Cooties

Zwiastun:

Opis:

Protzner

Co robi Eliah Wood – światowej klasy aktor – w takiej produkcji? No co? Finansuje. Po co? Nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć.

 

Rzecz dzieje się w amerykańskiej szkole podstawowej, do której trafia zainfekowane mięso z kurczaków. Wirus okazuje się zamieniać wszystkich ludzi, którzy nie przeszli jeszcze okresu dojrzewania, w zombie. Jak można się domyślać, prowadzi to do masakry, którą musi przetrwać grupa nauczycieli.

 

I tu mógłbym zacząć wymieniać wszystkie kalki poczynione na pozostałych filmach o zombie. Temat jest już tak wyeksploatowany, że nie wiem dlaczego ktokolwiek kręci jeszcze coś w tym podgatunku. Trafiają się perły – zdecydowanie tak, ale "Cooties" zdecydowanie perłą nie jest. Co najwyżej ziarnkiem spleśniałego grochu.

 

Bohaterowie stanowią przekrój dziwactw i postaw społecznych – kalka numer jeden. Bohater, o którym wszyscy myśleli, że nie żyje – kalka numer dwa. Azjata zna sztuki walki i rozprawia się przy ich pomocy z całą grupą wrogów – kalka numer trzy. I tak dalej. Nic tu widza nie zaskoczy, nic nie przestraszy. Film, który w założeniu miał być czarną komedią jest czarną rozpaczą. Nawet fakt, że to dzieci zostały zamienione w krwiożercze potwory został potraktowany jakby cenzuralnie, brakuje tu naprawdę drastycznych scen, które mogłyby wywołać choćby uniesienie brwi.

 

Nie będę wspominał o aktorach. Już sam fakt wystąpienia Elijah Wooda w czymś takim jest wystarczającym nietaktem, by o tym mówić.

 

Efekty specjalne zostały wykonane byle jak i przy niskich nakładach. Zamiast porządnej jatki mamy mocno okrojone sceny z krwią i flaczkami, a przecież to właśnie o krew i flaczki chodzi! Nikt już w typowym filmie o zombie nie szuka drugiego dna czy metafor! Widz oczekuje horroru, którego nie dostaje.

 

Oczywiście, że jakaś metafora tu jest. Dzieci w szkole są takimi samymi potworami przed i po zostaniu zombie. Nauczyciele boją się ich tak samo zarówno przed jak po transformacji. Choroba wyzwala jedynie zachowania, do których nigdy by nie doszło ze względu na konieczność przestrzegania norm społecznych (swoją drogą, przestrzeganych jednostronnie przez dorosłych). I wszystko fajnie, koncepcja jest ciekawa. Tylko musiałaby być lepiej wykonana!

 

Mam wrażenie, że autor nakręcił cały film jedynie po to, by zrealizować jedną z ostatnich scen. Zobaczcie, a na pewno domyślicie się o którą scenę chodzi.

 

Albo oszczędźcie sobie tego i w ciągu tych dziewięćdziesięciu minut poczytajcie jakąś książkę. Wyjdzie Wam to na dobre.

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Cooties

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: