christopha. Dwa lata później posiadacze X-Boxa i GameCube'a, mogli pograć w Hunter: The Reckoning, by wcielić się w łowców wszelkiego plugastwa. Niestety nie przyszło nam wejść w skórę (futro) wilkołaka w zawieszonym Werewolf: The Apocalypse - The Heart of Gaia. W końcu jednak za sprawą klawiatur programistów z Troika Games, gracze mogli poznać pełnie korzyści płynących wyrastających kłów, w pełnokrwistym cRPG-u.

 

Ostatni z klanu

 

Zaczynamy jako świeżo ukąszony członek Camarilli- stronnictwa ściśle przestrzegającego zasad Maskarady, by zwykli śmiertelni nie zdali sobie sprawy z istnienia postaci z horrorów. Oznacza to, że nie możemy pozwolić sobie na samowolkę biegając po ulicach z kłami na wierzchu. Ważne jest, aby zachować w sobie człowieczeństwo, które nie doprowadzi nas do przemiany w bezmózgą bestie. Atutem Bloodlines, są olbrzymie możliwości przy tworzeniu własnego wąmpierza, co prowadzi do tego, że w przypadku niektórych postaci rozgrywka wygląda nieco inaczej. Członkowie Camarilli należą do poszczególnych klanów, różniących się sposobem działania, zdolnościami i ideologią. Toreadorowie to charyzmatyczni i eleganccy artyści którzy spędzą dużo czasu na uwodzeniu i przekonywaniu, Nosferatu zaś to kreatury tak paskudne, że większość czasu będą musieli ukrywać się w kanałach. Gangrele charakteryzują się dzikością i mocami przemiany w bestie, natomiast Malkavianie obłędem, schizofrenią i nieprzewidywalnością, która sprawi, że większość naszych linii dialogowych będzie brzmieć jak bzdury.

 

Dola bestii

 

Będziemy musieli dbać o nieujawnienie naszego prawdziwego ja, ale również zaspokojenie rządzy krwi, za pomocą nieostrożnych ludzi, prostytutek czy w skrajnych przypadkach nawet szczurów. Fabuła rozwija się powoli, nie dając z początku poznać dokąd to wszystko doprowadzi. Zaczynamy jako żółtodziób (żółtokieł?), powoli wdrażając się w tajemnice Świata Mroku. W końcu jednak znajdziemy się w sieci intryg, gdzie każde wybory niosą ze sobą konsekwencje. Doprowadzi to różnych finałów, które nie zawsze skończą się dla nas dobrze. Dodajmy do tego mnóstwo klimatycznych zadań pobocznych i charakterystycznych postaci. Spotkamy na swojej drodze również przeciwników wyjętych wprost z klasyki horroru jak wilkołaki, mumie czy ghule. Z pomocą przyjdą nam nasze zdolności bojowe, które zwiększą naszą siłę, zwiększą naszą szybkość (bullet-time), przywołają astralną bestie czy doprowadzą do wrzenia krew naszych wrogów (dosłownie).

 

Każdy wampir ma dwa kły

 

Troika, jak to miała w zwyczaju do świetnie skonstruowanego świata, wrzuciła cały wór wszelkiego rodzaju baboli, niedoróbek i błędów. Obecnie po wgraniu kilku patchy gra staje się w końcu możliwa do przejścia. Najbardziej kulawym elementem jest walka, niestety zawodzi ona na wszystkich płaszczyznach. Używanie broni palnej nie wadzi jeszcze tak mocno, choć przypomina prostacką strzelaninę w stylu Mortyra. Walka w zwarciu to jednak prawdziwy danse macabre z niewygodną kamerą w roli głównej.

 

Zabawa dla hrabiów

 

Dziś na pudełkową wersje wampira natrafić trudniej niż na skamielinę dinozaura. Szukać należy jej na aukcjach i przygotować się na cenę mogącą sięgnąć stu złotych. Na szczęście dostępna jest też w cyfrowej dystrybucji na Steamie. Pozostaje on solidnym, choć niepozbawionym wad kawałkiem cRPG, który daje nam okazje poczuć się jak prawdziwe dziecko nocy. Ta gra wciąż jest żywa i nie spopieli się, jeśli wyciągniecie ją na światło słoneczne.

Podziel się!

Okładka gry:

Vampire. The Masquerade: Bloodlines

Dodatkowe informacje:

  • Tytuł Oryginału: Vampire. The Masquerade: Bloodlines
  • Producent: Troika Games
  • Wydawca: Activision Blizzard
  • Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia
  • Premiera Świat: 2004-11-16
  • Premiera Polska: 2004-11-26
  • Gatunek: cRPG
  • Ocena: Grafika: 7/10 Muzyka: 8/10 Grywalność: 9/10 Ocena: 8/10
  • Plusy: - kreator postaci, klimat, muzyka, voice-acting, pięć różnych zakończeń
  • Minusy: - bugi, walka, brak oficjalnej polskiej wersji językowej
  • Wymagania Minimalne: Pentium 4 1.6 GHz, 512MB RAM, karta grafiki 64MB, 3.3 GB HDD

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: