Martwe Zło

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

„Martwe zło" to klasyka jeśli chodzi o gatunek horror. To dzieło Sama Raimiego wyróżniało się nie tylko klimatem, ale i ciekawą historią dotyczącej Necronomicona czyli księgi umarłych oraz samą reżyserią Samiego, który stworzył swój własny, rozpoznawalny sposób reżyserii. Jednak dzisiejsza młodzież, fani dzisiejszych horrorów jednak nie boją się horrorów, gdzie jest klimat, gdzie się straszy muzyką, drobnostkami, o nie dzisiaj trzeba mocniejszych bodźców widzom, fanom dzisiejszego kina grozy. Co jeśli nie wystarcza już muzyka, klimat, jak tu przerazić widza?

 

Współczesny film grozy bardziej stawia na obrzydzenie, okaleczenie ciała, innego rodzaju tortury jak to miało miejsce w „Piła" czy „Hostel", jednak należy pamiętać, że filmy gore istniały już dawna więc to nie była żadna nowość. A co gdyby tak zachować klimat, zachować muzykę, która budzi nie pokój, sprzyja wzbudzaniu strachu, a jednocześnie dodać elementy współczesnego horroru czyli obrzydzenie, torturowanie ciała ludzkiego? Jaki byłby efekt?

 

Remake wzbudza sensacje, zwłaszcza jeśli dotyczy znanego filmu i tak też było z newsem dotyczącym, że ma powstać remake klasyka kina grozy, a mianowicie „Martwego zła". Zaczęły się kontrowersyjne dyskusje i fani z każdym newsem dotyczącym produkcji zaczęli się bać o losy owej produkcji. Brak twórcy oryginału, brak Bruce Cambella (odtwórcy roli Asha) i chęć stworzenia prawdziwego horroru bez elementu komediowych. Jeszcze większe kontrowersje wzbudziły informacje, że główną rolę zagra kobieta– Jene Levy, która ma się wcielić w główną bohaterkę, czyli Mie. Czy to mogło wypalić? Zwłaszcza, że próby zmierzenia się z klasykiem kończyły się najczęściej nie powodzeniem. Wiarę przywrócił trailer, który zapowiadał sieczkę i zarazem klimatyczny horror, jakiego dawno nie było. Na plakacie widniał napis „Nie było jeszcze tak przerażającego filmu", który sprawił, że postanowiłem się wybrać z moją partnerką na premierę.

 

Historia remake'a w pewien sposób nawiązuje do historii oryginału, a więc jest grupka nastolatków, która przybywa do odludnej chaty w lesie. Owi młodzi ludzie znajdują necronomicon, odczytują zaklęcie i zaczynają się dziać dziwne rzeczy w owej chacie. Choć historia w owym remaku nawiązuje do oryginalnej, to jednak jest nieco inaczej prowadzona, co oczywiście jest na plus i nie odrzuca już podczas pierwszych minut filmu. Porównywać remaka z oryginałem właściwie nie ma sensu, bo są pewne różnice jak choćby fakt, że oryginał miał elementy humorystyczne i stawiał nacisk na klimat. Mimo pewnych różnic jest sporo podobieństw i nawiązań oryginału, co ucieszy fanów, jednak owy remake właściwie pokazuje nową jakość horroru, jak powinien wyglądać horror naszych czasów. Budowanie klimatu za sprawą historii, a straszenie za sprawą obrzydliwych scen gore, w których jest pełno krwi i torturowania ciała ludzkiego, bo przecież tylko to jakoś jeszcze w jakiś sposób działa na widza, potrafi podziałać na jego instynkt, na jego zmysły.

 

Nowe „martwe zło" opowiada historię narkomanki Mia (Jena Levy"), która wraz z swoimi znajomymi i bratem Davidem (Shiloh Fernandez) przyjeżdżają do starej chaty by zwalczyć problem z narkotykami. Jednak bohaterowie w piwnicy owej chaty znajdują ślady jakiejś czarnej magii i tajemniczą księgę. Przez przypadek jeden z kolegów Mi odczytał jej zawartość sprowadzając złego ducha, demona który spał w owym lesie. Celem demona jest zabranie 5 dusz do piekła. Rozpoczyna się walka o przetrwanie i walka z nieczystym duchem, demonem który nie powstrzyma się przed niczym żeby osiągnąć swój cel. Opętanie typu w filmach o egzorcyzmach ma tutaj oczywiście i pojawia się podobna charakteryzacja, czy też objawy. Wygląda to oczywiście znakomicie, ale mocną stroną są właśnie krwawe sceny, dużo brutalności i wiele tortur ciała i pod tym względem ten horror bije właściwie większość horrorów jakie widziałem. „Martwe zło" to nie tylko brutalne sceny gore, czy hektolitry krwi, ale również nie zwykła praca techników i innych ludzi, którzy przyczynili się do ostatecznego efektu.

 

Nowa wersja „Martwego zła" definiuje na nowo gatunek horror, wyznaczając nowy trend, pokazując że można połączyć obrzydliwe sceny gore z klimatem. Jeden z najstraszniejszych horror za pewne tak i jest to film, który może wleje nieco świeżej krwi do tego skostniałego gatunku.

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Martwe Zło

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: