Storage 24

Zwiastun:

Opis:

Protzner

Bardzo zły dzień

"Storage 24" to horror. I nie chodzi tu o obcego zabijającego ludzi w mrocznej scenerii magazynu, ani o dramaty jakie się wśród owych ludzi dzieją. Prawdziwym horrorem jest wizja tak koszmarnego dnia, jaki przeżywa główny bohater. Zaczynając od stania w korku, przez porzucenie, aż po bycie napadniętym przez nieco nieudolnie zrobionego kosmitę.

 

Rzecz, jak sama nawa wskazuje, dzieje się w magazynie. Kiedy rozbija się wojskowy samolot, grupa ludzi zostaje uwięziona we wnętrzu budynku. Wkrótce okazuje się, że nie są tam sami – do środka dostaje się również istota z innej planety, która najwyraźniej upodobała sobie dekorowanie ścian rozczłonkowanymi bohaterami. Banał, kalka i w sumie całkiem niezłe wykonanie jak na film klasy B.

 

Trzeba przyznać, że Johannes Roberts, reżyser szeregu tanich i krwawych horrorów podchodzi do tematu z bardzo w swoim zawodzie potrzebnym poczuciem humoru. Może i fabuła "Storage 24" nie ma nic do zaoferowania, ale przynajmniej jest zabawnie. To właśnie jest ten rodzaj produkcji, w którym będziemy radośnie obstawiać kolejność w jakiej zginą bohaterowie i śmiać się z rozmaitych głupot. A reżyser, zapewne mając tego świadomość, dostarcza nam jeszcze większej dawki absurdów. Dzięki temu podczas seansu szczerze zaśmiałem się przynajmniej ze dwa razy, a głupawy nastrój towarzyszył mi jeszcze przez jakiś czas później. Co tu mamy? Pierwsze z brzegu: spotkanie bohaterów z granym przez Neda Dennehy dziwakiem imieniem David, który ukrywa się w jednym z kontenerów przed swoją... żoną. Cała sytuacja ma miejsce już po znalezieniu paru zwłok, więc David zostaje z miejsca oskarżony o całe zło tego świata.

 

Gra aktorska nie jest może najwyższych lotów, ale całość zasługuje na określenie "poprawne". Nie ma ról wybitnych ani wyjątkowo złych. Na uwagę zasługuje za to oprawa muzyczna, która miejscami przypomina motyw z "Obcego" i jest to zbieżność bardzo miła dla uszu. W bardziej żywiołowych momentach filmu mamy za to coś w rodzaju łagodniejszego dubstepu co, jakkolwiek dziwne może się wydawać, pasuje do akcji.

 

Efekty specjalne i sposób przedstawienia wydarzeń są również elementami utrzymującymi przyzwoity poziom. "Storage 24" przypomina miejscami niezbyt udany ale klimatyczny "Doom", a innym razem właśnie wspomnianego już przy okazji ścieżki dźwiękowej "Obcego". Choćby początkowe ujęcia przedstawiające miejsce akcji: kamera przesuwająca się po szeregach kontenerów i ich zawartości oświetlonej zimnym blaskiem kojarzyć się może z wnętrzem statków kosmicznych wykreowanych przed laty przez Scotta, a później Camerona.

 

Sam potwór byłby zapewne całkiem przerażający, gdyby nie parę przeszkadzających detali. Po pierwsze: widzieliśmy już takich stworów setki. Różnią się od siebie najczęściej skromnymi szczegółami w stylu usytuowania jamy gębowej czy jakiejś dodatkowej pary odnóży, ale generalnie to zwykle to samo. Trochę to dziwne, szczególnie, że kosmita jest tu w wielu scenach animacją komputerową. Co więc stoi na przeszkodzie, by nadać mu inną niż człekokształtna posturę? Czyżby wyobraźnia twórcy była na tyle ograniczona, że nie jest w stanie uczynić obcego bardziej obcym? Druga rzecz to właśnie wspomniane komputerowo wykonane animacje. Dlaczego w jednej scenie model wygląda zupełnie przyzwoicie, a w innych aż śmiech człowiekiem wstrząsa? Dziś niektóre gry komputerowe mogą się pochwalić lepiej zrobionymi modelami postaci...

 

Nie czepiajmy się jednak szczegółów aż tak bardzo. Film nie jest naprawdę zły, a jedynie zły w zabawnym stylu. A takie też dobrze czasem zobaczyć, choćby właśnie po to, by się odrobinę pośmiać i odpocząć od myślenia.

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Storage 24

Dodatkowe informacje:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)