Fantastyczny Pan Lis

Zwiastun:

Opis:

Protzner

Coś dla każdego

 

Już dawno temu przestaliśmy traktować filmy animowane jako rozrywkę zarezerwowaną dla najmłodszych. Zaczynając od produkcji Disneya, w których uwzględniono potrzeby rodzica prowadzącego swoje pociechy do kina ("Hercules", "Miecz w kamieniu") przez takie produkcje jak "Toy Story" czy "Shrek", gdzie zręcznie ukryty żart dla dorosłych to już prawie główny punkt programu. Filmy rysunkowe pochodzące z dalekiego wschodu to właściwie zwykłe filmy fabularne, nieżadko przeznaczone właśnie dla dorosłego widza. Niedawna moda na kino azjatyckie przybliżyła nam jeszcze bardziej takie "otwarte spojrzenie" na filmowe animacje.

 

Wes Anderson tworzy filmy niebanalne, znamy go z takich produkcji jak "Grand Budapest Hotel" czy "Moonrise Kingdom". Niby to filmy zabawne, dziecinnie groteskowe i kolorowe, a jednak każdy nosi wyraźne piętno "poważnej historii". Gdzieś tu za każdym razem czai się niezbyt bajkowe zło, które przypisalibyśmy raczej obrazom dla dorosłych. Wystarczy przypomnieć sobie scenę morderstwa z "Grand Budapest Hotel", dokonanego przez Willema Dafoe na Jeffie Goldblumie... Aż ciarki po plecach przechodzą.

 

Podobnie jest w przypadku "Fantastycznego Pana Lisa". Film jest w całości animowany i opowiada historię zwierzaków zmagających się z trójką farmerów w walce o pożywienie. Tytułowy Pan Lis (któremu głosu użyczył George Clooney) jest eks-złodziejem, który w pewnym momencie swojego życia stwierdza, że kariera autora felietonu mu nie odpowiada. Wraca więc do dawnych czasów, planując wielki skok na trzy duże farmy leżące nieopodal świeżo kupionego domu w pniu buka. Brzmi jak fabuła bajki, prawda? A w rzeczywistości wcale bajką nie jest, a przynajmniej nie całkiem dla dzieci.

 

Pod przykrywką w postaci bardzo udanej animacji leży drugie dno historii. Film opowiada o walce z własną naturą, rozterkach między życiem dobrze a życiem w bogactwie, o wpływie decyzji jednostki na życie społeczności i wreszcie o wartościach rodzinnych. Jak zwykle u Andersona pojawia się postać sieroty, jakby trochę dysfunkcyjnej rodziny i sprawy, którą trzeba załatwić (oczywiście spajając w trakcie to, co się wśród krewnych rozeszło).

 

Wśród postaci znajdziemy same znane głosy. Poza wspomnianym Georgem Clooneyem jest też Maryl Streep, Jason Schwartzman, Bill Murray, Willem Dafoe, Adrien Brody a nawet sam Wes Anderson (jako Łasica). Trzeba przyznać, że w połączeniu ze zwierzęcymi twarzami brzmią nie tylko zabawnie, ale też w pewien sposób trafnie...

 

Muzyka jest doskonale dobrana, stoi za nią Alexandre Desplat – autor podkładów do takich filmów jak "Harry Potter: Insygnia Śmierci", "Godzilla" czy "Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona". Szczególnie wpada w ucho tytułowa piosenka i melodia pojawiająca się w senach z udziałem Szczura (Willem Dafoe). Tak na marginesie, dlaczego Dafoe zawsze dostaje u Andersona tak niewdzięczne role...?

 

„Fantastyczny Pan Lis" to film, który na długo zapada w pamięć. To film, do którego się wraca i czerpie za każdym razem inną przyjemność z oglądania. Każdy ma swoje ulubione fragmenty i postaci – te ostatnie są bardzo wyraziste, przemyślane, a to przecież rzadkość w filmach. Mnie osobiście najbardziej urzekła scena z wilkiem, choć wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałem jej przesłanie. To jeden z tych fragmentów, dla których można oglądać w kółko jeden film. Gorąco polecam.

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Fantastyczny Pan Lis

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: