Maszyna Śmierci

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

Brakuje mi czasów wypożyczalni kaset VHS, tamtych lat kiedy to liczył się pomysł, a nie masa efektów i wiele innych ozdobników. To był złoty okres horrorów i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Jedni lubili morderce, który szlachtuje młodzież czyli coś w stylu Halloween czy Koszmaru z ulicy Wiązów, inni byli za obrzydliwymi scenami gore, a jeszcze inni byli za mieszanką horroru i s-f. Brakuje mi dzisiaj właśnie takich klimatów, gdzie w filmie spotykają się te dwa światy i można podziwiać jak coś będące wymysłem geniuszu człowieka staje się bronią skierowaną przeciw nam samym. Te czasy nie powrócą, ale zawsze można pogrzebać w przeszłości i wyłapać sporo filmów które ukazały się w tamtym okresie. Jednym z moich ulubionych klasyków z ery wypożyczalni kaset VHS jest film „Maszyna Śmierci" Stephena Norringtona, który nie którym widzom może być znany choćby z „Kruka" czy „Blade", które też nakręcił.

 

Pamiętam moment jak zobaczyłem po raz pierwszy okładkę tego filmu. Już czułem dreszcze i wiedziałem, że chcę ten film obejrzeć. Wielka maszyna, która jest zabójcą idealnym. Poza tym jak można pominąć film, który w swoim opisie jest porównywany do „Obcego" czy „Predatora"? Pamiętam, że była potrzebna mi zgoda rodziców by obejrzeć ten film za czasów dzieciństwa, ale w końcu obejrzałem to dzieło i w tamtym czasie był to jeden z tych filmów, który mnie przerażał. Choć dzisiaj już nie jest taki straszny, to jednak pozostał sentyment, a film mimo swoich lat broni się dzielnie. Co mnie tak przeraziło? To jak ta maszyna wyglądała. Ta metalowa szczęka, te pazury, sam jej wygląd przerażał mnie i jednocześnie chciał patrzeć częściej na jej wygląd. Poza tym aktorzy znakomicie pokazali, że maszyna nie jest takim łatwym przeciwnikiem. Tutaj jest cała historia prowadzono coś jak w stylu „Obcego" czy „Predatora". Mamy garstkę ludzi, którzy muszą się przeciwstawić maszynie, groźnemu przeciwnikowi co nie zna zmęczenia, strachu, ani litości, to zabójca idealny. Wszystko dzieje się w budynku firmy Chaank, która zajmuje się tworzeniem robotów dla celów wojskowych. Zmiana szefostwa, pojawienie się nowej dyrektorki Hayden Cale (Ele Pouget) sprawia że Jack Dante chce to wykorzystać, by w końcu dostać awans. Jednak Hayden ma zamiar zwolnić nie posłusznego i psychicznego pracownika. Jack w skryciu pracował nad swoim nowym dziełem i to właśnie w krypcie numer 10 skrywa się koszmar pani dyrektor. Kiedy Jack nie może po dobroci osiągnąć swoich celów wtedy włącza nową maszynę, którą skonstruował. Czy maszynę powstrzyma pani Hayden wraz z grupą terrorystów, którzy napadli na firmę? Film jest prosty i nie znajdziecie tutaj niczego poruszającego ani głębokiego, ale tutaj celem jest zgroza, przerażenie i klimat s-f, a to jest i to w sporej ilości. W filmie znajdziemy sporo nawiązań do klasyków, ale to nie jest minus, wręcz przeciwnie. To sprawia że film lekko i przyjemnie się ogląda, a aktorstwo tutaj jest całkiem udane. Zwłaszcza zapada postać Jacka granego przez Brada Dourifa. To jest aktor, który idealnie gra psychopatów, wystarczy przypomnieć sobie „Laleczke Chucky". W filmie ciekawie została wykorzystana tematyka związana z maszynami, super żołnierzami w stylu „Uniwersalnego Żołnierza" czy walka z idealnym zabójcą jak to miało miejsce w „Obcym" czy „Predatorze". Reżyser nie kryje swoich inspiracji i nawet oddaje hołd tym, którzy mieli na niego wpływ i wystarczy spojrzeć na imiona i nazwiska postaci jakie się pojawiają filmie. Ridley Scott i John Carpenter to jedni z wielu.

 

Czasy VHS to czasy kiedy było sporo filmów niszowych, ale solidnych i ponadczasowych. Tak „Maszyna Śmierci" to jeden z takich dzieł. Choć ukazał się w roku 1994 to jednak pokazał, że można jeszcze coś dobrego stworzyć w dziedzinie horroru i s-f. Ciekawa i wciągająca historia, świetnie przedstawiona lokalizacja firmy, wyraziste i barwne postacie i dobrze prezentująca się maszyna śmierci, która jest idealnym zabójcą, który wzbudza strach. Takich filmów już się dzisiaj nie tworzy i gdzieś ten gatunek umarł. Wtedy mimo niskiego budżetu można było stworzyć ciekawy i zapadający w pamięć. Klimatyczny film, który powinien się spodobać fanom „Xtro", „Obcego", „Terminatora" czy „Predatora".

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Maszyna Śmierci

Dodatkowe informacje:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)