Prometeusz

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

A gdyby jedna z historii biblijnych o stworzeniu człowieka przez Boga byłaby do obalenia? Gdyby się okazało, że człowiek został stworzony przez inteligentne istoty z innego świata? Gdyby byłaby możliwość kontaktu z owymi istotami to jak daleko byście się posunęli, żeby poznać prawdę o początkach człowieka i życia na Ziemi?

 

Nie musicie gdybać i błąkać w różnych fantazyjnych myślach wystarczy obejrzeć nowy film Ridley'a Scotta, który został zatytułowany „Prometeusz". Ileż to szumu wywołał ów film i to nie dlatego, że jest to kolejna wielka hoolywodzką produkcja, nie dlatego że film skupia śmietankę dobrych, nawet bardzo dobrych aktorów młodszego pokolenia typu Naomi Rapace, która zagrał świetnie postać Lisbeth Salandler w serii Milenium będącej ekranizacją znanej serii książkowej Stiega Larsen, Gua Perca, Idrisa Elba, czy też Charlize Theron, albo Micheala Fassbendera, który staje się coraz bardziej sławny i rozpoznawalny, a talent ma co zresztą widać po takich produkcjach jak „300", „Bękarty Wojny", czy też „X Mena: Pierwsza Klasa" jednak to nie dlatego „Prometeusz" wzbudził taki szum, nie dlatego był tak oczekiwania z wielką niecierpliwością produkcją. Powodem był fakt, że o to po kilkunastu latach Ridley Scott, który ostatnio serwuje przygodowe, historyczne i takie bardziej nastawione na komercje produkcje miał w końcu powrócić do swoich początków, czyli science fiction. Który z fanów tego gatunku nie przeżywa po dzień dzisiejszy „Łowce Androidów" czy też słynnego „Obcego", który do czekał się 3 kolejnych filmów i stał się legendą kina grozy i s-f. „Obcy" to film, który dał podwaliny pod znakomity, klimatyczny gatunek s-f gdzie jest groza, jest inna istota poza ziemska, gatunek, który pokazał się kontakt z rasą spoza ziemską nie musi oznaczać przyjaznego kontaktu. Jeden z najlepszych filmów s-f i to nie podlega dyskusji. Przez długi czas fani czekali na jakiś ruch w stronę kontynuacji serii i pojawiały się newsy o piątej części, jednak to wszystko były plotki i tak było do dnia kiedy to Ridley Scott poinformował świat, że zamierza nakręcić prequel „Obcego". Film, który opowie początki obcego gatunku, który wyjaśni co nieco z „Obcy : ósmy pasażer nastromo" . Czy trzeba było więcej żeby fani i cały filmowy półświatek zaczął żyć ową informacją czekając aż do dnia premiery? Nie, tylko trzeba zaznaczyć, że rosło napięcie, oczekiwania fanów, a klimatyczny i nawiązujący do „Obcego" trailer tylko to podsycał. Kampania, marketing zadział fantastycznie i nie każdy film może się tym pochwalić. Pytanie czy film sprostał owym nadzieją i oczekiwaniom fanom? No właśnie to już zależy od podejścia fana. Fani obcego będą porównywać, a przecież film nie jest sygnowany marką „Obcy" co filmowi dobrze zrobiło, nie jest to też film tak przesiąknięty grozą. „Prometeusz" jest osadzony w tym samym świecie jednak planeta jest inna, nie ma też znanego z nastromo obcego. To też nie ma co do końca porównywać obie produkcje, bo to nieco inne filmy. Idąc tropem porównań można dojść do błędnych wniosków, że jest mało krwisto, że nie jest strasznie itd. „Prometeusz" to film który jest osadzony w tym samym świecie, ale porusza inną historię niż obcy i ma w sumie przybliżyć nam początki obcej rasy i wyjaśnić kilka rzeczy które nie zostały wyjaśnione w „Obcym" i pod tym względem film sporo zyskuje, bo wyjaśnia kilka kluczowych kwestii, a jednocześnie rodzi nowe pytania. „Prometeusz" w roli wprowadzenia do serii obcego spisuje się całkiem dobrze. Mamy tego samego reżysera, który robi niezwykłe widowisko, jest bogactwo, jest świetna praca kamer, zdjęcia imponują rozmachem i w ogóle cała scenografia, potrafi nieźle wgnieść w fotel. To jest jeden z atutów filmów. Drugim bez wątpienia jest tutaj graaktorska, gdzie zapada w pamięci Noomi Rapace w roli Elisabeth Shaw, takiej walecznej niczym Ripley z „Obcego", Micheal Fassbender który zagrał zimnego, nieczułego robota Davida, a także Charlize Theron, która świetnie zagrała Meredith Vickers, która kieruje się żądzą władzy. Trzecią rzeczą, która sprawia że film jest ciekawą produkcją jak na współczesne czasy to klimat, który przypomina serię obcego, zwłaszcza pierwszą czy drugą część. Wnętrza statku, wyprawa, badanie nowego, nieznanego terytorium, finał, planeta i cała to universum w znakomity sposób oddaje klimat obcego, który jest tutaj elementem zakrywającym niedociągnięcia i ubytki w fabule, których jest całkiem sporo. Scenariusz ma sporo dziur i błędów logicznych i to jest jedna z tych wad, która daje osobie dość często znać. Jeśli mowa o wadach to na pewno do rzucę tutaj brak jakiś naprawdę mocnych scen grozy, które były znakiem rozpoznawczym pierwszej części „Obcego", ale idzie to jakoś wytrzymam, biorąc pod uwagę, że pojawiają się 2-3 mocniejsze sceny. Do plusów zaliczę też ciekawą fabułę poruszającą tematykę powstania człowieka. I jest to bardzo imponująca historia, która zaczyna się od tego że mamy narodziny życia na ziemi poprzez poświęcenie życia jednego z tzw inżynierów, a więc istot pozaziemskich, dzięki którym narodziło się życie za sprawą czarnego płynu, który odegra w filmie równie ważną rolę co inżynierowie. Owi inżynierowie zachowali jednak znaki dla stworzonych przez nich ludzi, które wskazywały dokładny pobyt owych inżynierów. Jak to ludzie, widząc, że ów zaproszenie, dokładna mapa pojawiała się w różnych kulturach, widząc szanse obalenia biblijnej historii o tym jak Bóg tworzy człowieka i usprawiedliwienie własnych wątpliwości w istnienie Boga co widać na przykładzie Elisabeth Shaw, która utraciła ojca i w dodatku nie może mieć dzieci, postanowili dzięki korporacji Wayland wyruszyć na ową planetę aby nawiązać kontakt z stwórcami i zadać im kilka jakże istotnych pytań. Tak o to statek o nazwie „Prometeusz" wyrusza w poszukiwaniu odpowiedzi. Film nabiera rozpędu kiedy, bohaterowie udają się na badanie owej planety, kiedy natrafiają na kryptę, gdzie widać twarz ludzką, widać urny, które przypominają nieco jajka obcych i ta scena nie jednego pewnie wciągnie i przeniesie do filmu „Obcego". Badając ową kryptę ekspedycja znajduję głowę inżyniera i zabiera je ze sobą, ale nie tylko ona zostaje zabrana. Czy warte poszukiwanie odpowiedzi na początki życia na ziemi? Czy warto było zadawać sobie taki trud? Czy nasi stwórcy mieli jakieś plany wobec nas, że opuścili naszą planetę? Czym że jest owa czarna maść, którą pij na początku inżynierowie? Kim oni są? Jakie mieli zamiary? Jak powstał obcy? Na te pytania film udziela odpowiedzi, ale ja wam ich nie zdradzę, bo jaka byłaby frajda z filmu?

 

„Prometeusz" to nie kolejny „Obcy" a film, który jest osadzony w tym samym świecie, film, który ma sporo wspólnych elementów, jednak opowiada nieco inną historię, może bardziej złożoną, nieco ambitniejszą, z refleksjami dotyczącymi wiary i początków życia. To film może bardziej widowiskowy pod względem efektów, montażu, całej otoczki technicznej, na pewno łagodniejszy, bo nie ma w nim tyle grozy co w „Obcym" ale bez wątpienia tak samo klimatycznym. Myśląc o serii obcym, zwłaszcza o „nastromo" można dojść do wniosku że ten film jest niezbyt udany, jednak patrząc na 3,4 część obcego i na „Prometeusza" jak na osobny film, to nowa produkcja Ridleya sporo zyskuje i tak też patrzę na ten film. Jest kilka dziur w scenariuszu, jednak film wciąga, od początku, od pierwszej sceny aż po wielki finał. Znakomita produkcja, reżyseria, znakomita gra aktorska, ciekawa historia i niesamowity klimat, sprawiają że jest to film, który pokazuje że s-f z wyższej półki wciąż żyje i ma się dobrze. Ten film rewolucji oczywiście nie robi, ale pokazuje że wciąż można nakręcić klimatyczne kino s-f i to powinno brać przede wszystkim pod uwagę, a nie konfrontacja „Prometeusza" z legendą kina s-f a mianowicie „Obcym".

 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Prometeusz

Dodatkowe informacje:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)