Niezniszczalni

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

Jedno z moich marzeń filmowych jeszcze z dzieciństwa? Zobaczyć największych twardzieli kina akcji, bohaterów mojego dzieciństwa w jednym filmie. Wtedy to była rzecz nie możliwa, wręcz nie realna do zrealizowania, bo owi aktorzy rywalizowali między sobą, a też nikt nie myślał o takim przedsięwzięciu. Minęło sporo czasu, ja dorosłem i owe marzenia, gdzieś zostało zakopane i tkwiło we mnie gdzieś głęboko do roku 2010. Co takiego się wtedy wydarzyło?

 

Świat ujrzał długo zapowiadana premiera filmu „Niezniszczalni". Film w reżyserii ikony kina akcji Sylvestra Stallone i bez wątpienia należą mu się owację na stojąco za to co osiągnął i jaki podjął trud, żeby dokonać to o czym marzyłem od dziecka, a więc zebrać kilku sławnych aktorów kina akcji. Oczywiście pomysł skupiał się przede wszystkim na bohaterach z lat vhs, czyli lat 80/90, jednak pomyślano również o młodszym pokoleniu i zaproszono do filmu, kilku młodszych aktorów. Sylvester Stallone postanowił oddać hołd dla kina akcji, dla prawdziwego męskiego kina, które miał swój złoty okres wczasach kaset wideo, w czasach wypożyczalni, a w czasach kiedy coraz mniej takich bohaterów, co raz mniej takiego prawdziwego męskiego kina było to dość odważne posunięcie i szansa dla aktorów lat 80/90 żeby przypomnieć o sobie fanom, widzom, dając możliwość zobaczenia ich na dużym ekranie. To jakże duże przedsięwzięcie miało oddać to co najlepsze było w filmach akcji lat 80/90, przenieść widza to czasów, kiedy to dużą popularnością cieszyły się takie filmy jak „Cobra", „Komando", „Krwawy Sport", „Black Jack", czy wiele innych filmów tego typu, gdzie liczyła się akcja, główny aktor, prosta fabuła i duża liczba pościgów, strzelanin, scen walki na pięści czy inne tego typu elementy. Sylvester Stallone wziął sobie realizację tego filmu bardzo do serca, to też on zajął się scenariuszem, tworząc prostą i taką typową dla kina akcji lat 80/90. Tak więc mamy grupę najemników, którzy są najlepsi w swoim fachu, którym zlecono ciężką misję obalanie dyktatora Garzę (David Zayas), który zagraża obywatelom państwa, ale też innym państwom. Jak widać fabuła prosta i bez większych kombinowań. Czy fabuła tutaj w tym filmie odgrywa największą rolę? Na pewno nie, zresztą nie jest ona mocną stroną tego filmu. Również akcja, czy humor, choć nasuwają lata 80 czy też 90 to jednak są to elementy niezbyt dopracowane, nieco jakby robione na siłę, jednak co stanowi o tym że film się fajnie ogląda to bez wątpienia bogata obsada, licząca sporo bohaterów z mojego dzieciństwa, bo o to mamy w obsadzie Sylvestra Stallone, Dolpha Lundgreena, Eric Roberts, czy też Mickey Rourke, z młodszego pokolenia jest Jason Statham, Jet Li, Steve Austin, czy tez Terry Craws, Nie ladą gratką dla fanów kina akcji lat 80/90 jest scena w której mamy dialog między Stallone, Bruce'm Willisem i Arnoldem Schwarzenegerem i jest to bez wątpienia jedna z najlepszych scen w historii kina akcji i dla niej warto znać ten film. Marzenie zostało spełnione, jednak nie dosyt był przeważał nad innymi emocjami. Za mało akcji w tym wszystkim, za dużo niepotrzebnych scen, w których pojawiają się elementy dramatyczne, miłosne, za mało w tym wszystkim takiej rasowej akcji, za mało walk jak dla mnie i finałowa akcja też taka nieco chaotyczna. Film właściwie oparty został na aktorach, bohaterach lat 80/90, nazwiskach, które już są znakomitą zachętą żeby sięgnąć po ten film, jednak gdyby nie one to film zostałby raczej nie zauważony i nie zapamiętany przez widza. Momentami wdziera się jeszcze w to chaos i nieco mało śmieszny humor.

 

Tyle lat czekania, tyle lat marzenia o filmie, w którym spotkają się największy twardzieli kina akcji zostały nieco zaprzepaszczone, bo film nie do końca niszczy. Jest świetny pomysł, dobra obsada, jednak potencjał wg mnie nie został w pełni wykorzystany. Za mało akcji, nieco tandetne dialogi, nieco chaotyczne prowadzenie fabuły, jednak mimo pewnych nie do ciągnięć, jest to dobry film, który zapada w pamięci głównie przez obsadę, przez dialogi między Stathamem a Stallone, poprzez walkę Lundgreena z Li, czy też masywnego Austina z Stallone. Za brakło kilka ważnych nazwisk, jednak news o kontynuacji ponownie sprawił, że zacząłem marzyć o prawdziwym klasyku, gdzie wystąpią jeszcze większe gwiazdy, których mi zabrakło w pierwszej części, że film w końcu będzie bardziej przemyślany, będzie zawierał więcej akcji, że w końcu wynagrodzi niedosyt po jedynce, która jest tylko dobrym pomysłem z kiepskim, budzącym nie dosyt wykonaniem

 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Niezniszczalni

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: