Niesamowity Spider-Man

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

Któż z nas nie zna superbohatera, który się zwie SPIDER MAN? Komiksy, masa zabawek, ciuchów dziecięcych, kostiumów na bal przebierańców, czy też kreskówki. Marketing wokół tej postaci, zresztą jak innych komiksowych postaci ma wzięcie o czym można się przekonać, zwłaszcza kiedy spojrzy się na repertuary w kinach. AVANGERS, BATMAN, a teraz po raz kolejny hollywood próbuje sprzedać film o spider manie. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że o superbohaterze powstały 3 filmy. Mogłoby się wydawać że seria tworzona przez Samiego Raimiego była w miarę okej, a przynajmniej było to widowiskowa seria, jednak plany związane z nakręceniem 4 części, tarcia na linii wytwórni, a reżyserem sprawiły że te plany zostały odłożone i tak o to po niespełna 5 latach w kinach pojawia się nowa część Spider Mana, a raczej nowy cykl, nowy film, właściwie nowa seria, z nowym reżyserem, aktorami, z całym innym poglądem na historię o człowieku pająku. Fakt seria Raimiego nie była dopracowana, przemyślana, a ostatnia część pozostawiała wiele do życzenia. Pomysł na świeży start, rozpoczęcie od nowa serii może i byłby okej, ale nie po tak krótkim czasie. Oczywiście po tym jak sprzedają się inne filmy z komiksowymi bohaterami, zwłaszcza ostatnie sukcesy Batmana sprawiły, że wytwórnia postanowiła zarobić na równie popularnym Spider Manie. Pod tym względem sceptycznie podchodziłem do „Niesamowitego Spidermana". Nie dość, że uważałem ten chwyt z wznowieniem serii za nieco śmieszny, to uważałem że nie ma większego sensu powtarzać w kółko tą samą historię. Jednak jak to jest z nowym filmem o człowieku pająku? Czy jest to ciekawsza historia? Czy nowe podejście do superbohatera i zapowiedziane mroczniejsze podejście do tematyki sprawiło że nowy film jest czymś innym od poprzedniej serii?

 

Fabuła w nowym spidermanie jest nieco inna. Oczywiście jest dalej Peter Parker, młodzieniec któremu dokuczają silniejsze jednostki, dalej mamy młodego nie śmiałego ucznia liceum, którego rodzice umarli i mieszka z ciocią i wujkiem. Są pewne powiązania z poprzednią historią, bo jest ugryzienie przez zmutowanego pająka, choć okoliczności są nieco inne, podobnie zresztą jest z śmiercią wujka i szukaniem sprawcy tego uczynku. Jednak są to inne i momentami ciekawsze rozwiązanie. Można doszukać się w fabule kilku powiązań, ale jest to inna historia. Nie ma znanej z poprzedniej serii Mary Jane, a jest Gwen Stacy, którą gragra Emma Stone i spisuje się całkiem dobrze ze swojej roli, choć momentami mam wrażenie, że jej urok odgrywa tutaj większą rolę niż jej umiejętności. Nie ma również Normana Osborna i zielonego goblina, choć w historii pojawia się wzmianka o tej postaci, zamiast niego spiderman musi chronić miasto przed obłąkanym doktorem Curt Connersem, w którego znakomicie się w ścielił Rhys Ifans, którego pamiętam z świetnej roli w „Hannibal: po drugiej strony maski". Ów doktor jest specjalistą w dziedzinie ksenogenetyki i dąży do wyleczenia chorych jednostek i tutaj pojawia się motyw dość często pojawiający motyw w filmach. Lekarz jest godzien poświęcić wiele, aby osiągnąć zamierzony cel, a gdy dochodzi do tego jeszcze własny powód to nic nie jest w stanie go powstrzymać. Jednak eksperymenty nie idą pomyśli i tak rodzi się na oczach naszych jeden z najbardziej znanych przeciwników spiderman, a mianowicie jaszczur. Cóż można tutaj rozpisywać się jak nie dopracowano jego wygląd, zwłaszcza paszczę, ale to już kwestia gustu, ale mi się nie podoba do końca. Fabuła nie odbiega od tej z poprzedniej serii, a więc doktor ma złowieszczy plan dotyczący miasta, mieszkańców, a spiderman dąży do uratowania i powstrzymania doktora. Fabuła jest lekka i niezbyt wymagająca, ale to nie powinno nikogo dziwić. Porównując nowy film o człowieku pająku można dojść do wniosku, że jest o wiele lepszy klimat, gdzie jest momentami faktycznie ponoru, a czasami potrafi rozbawić i pod względem humoru też jest o wiele lepiej, spora w tym zasługa nowego odtwórcę spidermana – Andrewa Garfielda znanego z „The Social Network" i pasuje wg mnie znakomicie do roli spidermana. Potrafi się przedrzeźniać, potrafi nabijać się z słabszych przeciwników, przez co jest to ciekawszy i bardziej atrakcyjny spiderman niż ten grany przez Tobeya w poprzedniej serii. Jest wg mnie też mniej lukru, który kojarzy mi się z wersją Samiego.

 

Spodziewałem się totalnej klapy w przypadku „Niesamowitego Spidermana" a tutaj jednak doznałem pozytywnego zaskoczenia. Oczywiście nie jest to wybitne dzieło, a raczej luźny, widowiskowy, pełen akcji film, w którym pełno jest walki z przeciwnikami, czy wybuchów, nie brakuje też dobrych wtrąceń humorystycznych, czy wątku miłosnego. Film został dobrze wyreżyserowany i właściwie pod względem technicznym nie można mieć zastrzeżeń. Odnowienie serii okazało się dobrym posunięciem, jednak poziomu „Mrocznego Rycerza" nie osiągnięto, jednak to nie powinno nikogo dziwić.

 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Niesamowity Spider-Man

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: