2012

Zwiastun:

Opis:

Lolek90

 

„I piąty anioł zatrąbił: i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię,
i dano jej klucz od studni Czeluści. I otworzyła studnię Czeluści,
a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca,
i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze." (Ap 9,1-2)

 

„Potem Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni, a nastąpiły błyskawice, głosy, gromy, trzęsienie ziemi i wielki grad." (Ap 11, 19)

 

„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma." (Ap 21,1)

 

Kilka lat temu świat obiegła zatrważająca wiadomość: według kalendarza starożytnych Majów 21 grudnia 2012 roku skończy się cykl długiej rachuby, oznaczający prawdopodobnie koniec świata. Zaczęto spekulować o zwiększonej aktywności promieniowania słonecznego, przestawieniu się biegunów Ziemi, czy potężnych trzęsieniach ziemi powodujących rozsypywanie się kontynentów w drobny mak, czy też powstawanie potężnych fal tsunami zalewających cały świat. Przypuszczalne wizje końca istnienia naszej planety zawarł Roland Emmerich w swoim filmie katastroficznym „2012".

 

Film „2012" jest ostatnią częścią reżyserskiej trylogii o zagładzie ludzkości. Po opanowaniu Ziemi przez obce cywilizacje oraz zamrożeniu całej planety przyszedł czas na ostateczną zagładę ludzkości. Trzy lata wcześniej naukowcy zauważają zwiększoną aktywność Słońca. Domyślają się, że w przyszłości może ona wpłynąć na los naszej planety. Podczas szczytu G8 w Hiszpanii, zwołanego w 2010 roku, zdecydowano o budowie potężnych arek dla przedstawicieli gatunków zwierząt oraz najbardziej wartościowych jednostek, którzy mogli by później zapełnić opustoszałe tereny, a także o zbudowaniu zabezpieczających zapór i tam w rejonie Tybetu. Sztab ludzi bierze się do pracy. Wpływowi przedstawiciele władz państwowych aby zapobiec panice postanawiają nic nie mówić zwykłym śmiertelnikom, a każdy „wtajemniczony", który zdradził „ich" tajemnice, ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Nadchodzi ostatni rok istnienia cywilizacji – 2012. Rozwiedziony pisarz Jackson Curtis bierze dzieci do parku narodowego w Yellowstone, gdzie chce im pokazać miejsce, w którym poznali się z mamą. Ze zdziwieniem jednak stwierdza, że jezioro wyparowało. Po chwili podjeżdżają wojskowe samochody, a wychodzący z nich żandarmi nakazują opuszczenie im terenu. W drodze powrotnej Jackson spotyka Charlie'go Frost'a, który zdradza mu rządową tajemnicę. Kiedy w telewizji pojawia się informacja o zniszczeniu supermarketu w miejscu zamieszkania Kate, Jackson zdaje sobie sprawę, że słowa miejscowego szaleńca to nie przelewki. Postanawia umieścić swoją rodzinę w jednej z arek. Rozpoczyna się dramatyczna walka z czasem...

 

Same efekty specjalne, chociaż bardzo uatrakcyjniają film, są nierealne i w wielu przypadkach przeczą prawom fizyki. Samochód jadący po rozsypującej się drodze, człowiek, który wpadając w przepaść w ostatniej chwili chwyta się krawędzi urwiska, pas lotniska rozpadający się za startującym samolotem, czy samolot przelatujący pomiędzy rozlatującymi się budynkami. Rozumiem, że reżyser chciał stworzyć atmosferę grozy, ale od razu widać, że są one stworzone za pomocą komputera. Jeszcze jedno nie spodobało mi się w filmie – to, że przeżyć miały tylko elity i najbogatsi ludzie świata, reszta człowieczeństwa miała bezpowrotnie zginąć. A przecież wszyscy mają takie samo prawo do życia, zarówno biedny Murzynek, jak i bogaty Amerykanin. O tym, kto ma zginąć, a kto przeżyć powinien zdecydować TYLKO Bóg. Ludzie natomiast powinni kierować się zasadą wszyscy(a przynajmniej jak najwięcej), albo nikt. Nie wiem dlaczego, ale oglądając ostatnie sceny, przyszły mi na myśl faktyczne wydarzenia sprzed 100 lat – sceny rozgrywające się na tonącym „Titanicu". Tam też wszyscy walczyli o życie, a i tak uratowali się tylko wybrańcy. Czyżby historia zataczała koło?

 

Z drugiej strony niektóre sceny wzbudzają w widzu poczucie grozy przed ostatecznością – rozpadający się posąg Chrystusa Króla Wszechświata w Rio de Janeiro, rozsypywanie się w proch Ameryki, śmierć Chariego, który przekazywał ludzkości prawdę, ostatnie orędzie prezydenta USA, jego odmowa z możliwości ocalenia się na jednej z arek, jego pomoc potrzebującym ludziom, a w końcu utonięcie, kaplica sykstyńska grzebiąca pod swoimi ruinami wiernych, fala tsunami przewracająca statek wycieczkowy, którym płynął ojciec jednego z głównych bohaterów, mnich uderzający po raz ostatni w gong, czy w końcu możliwość wpadnięcia jednej z arek(która była uszkodzona) na wzgórze Mont Everestu wystające ponad powierzchnię wody, co spowodowałoby śmierć kolejnych setek ludzi – „wybrańców losu".

 

Nasuwa się tutaj pytanie – jak będzie wyglądał prawdziwy koniec świata. Czy będzie tak samo straszny i bezlitosny jak wizja reżysera? I kiedy nastąpi? Czy w ogóle nastąpi? Nikt tego nie wie. No, może oprócz Tego na górze. To On w swoich dłoniach dzierży „Wielką Księgę Istnienia" i to On zdecyduje, kiedy ją zamknąć. A nam pozostaje być tylko w ciągłej gotowości na kres naszego istnienia.

 

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

2012

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: