Snowpiercer: Arka Przyszłości

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

Nie raz się słyszy w telewizji o problemie z globalnym ociepleniem. Czasami się pojawiają obawy i boimy się o przyszłość. Ale załóżmy, że nasi naukowcy i technicy wymyślili pocisk, który doprowadzi do ochłodzenia klimatu, czy wybraliśmy takie rozwiązanie nawet jeśli miałoby zaszkodzić? Jasne, że tak. A co jeśli coś nie pójdzie tak? Co jeśli tylko zaszkodzimy sobie? Wizje post apokaliptyczne zawsze potrafią pobudzić wyobraźnie widza i takich filmów ostatnio jest pełno i Snowpiercer nie jest jakimś wyjątkiem. Nie tak dawno był film zatytułowany „Elizjum" który też przedstawiał swoją wizją. Co łączy te dwa filmy?

 

Podział na kasty. Podział na ludzi biednych, głodnych i poniżonych oraz na tych bogatych i dobrze wyżywionych, żyjących w luksusie. To żadna nowość w kinematografii, ale może się podobać, zwłaszcza że filmy mające nutkę s-f to dzisiaj luksus. Można mieć dość bogatych produkcji w których liczą się efekty specjalne, a cała reszta nie istnieje. S-f tez nie jest już taki popularny i też ciężko o jakieś ciekawy filmy, ale tutaj Snowpiercer przyciąga uwagę. Jak nie okładką, to z pewnością opisem w którym krytycy porównują film do „Łowcy Androidów" i „Matrixa". Film nie jest przełomowy i raczej nie przetrwa swojej próby czasu, ale nie można powiedzieć złego słowa o filmie. Jooh ho Bong trzyma się z dala od komercji, nie popada w szał efektów specjalnych, choć takowych tutaj nie brakuje. Tutaj chodzi o przesłanie, chodzi o ukazanie istotnych rzeczy o które warto walczyć. Sam pomysł na fabułę ciekawy. Spodobała mi się wizja, że sami doprowadziliśmy do samozniszczenia, że zamiast uratować się przed globalnym ociepleniem to tylko zniszczyliśmy naszą rasę. Motyw stary, bo nasuwa taki film jak „Planeta Małp" ale sprawdza się tutaj całkiem dobrze. Jednak na ziemi ocalała garstka ludzi i podróżuje w pociągu który skonstruował geniusz Willford (Ed Harris). Jest on maszynistą, która trzyma w rydzach władzę i pozostałe kastry, jego zadaniem jest zapewnić porządek i przetrwanie. Biedota w pociągu ma dość swojego żywota, chce w końcu zawalczyć o lepszy los, o równouprawnienia, nawet jeśli ma dojść do przelania krwi, nawet jeśli ma to zakończyć się klęską. Ten motyw filmu jest po prostu piękny i potrafi wzruszyć. Przedstawienie biedoty jest tutaj godne podziwu, bo jest takie realistyczne i przekonujące. Nawet Chrisa Evensa grającego Curtisa jest ciężko rozpoznać, ale gra też o wiele ciekawiej niż w „Kapitanie Ameryce". Film rozkręca się z każdą minutą, a już na dobre kiedy zostaje wszczęty bunt i dochodzi do walki o władzę nad pociągiem. Jak zakończy się ta batalia? Przekonajcie się sami, bowiem nic tutaj nie jest takie oczywiste i zaskoczenie na końcu jest. Ciekawe przedstawienie świata, konstrukcji pociągu i biednych to nie jedyny atut. Sporo aktorów tutaj zapada w pamięci. Najbardziej zaimponowała mi Tilda Swinton w roli Mason. Ciężko ją poznać i poza tym to w jaki sposób mówi, to jak się porusza jest tutaj godne podziwu. Udana metamorfoza.

 

Nie jest to film odkrywczy, ani też taki który rozpocznie erę innych filmów. Jednak za tym filmem przemawia wiele atutów. Jest przesłanie, o które tak ciężko w filmach, świetna scenografia, wizja świata zniszczonego przez ludzką rasę w celu ochrony przed globalnym ociepleniem. Pokazanie biedoty i ich determinacji. Zadbano o techniczne aspekty jak i aktorstwo. Tak więc nie ma mowy o filmie nudnym, przewidywalnym i chaotycznym. Na tle wiele innych produkcji Snowpiercer wypada bardzo przyzwoicie, zwłaszcza że ciężko o filmy, w którym jest nutka s-f. Polecam

 
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Snowpiercer: Arka Przyszłości

Dodatkowe informacje:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)