|
Ireneusz Pawlik
(Parada Blagierów. Najsłynniejsze Mistyfikacje)
Od jakiegoś czasu oglądam serial „White Colmar”, który opowiada o pewnym
fałszerzu i złodzieju dzieł sztuki – Nealu Caffrey’u. Wspominam o tym
dlatego, że głównym powodem, jaki natchnął mnie do przeczytania tej
książki, jest sympatia do oszustów jego pokroju, a – nie da się ukryć –
„Parada blagierów” ma takich postaci na pęczki. I już pierwszy z nich
Frank W. Abagnale Jr. był niczym skóra zdjęta z Neala.
Oczywiście książka nie opowiada jedynie o ludziach ze świata sztuki.
Wspomina także o oszustach historycznych, takich jak rzekoma cariewna
Anastazja, publicystycznych – Jayson Blair, czy też (nad)zwyczajnych
złodziei – Szpicbródka oraz mitomanów - Mata Hari. O każdym z nich
dowiadujemy się, jak się nazywał, jakie przybierał pseudonimy, kiedy
żył, czym się zajmował i czym zasłużył sobie, by dostać się na łamy tej
książki.
Jest to galeria postaci nieprzeciętnych. Autor nie gardzi
kolokwializmami, które mają sprawić, iż poczujemy do jego bohaterów
sympatię, na którą pod względem humorystycznym z całą pewnością
zasługują (jednak gdyby któryś z nich próbował oszukać mnie, wszystkie
ciepłe uczucia odpłynęłyby natychmiast) – moralnym niekoniecznie.
Ułożeni są oni w porządku alfabetycznym (nazwisko, imię) na 335
stronach, co oznacza, że w historii blagierów było co niemiara, a
przecież o tych najlepszych nawet nie wiemy, ponieważ nigdy nie zostali
złapani…
Ta książka to bardzo przyjemny katalog. Jednak nie bez wad. Pierwsze
pojawiają się w treści – niektóre postacie zajmują ledwie pół strony,
inne rozwleczone są na pięć (przeważnie te, które interesowały mnie
mniej). Przy tych ciekawszych można byłoby napisać więcej, a opowiadanie
o Dymitrach i Anastazjach skrócić, nie wrzucając do środka lekkich
dygresji. Brakowało mi również spisu postaci, żeby wiedzieć, kogo w tej
książce znajdę i w którym miejscu – i to jest rzecz zasługująca na
potępienie. Bez tego ciężko się znaleźć, szczególnie, że postaci zlewają
się z ich historiami, ponieważ nazwiska nie są nawet pogrubione, by je
jakoś odznaczyć, żeby czytelnik nie gubił się, gdy przypadkiem przeoczy,
że dotarł już do kolejnej osoby. W następnych wydaniach zdecydowanie
powinno to zostać poprawione – spis i wyróżnienie. Niewielkie portrety
blagierów również nie byłyby złym pomysłem – uważam, że to zabawne, gdy
ktoś widzi oszusta i może się zastanawiać nad nim zdecydowanie głębiej.
Jeśli jednak zapomnę o tym, co przeszkadza mi w tej książce
(szczególnie, że w większości to jedynie forma), to mogę ją bez wahania
polecić. Jest ona cennym źródłem o oszustach, a dla niektórych mogłaby
się stać inspiracją. Oczywiście nie namawiam do oszustw, ale
konstruktywnego korzystania z uzyskanej wiedzy, np. tworzenia własnych
dzieł, które ktoś inny będzie mógł podrobić.
by Alina. |