Droga Bez Powrotu

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

Każdemu z nas nie raz przytrafiła się sytuacja, że gdzieś mieliśmy być o konkretnej godzinie w konkretnym miejscu, a wszystko szlag trafiło a to przez kroki, a to przez jakiś wypadek. Każdy z nas przeszedł zapewne scenariusz szukania innej drogi, skrótów i obejścia owego korku. Jednak czy zawsze skrót jest właściwym wyjściem? Czy warto wybierać się nie znanym szlakiem? A wszystko tylko po to, żeby dotrzeć gdzieś, bo nas czas nagli? Czy warto postawić na owy wybór własne życie? Życiowa historia, która każdemu z nam się przytrafiła posłużyła jako jeden z motywów do filmu „Droga bez Powrotu".

 

Znakomicie ten motyw został ukazany w filmie „Wrong Turn" czyli po polsku rozumiany jako „Droga bez powrotu". W tym filmie główny bohater Chriss Flynn (Desmond Harrington) też przeżywa taki problem, czy właśnie tkwić w korku w drodze na ważne spotkanie czy po prostu pojechać nieznaną drogą na skróty. Oczywiście wygrywa w nim niecierpliwość i wyznaczona godzina spotkania, na którym musi być. Jednak już od początku wyboru tej opcji wszystko wskazuje, że wybrał źle. Już starzec na stacji paliw o tym go przekonuje, a potem kraksa z innym samochodem, który złapał gumę na nieznanej trasie. Okazuje się, że ktoś celowo miał zamiar przebicia opony. Chriss wraz z turystami wybiera się w celu znalezienia jakiegoś telefonu. Dość szybko przekonują się, że ów las jest zamieszkiwany przez rodzinę zmutowanych ludzi, którzy są żądni krwi. Czy uda się turystom uratować własne życie i uciec z owego lasu? Fabuła prosta, ale trzymająca się kupy, zawierająca sporo zwrotów akcji, jest ucieczka samochodem, skakanie po drzewach czy inne atrakcje. Nie ma tutaj niczego może odkrywczego, bo taki sam motyw przecież wystąpił w „Wzgórza Mają oczy", ale został ten motyw dobrze tutaj wykorzystany. Jest krwawo, jest fajny klimat, a także dość dobra fabuła, co już czyni ten horror swego rodzaju klasykiem ostatniej dekady. Jest tez w tym wszystkim nutka tajemniczości, bowiem nie wiadomo skąd tak do dokładnie pochodzi zmutowana rodzinka. To jest atut filmu. W końcu taki sam zabieg wykorzystano w innych filmach grozy i mam na myśli choćby „Obcego". Nigdy do końca nam nie wyjaśniono jego pochodzenia. Film Roberta Schmidta wpisuje się w standardy slashera i to takiego wysokich lotów. Wystarczy spojrzeć na zachowanie Trzypalcego mutanta, który nie ma poszanowania dla ludzkiego życia i ciała. Liczy się zaspokojenie własnego głodu. Oj tak, kanibalizm tutaj został całkiem pomysłowo wykorzystany i nie które sceny są naprawdę mocne i trzeba być odpornym na takie drastyczne obrazy. Trzypalcego znakomicie zagrał Julian Richings. Innym ważnym i znanym aktorem jest tutaj Harrington czy Sisto. Akurat pan Harrington w owym okresie wypadał też ciekawie w innym horrorze, a mianowicie „Statek Widmo", który też polecam. Całościowo „Wrong Turn" ogląda się znakomicie i można się wczuć w całą historię, w to co spotyka głównych bohaterów i poczuć dreszczyk emocji. Poza tym dobrze dopasowano scenografię do scenariusza. W późniejszych częściach starano się trzymać tego, ale nie wyszło już tak dobrze jak za pierwszym razem. Nie jest to ten klimat co w filmie „Preadator, ale też ma swój urok.

 

Nie jest to horror na miarę klasyków z lat 80, ale jest to z pewnością jeden z najlepszych horrorów ostatniej dekady. Może nieco krwisty, ale z pewnością trzymający w napięciu od pierwszych minut, a ciekawa historia, zmutowani ludzie i dobra gra aktorska zapewni całkiem niezłą rozrywkę. Film doczekał się aż 4 kontynuacji, co świadczy jak spore grono fanów zebrała ta seria.. Jednak z tej serii tylko pierwsza część ma w sobie to coś.

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Droga Bez Powrotu

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: