Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

>::<SPIS WG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH>::<
0-9   A   B   C   D   E   F   G   H   I   J   K   L   Ł   M   N   O   P  Q   R   S   T   U   V   W   X   Y  Z  Ż  Ź 

Piotr Olszówka (Morrigan)   #1

"Morrigan" napisał Piotr Olszówka. Książka została wydana w tym roku nakładem wydawnictwa COMM.
Na tę książkę zwróciłam uwagę ze względu na tytuł, chociaż wtedy jeszcze nie wiedziałam, co on oznacza. Zaciekawiła mnie też okładka, ale teraz mogę stwierdzić, że jest dość myląca. Owszem, przedstawiona na niej postać występuje w tekście, ale cały obrazek sprawia zbyt miłe wrażenie, a sama treść ma całkiem inny klimat.
Utwór Piotra Olszówki składa się z czterech mini powieści, na pierwszy rzut oka nie mających ze sobą nic wspólnego. Jednak, gdy wczytamy się w treść, zauważamy, że wszystkie cztery historie coś łączy. Głównie są to bohaterowie.
W pierwszej opowieści, młoda czarownica Ala i jej nieco starszy przyjaciel, rycerz, o imieniu Hubert wybierają się w podróż, by ratować świat przed legendarną Morrigan, boginią wojny i zniszczenia.
Głównym bohaterem drugiej, z resztą mojej ulubionej mini powieści jest Rhoud-an. Wyrusza on w drogę, aby uciec przed przykrym obowiązkiem i wyborami, które narzucił mu jego przybrany ojciec Raffik-an Saiid.
Trzecia historia opowiada o o kobiecie - rycerzu. Dobromiła, bo tak ma ona na imię, postanawia odszukać swoją młodą podopieczną. Niestety z powodu braku funduszy, kobieta wplątuje się w dość ryzykowną aferę, która ma dla niej przykre konsekwencje.
Czwarta i zarazem najkrótsza opowieść zaczyna i kończy się morderstwem. Dwaj rycerze, Michał i Leo, wracają z wojny. Zostają oni napadnięci przez mężczyznę i kobietę. W wyniku starcia ginie pierwszy z rycerzy wraz ze zbójcą. Leo postanawia odnaleźć zabójczynię swojego najlepszego przyjaciela i zemścić się. Czy jednak powinien działać pochopnie?
Fanom "happy endów" proponuję zastanowić się, czy w ogóle chcą brać się za tę książkę, ponieważ tutaj szczęśliwych zakończeń nie znajdziecie. Każda historia kończy się zdecydowanie nieszczęśliwie. Ja sama muszę uczciwie przyznać, że bardzo lubię te tak banalne 'happy endy". Mimo że na końcu każdej opowieści byłam nieco wkurzona i przychodziło mi na myśl zdanie w stylu: "A co jest złego w szczęśliwych zakończeniach? No, co!?", to wszystkie te cztery historie, zwłaszcza numer dwa naprawdę mnie zaciekawiły, bardzo też mi się podobały. Choć nie od razu. Tym, którzy będą to czytać, radzę uzbroić się w cierpliwość, zwłaszcza, jeśli chodzi o dwie pierwsze mini powieści. Nie zainteresują was może od razu, ale jak już zaczęliście, pod żadnym pozorem nie odkładajcie książki na półkę! Prawdziwa akcja przyjdzie troszkę później, ale jak już przyjdzie to... nie będziecie mogli się oderwać!
Co do bohaterów, to ideałów w historiach pana Olszówki nie znajdziecie, o to możecie być spokojni. Tutaj postacie są trochę bardziej skomplikowane i nie można jednoznacznie zaliczyć ich do grupy dobrych czy złych. Oczywiście są całkowicie negatywne postacie, ale to raczej drugoplanowe. Główni bohaterowie postępują często źle, ale w zamierzeniu, ich motywy wcale tak złe nie są. Na przykład: jedni chcą ratować życie, inni odnaleźć bliską osobę, jeszcze inni, ukarać mordercę przyjaciela, lub też po prostu nie dać się podporządkować.
W zbiorze tych czterech opowieści postacie zazwyczaj źle kończą. głównie dlatego, że nie potrafią, lub nie chcą się ze sobą porozumieć. Gdyby zamiast od razu mordować, może najpierw dałoby się ofierze wytłumaczyć? Pięć minut by ich nie zbawiło, a przynajmniej uratowało by choć jedno życie. Metoda "najpierw strzelaj, a potem zadawaj pytania", tu się nie sprawdziła. Ponieważ jakby jeden z drugim dali sobie spokój z unoszeniem się dumą, wszystko mogłoby się skończyć zupełnie inaczej. Czasem naprawdę warto rozmawiać.
Wszystkie opowieści zawarte w książce "Morrigan" naprawdę mi się podobały i choć zakończenia nie są raczej w moim stylu, to pewnie będę wracać do tych historii nie raz. Więc oczywiście POLECAM!
Dziękuję wydawnictwu COMM oraz portalowi Sztukater.pl, za to że mogłam przeczytać i zrecenzować tę książkę.

by Amy392.

Piotr Olszówka (Morrigan)    #2

Jak zdążył zauważyć sam Piotr Olszówka na swoim blogu – do pokolenia najmłodszych autorów nie należy. Niezaprzeczalnie jest jednak debiutantem Wydawnictwa Comm, które wzięło go pod swoje skrzydła i tak jak pozostałych podopiecznych – otacza go wielką troską, dba o reklamę i interesuje się opublikowanymi recenzjami.
Czym zajmował się „POL” przed wydawaniem książek? Debiutami pisarskimi w innych miejscach – między innymi na łamach miesięcznika „Science Fiction”, w którym opublikował opowiadanie Morrigan, dające inspirację do tytułu książki autora i będące jednocześnie pierwszą z krótkich form składających się na tę publikację. Co więcej, Pan Piotr jest także twórcą komiksów oraz ilustratorem.

Do miłośniczek fantasy, co wielokrotnie podkreślałam, nie należę i nigdy nie należałam. Co jakiś czas jednak próbuję przeczytać coś należącego do tej kategorii, z nadzieją, że mnie zainteresuje. Mimo, że na skutek słabej znajomości gatunku nie potrafię odnieść książki Pana Piotra do innych tekstów, mogę czysto subiektywnie przedstawić myśli towarzyszące mi podczas lektury.

Zacząć należy od tego, że Morrigan, to zbiór czterech opowiadań [choć właściwie trzy z nich to opowiadana w pełnym tego słowa znaczeniu, czwarte można zakwalifikować już do grona mini-powieści], dla których klamrę stanowi rozpoczęcie i zakończenie historią tytułowej ‘bohaterki’. Po krótce o czym każde z nich:

Morrigan. Opowiada historię samotnej czarownicy Alutki, ubolewającej nad faktem stereotypowego traktowania wiedźm jako złych. Uważa ona, że to tacy jak ona o wiele bardziej pomagają ludziom niż sławieni i chwaleni rycerze, których głównym celem jest zabijanie. Wraz z dawnym przyjacielem wyrusza więc Alutka na poszukiwanie Morrigan, której ma zamiar odebrać magię. Kto tak naprawdę jest jednak uosobieniem celtyckiej bogini wojny i zniszczenia?
Imię ojca. Jej bohaterem jest Rhoud-an wyruszający w drogę w ucieczce przed nakazanymi przez przybranego ojca wyborami. Odnajdziemy tutaj wiele szczegółowych, dobrych scen batalistycznych.
Róża i miecz. Bohaterką staje się Dobromiła, która udowadnia, że rycerz to nie zawsze mężczyzna. Postanawia ona odszukać swoją podopieczną, jednak niefortunnie zapętla się w aferę niosącą ze sobą nic innego jak przykre konsekwencje.
Jeszcze raz Morrigan. Najkrótszy z wszystkich tekstów, w którym Leo i Michał wracają z wojny. Podczas wędrówki zostają napadnięci, a na skutek tego wydarzenia jeden z nich ginie, a drugi postanawia odnaleźć zabójcę swojego przyjaciele i jak to zwykle bywa – dokonać zemsty.

Cechą łączącą wszystkie opowiadania są zaskakujące zakończenia, czyli to co bardzo cenię i co często diametralnie zmienia moją opinię na temat publikacji. Piotr Olszówka w tej kwestii wykonał kawał dobrej roboty.
Z niecierpliwością czekam na więcej, bo po tym co dostałam w tymże debiucie, nie będę miała oporów przed sięgnięciem po kolejne części cyklu.
Zachęcam do lektury, znajdziecie tutaj raz po raz zmieniające się nastroje, tony kolejnych opowiadań, różne formalne i stylistyczne rozwiązania. Lekturze towarzyszyć będzie cała gama barwnych bohaterów, mniej lub bardziej sympatycznych, mniej lub bardziej kierujących się zasadami etyki. Wbrew pozorom, to lektura dla osób wymagających, lubujących się w łamaniu konwencji, mieszaniu różnego rodzaju spojrzenia na kultury.
Naprawdę dobry debiut.

By Scathach.
Piotr Olszówka (Morrigan)    #3

Książka długo leżała na mojej półce, podchodziłam do niej dość sceptycznie, fantasy to nie jest "mój" gatunek literacki i mimo, że okładka kusiła mnie od samego początku, odkładałam lekturę w czasie. Gdy już zdecydowałam, że pora do niej sięgnąć przepadłam na długie godziny. Świat wykreowany przez Pana Piotra pochłonął mnie całkowicie, czytałam z zapartym tchem, nie mogłam się oderwać, z żalem odkładałam książkę by wykonać codzienne obowiązki.

"Królewskie Psy" to zbiór czterech minipowieści, które łączy postać tajemniczej czarownicy Morrigan. Imię tytułowej postaci przewija się przez karty utworu wielokrotnie jednak osobiście nie pojawia się ona nigdy.
Życie w świecie, przypominającym średniowiecze, nie jest łatwe, króluje tu prawo silniejszego, a większość bohaterów kieruje się zasadą zabij lub zabiją ciebie. Bohaterowie nie są jednoznaczni, równocześnie negatywni i pozytywni, dobrzy i źli, mający wady jak i zalety, żaden z nich nie zawaha się użyć miecza gdy przyjdzie na to odpowiednia pora i żaden z nich nie zostawi słabszego od siebie w potrzebie. Postaci, pomimo swoich wad i czasami szorstkiego obycia, wzbudzają dużą sympatię, mi szczególnie przypadł do gustu Rhound- an, główny bohater opowieści pt. "Imię ojca".

"Morrigan" nie jest lekturą łatwą i przyjemną, Ci, którzy szukają pozytywnych historii z happy endem poczują się zawiedzeni. Świat przedstawiony przez Pana Piotra jest bezwzględny i brutalny, krew leje się tutaj strumieniami, a na samotnych podróżnych czeka masa niebezpieczeństw od dzikich zwierząt zaczynając, na okrutnych zbójcach kończąc. Okrutny los nie oszczędza też bohaterów, ich wyczyny i starania z góry skazane są na porażkę. W pewnym momencie czytelnik ma nadzieję, że już im się uda i wreszcie wszystko pójdzie łatwo i gładko, wtedy następuje nagły zwrot akcji i sytuacja diametralnie się pogarsza.
Przed przeznaczeniem nie da się uciec, nawet nie wiem jak się starać, to nieuchronny los wcześniej czy później nas dosięgnie.
Tragizm postaci działa przygnębiająco, przecież każdy chciałby by jego ulubionemu bohaterowi powodziło się jak najlepiej, by zakończenie historii było pozytywne i wszyscy żyli długo i szczęśliwie przy boku ukochanych osób, niczym w starych baśniach gdzie dobro zawsze zwyciężą, a zło skazywane jest na wieczne potępienie.
Autor opowieści nie daje nam tego komfortu i właśnie na tym polega wyjątkowość książki Pana Piotra. Nie ma happy endu, nie ma szczęśliwego zakończenia, jest za to smutek, ból i cierpienie, niczym w prawdziwym życiu, które nie zawsze obchodzi się z nami łagodnie i nie zawsze daje to co byśmy chcieli.

Po lekturze "Morrigan" nasunęło mi się pewne pytanie. Czy czasami nie jest tak, że gdy książka kończy się pozytywnie szybko o niej zapominamy, traktujemy ją jak zwykłe czytadło dla umilenia czasu, które nie pozostawia po sobie wielkiego śladu? A gdy książka opowiada o tragizmie bohaterów i niestety kończy się w przykry dla nich sposób nie analizujemy przez wiele godzin przyczyn dlaczego stało się tak, a ni inaczej? Czy nie zastanawiamy się jakby potoczyły się losy bohaterów gdyby postąpili inaczej, nie uciekali od przeznaczenia, a raczej wyszli mu naprzeciw i nie bali się konfrontacji? Czy takie książki nie zostawiają w pamięci większego śladu?
Ja o "Morrigan" z pewnością długo nie zapomnę, książka zajęła już zaszczytne miejsce na półce, obok tych ulubionych. Mam nadzieję, iż kiedyś będę mogła przeczytać kontynuację serii, miło będzie poznać dalsze losy ulubionych bohaterów i mimo wszystko liczę na happy end :)

by Katee.
Piotr Olszówka (Morrigan)    #4

Od czasu do czasu, wiedziona chęcią odmiany sięgam po literaturę z gatunku fantasy. Do książki Piotra Olszówki zachęcił mnie tytuł: "Morrigan", który siłą rzeczy nasuwa skojarzenia z celtycką boginią wojny i zniszczenia, co znacznie podsyciło mój apetyt i kazało oczekiwać jakichkolwiek nawiązań do celtyckiej mitologii. I choć moje wyobrażenia raczej się nie potwierdziły, nie mogę też powiedzieć, że moje pierwsze od dłuższego czasu spotkanie z fantasy było zupełnie nieudane. Ale po kolei.

"Królewskie psy. Morrigan" to zbiór czterech opowiadań spod znaku magii i miecza osadzonych w quasi - średniowiecznych realiach. Przedstawiony świat, choć brutalny i bezwzględny nie jest karykaturalnie przerysowany - raczej przerażająco prawdziwy. Rycerze trudnią się zbójectwem, ich dworność wobec dam jest zaledwie hipotetyczna, samotnego podróżnika nawet na królewskim trakcie czeka rabunek i rychła śmierć, czarownice - wygnanie, lub jeśli miały mniej szczęścia - stos, zaś kobiecy los nie tylko podczas walk czy przemarszu wojska jest nie do pozazdroszczenia...
Klamrą spinającą wszystkie opowiadania jest nie tyle motyw bogini Morrigan, ile to, co symbolizuje: zemstę i zniszczenie. I rzeczywiście, wątek ten przewija się nieustannie przez karty opowieści.

Pierwsza opowieść zatytułowana "Morrigan" to historia krewkiego rycerza i pięknej czarodziejki wyruszających światu na ratunek. Druga, "Imię ojca", to raczej opowieść rycerska o wojowniku, który pragnie, by jego przybrany syn odziedziczył po nim sławę. Sposób, w jaki ma się to dokonać budzi głęboki sprzeciw ucznia - do czasu... Kolejna historia, "Róża i miecz", opowiada o losach Dobromiły, kobiety - rycerza, która skuszona obietnicą pokaźnej nagrody decyduje się odebrać pewnej wiedźmie tajemnicze przedmioty. Ostatnia, "Jeszcze raz Morrigan" - to moja zdecydowana faworytka, poruszająca opowieść o skomplikowanych i tragicznych ludzkich losach: rycerzu, który po dwakroć traci ukochaną kobietę.

"Królewskie psy. Morrigan" to cykl opowiadań, które trudno jednoznacznie ocenić, gdyż są dość nierówne pod względem jakościowym. Najbardziej przypadło mi do gustu ostatnie, a zarazem najkrótsze, które spośród pozostałych wyróżnia spory ładunek emocjonalny, dramatyczna i wyrazista intryga, pełni wyrazu bohaterowie oraz mocna, dobitna puenta, co sobie szczególnie cenię w tak krótkiej formie, jaką jest opowiadanie.
W "Morrigan" dobrze zapowiadająca się historia spotkania rycerza i czarodziejki wiele traci w momencie, gdy podejmują oni decyzję o ratowaniu świata przed zakusami złej wiedźmy. Interesująca, lekka i żartobliwa opowieść staje się banalną i trochę naiwną historią o niejasnym i dziwnym zakończeniu.
"Imię ojca" byłoby ciekawą opowieścią rycerską, właściwie rozbudowana fabuła predestynowałaby ją do miana (mini)powieści, gdyby nie to, że brakowało mi w niej napięcia i miałam poczucie, że niektóre epizody nie posuwają akcji do przodu i niewiele wnoszą do fabuły, przez co całość sprawia wrażenie zbyt "przegadanej".
Interesująca okazała się "Róża i miecz" i gdyby nie moja faworytka, opowieść ostatnia, z pewnością tą uznałabym za najlepszą. Jednak w porównaniu z nią wypada blado i mało wyraziście - zabrakło mi emocji i dynamizmu.

Reasumując: opowiadania zawarte w zbiorze "Królewskie psy. Morrigan" cechuje nierówny poziom, jednak z łatwością wyczuwa się w nich lekkie pióro oraz ironiczny, czasem rubaszny, makabryczny humor, który mnie osobiście odpowiada. Mówiąc o zaletach trzeba wspomnieć o bohaterach, z których skomplikowane charaktery oraz niejednoznaczność moralna czynią zdecydowanie intrygujące postaci, choć nie ukrywam, że przydałoby się im nieco więcej barw, życia i wyrazistości.
Brakowało mi też bardziej rozbudowanej fabuły i napięcia, a także wyrazistych, mocno spuentowanych zakończeń oraz przeszkadzała obecność kilku niepotrzebnych, bezcelowych wątków; zbyt mało akcji, zbyt wiele gadania - tak chyba mogę podsumować cykl opowiadań.

"Królewskie psy. Morrigan" to proza, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. W moim odczuciu plusy i minusy w zasadzie się równoważą, ale ja oczekiwałam czegoś bardziej dynamicznego, fantazyjnego, mocnego. Czuję delikatny niedosyt, choć ostatnia historia wynagrodziła mi wiele. Przekonajcie się sami, czy jest to lektura dla Was.

by Isadora.

>::<SPIS WG TYTUŁÓW POLSKICH>::<

0-9   A   B   C   D   E   F   G   H   I   J   K   L   Ł   M   N   O   P  Q   R   S   T   U   V   W   X   Y  Z  Ż  Ź

Autor:
Piotr Olszówka
Tytuł:

Morrigan
Tytuł oryginału:
Morrigan
Język oryginału:
Polski
Przekład:
-
Liczba stron:

446
Rok wydania:
2011
Numer wydania:
I
Oprawa:
Miękka
Wymiary:
125 x 195 mm
ISBN:
978-83-62518-05-0
Seria:
Królewskie Psy
(Tom 1)
Wydawca:
Comm
Miejsce wydania:
Poznań
Ocena 1:
5/6
Ocena 2:
4.5/6
Ocena 3:
5/6
Ocena 4:
4/6