Tajemnica Filomeny

Zwiastun:

Opis:

Agniecha

„Tajemnica Filomeny" jest jednym z tych filmów, które wzbudzają niemałe emocje, w szczególności wśród kościoła katolickiego. Po publikacji książki biograficznej pióra Martina Sixsmitha- opowiadającej historię mieszkanki placówki dowodzonej przez siostry zakonne i niechrześcijańskiego potraktowania zarówno jej, jak i jej nieślubnego dziecka, w kościele aż zawrzało. To jednak nie powstrzymało Stephena Frears'a- niegdyś prezentującego ułagodzoną wersję Elżbiety II w filmie „Królowa"- przed realizacją obrazu życia Filomeny Lee. Najwyraźniej te najśmielsze posunięcia są nagradzane, gdyż tytuł znalazł się wśród nominowanych do licznych nagród- w tym także do Oscarów za najlepszą kreację aktorską dla Judi Dench i tę najważniejszą- za najlepszy film roku 2013.
Przed wieloma laty, Filomena Lee, zmuszona była do zamieszkiwania w ośrodku zarządzanym przez siostry zakonne. Tam poznała przyjaciół, a podczas wyprawy na festyn przystojnego chłopaka. Jednorazowy wyskok sprowadził na nią gniew sióstr zakonnych, a także obdarzył dzieckiem. Licząc na szczęśliwe zakończenie, Filomena i jej synek Anthony pozostawali pod opieką sióstr. Do czasu, aż znaleźli się bogaci potencjalni rodzice. Wtedy też siostry bez najmniejszych oporów oddały w adopcję synka zrozpaczonej Filomeny, a dziewczyna już nigdy miała o nim nie usłyszeć. Jednakże, przez te wszystkie lata, choć kobieta założyła swoją rodzinę nigdy nie zapomniała o Anthonym i wciąż poszukiwała go na całym świecie. W końcu, już jako starsza kobieta (Judi Dench) poznaje autora książek historycznych- Martina Sixsmitha (Steve Coogan), który nie tylko chce opowiedzieć jej historię całemu światu, ale przede wszystkim odnaleźć jej zaginionego syna.

 

Najnowszy film brytyjskiego reżysera- Stephena Frearsa, to bardzo prosty obraz najprawdziwszej z prawdziwych historii opowiedzianych przez życie. Po pięćdziesięciu latach milczenia, Filomena Lee w końcu postanawia stać się bohaterką książki biograficznej, traktującej nie tylko o jej życiu i poszukiwaniu dziecka, ale przede wszystkim życiu wśród sióstr zakonnych, które nawet po tak wielu latach zrobiły wszystko, aby skrzywdzić tę kobietę. Reżyserowi udaje się ukazać wszystkie cechy ciążące na tych faktach, prezentuje suche wydarzenia z życia Filomeny nie osądzając w nich w jakikolwiek sposób kościoła i jego udziału w jej rozłące z synem. Pokazuje jednak, czym według zakonnic był grzech i jak bardzo grzesznik musiał odpokutować swoje winy. Wzbudza to wiele skrajnych emocji, bardzo potężnych uczuć, które w większości zrozumieć może przede wszystkim kobieta, w dodatku matka. Tylko ona potrafi zrozumieć ciężar na sercu kobiety skrzywdzonej w najgorszy ze sposobów, poprzez odebranie jej ukochanego dziecka i pozbawienia wszelkiego kontaktu z nim. Wzruszenie potęgują tutaj również wszelkie sentymentalne ujęcia, które nie tylko przypominają przeszłość, ale przede wszystkim jeszcze bardziej nakreślają uczucia, którymi matka obdarza swoje dziecko. Gdzieś pomiędzy tę analizę relacji Filomeny i kościoła wkrada się przyjaźń między kobietą, a pisarzem, stającym się kimś więcej poza biernym obserwatorem- wręcz prawdziwym oparciem. Film porusza również kwestie homoseksualizmu, a także jego negacji ze strony kościoła, ale z drugiej strony akceptacji ze strony matki. Wszystkie jego blaski, ale przede wszystkim cienie. Innymi słowy, obraz przepełniony jest kalejdoskopem uczuć, który nie tylko oczaruje widza, ale i nie omieszka go rozbawić. Nie sposób się nudzić, a losy głównej bohaterki stają nam się bardzo bliskie.

 

Najważniejsza rola w tym filmie, rola tytułowa, przypadła w udziale Judi Dench. Kobieta legenda, o której nie powinno się wypowiadać złego słowa. Zdobywczyni wielu nominacji, ale najliczniej obsypana jedynie nagrodami od Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych. Jako Filomena prezentuje całkowicie nowe oblicze, kobiety emocjonalnej i bardzo sentymentalnej. Przy tym również trzymającej serce na dłoni. Niezwykle sympatyczny wizerunek kobiety odważnej, zaciekłej, nie cofającej się przed niczym. Kreacja momentami bardzo zaskakująca, ale bardzo ciepła w odbiorze. Jednakże poza wszelkie oczekiwania wybija się Steve Coogan dotychczas kojarzący się bardziej z familijnymi postaciami. Okazał się idealnym wsparciem na ekranie, jednocześnie przekonując nas do postaci, w którą się wcielał.

 

„Tajemnica Filomeny" nie jest może filmem szczególnie wybitnym, ale jeżeli spojrzeć na nią w zestawieniu z tegorocznymi nominowanymi do najlepszego filmu 2013 roku, to trzeba przyznać, że wzbudza najwięcej emocji. Jest to obraz bardzo uczuciowy, bowiem porusza problem rozłąki matki i jej dziecka, przy okazji nakreślając jeszcze inne istotne wątki, ale przede wszystkim prosty i kontrowersyjny. Burza, która rozpętała się wśród chrześcijan jedynie napędza widzów, tym bardziej chcących pójść do kina i zwyczajnie przyjrzeć się temu tytułowi. Ma szansę na zgarnięcie statuetek w kilku kategoriach oscarowych, jednakże to, z iloma zakończy niedzielną galę zależy już tylko od Akademii. Jedno jest pewne- choć obraz jest niezwykle nastrojowy, choć jest jednym z nielicznych z tegorocznych nominowanych, który maksymalnie wzrusza, a aktorstwo jest tu na wysokim poziomie, to wydaje mi się iż nie ma większych szans w starciu gigantów. Czas pokaże, a póki co, gorąco film polecam!

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: